siemoniak6.png

"Mamy satysfakcję z tych wyborów, bo mówiąc o drugiej turze opozycja zdecydowanie wygrała. I to opozycja bardzo szeroko rozumiana. W miejscach, gdzie spektakularnie przegrali ci, którzy do tej pory rządzili, jest mocnym sygnałem, iż szyld PiS-u okazał się być dla nich dużym obciążeniem" – powiedział w "Salonie politycznym Trójki" Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej.

W niedzielę odbyła się druga tura wyborów samorządowych. Na urzędy prezydenta w Gdańsku, Krakowie i Kielcach, gdzie toczyły się największe dogrywki w kraju, zdecydowanie wygrali kandydaci popierani przez Koalicję Obywatelską.

Gość "Salonu politycznego Trójki" podkreślił, że w związku z tym – podsumowując całe wybory – wygrali ci pretendenci, którzy w kampanii nie wspomagali się zapleczem partyjnym. – Myślę, że znając osobiście wielu zwycięskich kandydatów z ostatniej nocy, to przede wszystkim jest to sukces ich wizji i ich kontaktu z mieszkańcami oraz wielka porażka pretendentów PiS. Okazało się, że w tym ugrupowaniu nie ma ludzi, którzy są w stanie przekonać wyborców. Pokazać, że mają osobowość i że nie są wyłącznie działaczami własnej partii – zaznaczył poseł PO.

Tomasz Siemoniak dodał, że nie można jednoznacznie stwierdzić, kto – biorąc pod uwagę partie PiS i PO – wygrał w Polsce całe wybory. – Ten obraz jest skomplikowany. W wielu miejscach wygrali obecni prezydenci, którzy kandydowali z własnych komitetów z poparciem Koalicji Obywatelskiej, jak Jacek Majchrowski w Krakowie. Ale przykłady Ostrołęki, Sanoka czy Kielc, gdzie spektakularnie przegrali ci, którzy do tej pory rządzili, jest mocnym sygnałem, iż szyld PiS-u okazał się być dla nich dużym obciążeniem. Mamy więc satysfakcję z tych wyborów, bo mówiąc o drugiej turze opozycja zdecydowanie wygrała. I to opozycja bardzo szeroko rozumiana – powiedział parlamentarzysta.

Tomasz Siemoniak dodał także, że każda partia, która myśli o wygrywaniu wyborów i uzyskiwaniu 30-40 proc. głosów, powinna zdobywać wyborców małych miast i wsi. – Trzeba tam mieć poparcie. Gdy PO wygrywała wybory, tak właśnie było. W małych miejscowościach cieszyliśmy się zaufaniem, więc teraz na pewno trzeba to odbudowywać. Przykład wielu miast, gdzie przegrali kandydaci PiS-u, pokazuje, że to nie jest tak, iż jest jakiś szklany sufit i średnie miasto to jest granica dla opozycji czy Koalicji Obywatelskiej – zaznaczył były minister obrony narodowej.

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image