Schetyna1.png

"Trzeba powiedzieć wprost – jest ogromna afera, sprawa dotyczy najważniejszych osób w państwie i państwo musi działać. Taka sprawa w normalnym państwie, normalnym kraju oczywiście musi być związana z powołaniem komisji śledczej" - mówił przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna na antenie "Radia ZET".

 

Beata Lubecka: Grzegorz Schetyna, przewodniczący PO. Trochę pan wygląda na zmęczonego, ale rozumiem, że negocjacje trochę pana wykończyły. Do tego jeszcze powrócimy, do negocjacji w sprawie koalicji na Dolnym Śląsku w Sejmiku. KNF bez przewodniczącego. Podał się do dymisji. Miał złożyć korupcyjną propozycję jednemu z najbogatszych Polaków, bankierowi Leszkowi Czarneckiemu. Grubo, jak by to powiedziała młodzież. A jak by pan opisał tę sytuację?

Grzegorz Schetyna: Sprawa rozwojowa, skandal, taka ośmiornica państwa PiS, bo najważniejsze osoby w państwie zaangażowane w sprawę, która ma kontekst finansowy, próba korupcyjna...

Ale jak to najważniejsze osoby w państwie? 

No, szef KNF-u, który jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo systemu finansowego w Polsce, proponuje jednemu z największych biznesmenów układ korupcyjny, łapówkę, mówiąc wprost. Ta sprawa trafia do prokuratury, doniesienie, która nic z tym nie robi. Dopiero media zajmujące się tą sprawą ją otwierają.

No dobrze, ale zawiadomienie wpłynęło całkiem niedawno, 7 listopada. Przed długim weekendem.

No tak... I chcę powiedzieć, że ta sprawa jest rozwojowa, dlatego że słyszymy, że tam jest też kwestia...

Co z tego wyniknie?

Ja myślę, że taka sprawa w normalnym państwie, normalnym kraju oczywiście musi być związana z powołaniem komisji śledczej. Bo tutaj to nie jest tylko kwestia...

Ale to jest bez szans. PiS już się wypowiedział w tej sprawie.

Zobaczymy. Na razie uważam, że trzeba powiedzieć wprost – jest ogromna afera, musi państwo działać, sprawa dotyczy polityków PiS-u, KNF-u...

No i prokuratura będzie to wyjaśniać.

NBP-u, jak mówi składujący doniesienia. Jest pytanie o prokuratora generalnego, jest pytanie o udział Prezesa Rady Ministrów w tej sprawie, czy miał wiedzę, a jeżeli tak, to dlaczego nie reagował. Do tego potrzebna jest komisja śledcza. My taki wniosek złożymy, będziemy oczekiwać pełnych informacji w tej kwestii.

A jeśli taki wniosek nie zostanie przegłosowany w Sejmie? PiS powiedziało jasno - służby mają się tym zająć, prokuratura się tym zajmie, prokurator generalny objął to specjalnym nadzorem, więc nie ma o co kopii kruszyć, niech to wyjaśniają organy państwa.

Ale oczywiście, że jest, bo prokuratura za naszych czasów, za czasów PO była niezależna, była instytucją niezależną, która kontrolowała także rząd. Dzisiaj to polityk Zbigniew Ziobro jest prokuratorem generalnym i ministrem sprawiedliwości, i on te sprawy będzie nadzorował. Nie mam do niego zaufania. I uważam, że w takiej sprawie musi być powiadomiona opozycja, a przez to opinia publiczna, dlatego komisja śledcza jest niezbędna, żeby tę sprawę otworzyć. To jest patologia, patologia państwa PiS. My tego nie zostawimy i muszą wiedzieć, że zapłacą za to ogromną polityczną cenę.

No ale ktoś to musi przegłosować, a bez głosów PiS-u to jest niemożliwe. A czy będzie ciąg dalszy?

