siemoniak1.png

"Donald Tusk pierwszy raz zadeklarował, że byłby skłonny wziąć udział w prezydenckim wyścigu. Z pewnością jako prezydent nie szukałby jak Andrzej Duda nerwowo okazji, by zrobić sobie zdjęcie na korytarzu, ale prowadziłby realną politykę i przywróciłby Polskę dla głównego nurtu światowej polityki" - mówił wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak.

„Super Express”: Przewodniczący Rady Europejskiej, były premier Donald Tusk stwierdził, że wystartuje na prezydenta, jeśli w wyborach jego rywalem będzie prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński. Skąd ten strach przed prezydentem Andrzejem Dudą?

Tomasz Siemoniak: Chyba nikt na poważnie nie sądzi, że przewodniczący Donald Tusk miałby się bać kogoś takiego jak Andrzej Duda! Polityka niesamodzielnego, realizującego jedynie wytyczne własnej partii. Słowa Donalda Tuska były raczej wezwaniem do tego, by polityk faktycznie najważniejszy w obozie władzy przestał uciekać, przestał się chować za plecami Beaty Szydło, Mateusza Morawieckiego, Andrzeja Dudy, ale by wzorem innych demokratycznych państw, wziął jako lider odpowiedzialność za własne czyny i stanął w szranki wyborcze.

Mówi pan, że Donald Tusk nie powinien obawiać się starcia z Andrzejem Dudą. A jednak urzędujący prezydent wciąż cieszy się poparciem. W badaniu Pollster dla „Super Expressu” zdecydowanie wygrywa z przewodniczącym Rady Europejskiej.

W przypadku rzeczywistego startu Donalda Tuska w wyborach prezydenckich wszystkie dotychczasowe sondaże przestaną się liczyć. Jestem przekonany, że Donald Tusk by zwyciężył. Natomiast ostatnia deklaracja o starcie w wyborach, jeśli wystartuje Jarosław Kaczyński, jest bardzo ważna.

Z czego ta waga wynika?

Po raz pierwszy Donald Tusk zadeklarował, że byłby skłonny wziąć udział w prezydenckim wyścigu.

Może chce iść na emeryturę? Przecież kilka lat temu mówił, że urząd prezydenta to funkcja strażnika żyrandola. Mocno to bagatelizował.

To były zupełnie inne czasy. Wtedy, gdy Donald Tusk rezygnował z kandydowania na prezydenta RP i popierał Bronisława Komorowskiego, była końcówka pierwszej kadencji rządów Platformy Obywatelskiej. Pozycja Donalda Tuska była dużo słabsza. Dziś jest on dużo bardziej spełnionym politykiem. Dwa razy był premierem po wygranych przez jego ugrupowanie wyborach. Jest przewodniczącym Rady Europejskiej. Politykiem światowej rangi, co widzimy najlepiej po tym, że w imieniu Unii Europejskiej to on rozmawia z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Z pewnością jako prezydent nie szukałby jak Andrzej Duda nerwowo okazji, by zrobić sobie zdjęcie na korytarzu, ale prowadziłby realną politykę i przywróciłby Polskę dla głównego nurtu światowej polityki. (...)

Cała rozmowa: se.pl


bg Image