Będziemy mieli debatę, będziemy tłumaczyć, dlaczego nie chcą zgodzić się na to, żeby powiadomić opinię publiczną o całym tym procederze, który doprowadził do tej sytuacji – dymisji szefa KNF-u.

A dla pana Leszek Czarnecki jest wiarygodny? No bo zaskakujące jest, że na tym nagraniu Leszek Czarnecki nie reaguje w żaden sposób na propozycję korupcyjną, ona była spisana na kartce, jak słyszymy, milczy, a sam przecież to nagrywa. I to miał być dowód koronny.

No tak, dlatego trzeba to wszystko wyjaśnić. Ja nie wiem, jaki jest kontekst.

Czekał kilka miesięcy na zgłoszenie sprawy do prokuratury. Dlaczego?

Mówi, że chciał przygotować biznesy do tego tąpnięcia, do tego wstrząsu, który wynika z takiej burzy, którą widzimy od wczoraj. Dlatego właśnie niezbędne jest otworzenie całej sytuacji, pokazanie całej procedury, roli KNF, roli NBP. Dzisiaj słyszymy, że PiS nie ma z tym nic wspólnego i że sprawę wyjaśnia prokuratura, że szef KNF-u był pracownikiem naukowym i tak naprawdę nie ma nic wspólnego z PiS-em. To są po prostu żarty. To kolejna afera, którą próbuje się wepchnąć pod dywan. To się nie uda i to mówię bardzo twardo i z pełną odpowiedzialnością. Dzisiaj daliśmy ultimatum premierowi Morawieckiego, bo to on powinien decydować o tym, on powinien zażądać komisji śledczej.

I czego oczekujecie od pana premiera? Że zażąda takiej komisji śledczej?

Tak. Pamięta pani sprawę Rywina. Ona była bardzo podobna w sensie konstrukcji. Powoływanie się na wpływy, proces legislacyjny.

Ale Leszek Miller był liderem swojego obozu rządzącego.

Ale premier musi mieć twarz osoby odpowiedzialnej, przyzwoitej, uczciwej i takiej, która musi stanąć przed obywatelami, Polkami i Polakami i powiedzieć: „Chcę wyjaśnić tę sprawę”. Nie ma lepszej metody wyjaśnienia niż komisja śledcza.

To wracamy teraz na Dolny Śląsk, bo Koalicja Obywatelska nie będzie tam współrządzić w sejmiku na Dolnym Śląsku. Bezpartyjni samorządowcy wybrali współpracę z PiS. Pan prowadził osobiście negocjacje. Co zawiodło? Co się stało? PiS pana przelicytowało?

Na razie tak jest rzeczywiście, że podpisano porozumienie. W tej sytuacji przy tych wszystkich emocjach we wszystkich województwach, w sejmikach koalicje będą zawierane wtedy, kiedy będzie komunikat komisji skrutacyjnej z tych głosowań powołujący szefa sejmiku i zarząd.

Ale widziałam wczoraj konferencję prasową, wyszedł minister Dworczyk, i minister Adam Lipiński, i odtrąbili sukces. Wszystko już jest dogadane.

To, że odtrąbia sukces PiS, to mnie nie dziwi. Jest pytanie, co będzie dalej.

To pan uważa, że coś się jeszcze może wydarzyć? Może być zmiana?

Być może. Uważam, że sprawa jest poważniejsza, bo doszło do takiej klasycznej korupcji politycznej, tzn. negocjacji odnośnie pieniędzy, które z budżetu państwa mają być przeznaczone, nawet nie na cały Dolny Śląsk, na region, ale na dwie-trzy gminy, chodzi o Lublin, Polkowice i Głogów, gdzie część z pieniędzy z podatku miedziowego, które trafiają do budżetu, mają trafić właśnie do tych powiatów. I cały region, całe województwo, cały Dolny Śląsk jest oddany, przez to, że szefem Bezpartyjnych samorządowców jest prezydent Lublina. (...)

Całą rozmowa:  radiozet.pl


bg Image