kierwinski_1.png

"W styczniu mówiono, że jesteśmy suwerennym krajem i nikt nie będzie miał na to wpływu, a po pięciu miesiącach, w trybie ekspresowym zmieniano ustawę, pod wpływem opinii światowej. Mogę sobie wyobrazić, że PiS będzie chciał złagodzić skutki reformy Sądu Najwyższego" - mówił w Polskim Radiu poseł Marcin Kierwiński.

Marcin Kierwiński przypomniał, że w ubiegłym roku zaczynało się od mniejszych protestów, ale w kulminacyjnym momencie protesty się rozrosły. – Mamy do czynienia z władzą, która niezależnie od tego czy jest 100, 50 czy 20 tysięcy, takich ludzi chce wykluczyć poza nawias społeczny – dodał poseł PO. – Lider największej partii politycznej i premier stosują retorykę iście wojenną, to znaczy albo ktoś popiera politykę PS-u albo jest zdrajcą – mówił poseł Platformy Obywatelskiej. 

- Zastanawiam się jak daleko posunie się PiS w demontowaniu polskiego wymiaru sprawiedliwości i będzie udawał, że nic się nie dzieje. Podobną retorykę partia rządząca stosowała przy ustawie o IPN – odpowiedział Marcin Kierwiński, na pytanie dokąd zmierza spór wokół sądów. – W styczniu mówiono, że jesteśmy suwerennym krajem i nikt nie będzie miał na to wpływu, a po pięciu miesiącach, w trybie ekspresowym zmieniano ustawę, pod wpływem opinii światowej – dodał poseł Kierwiński. - Mogę sobie wyobrazić, że PiS będzie chciał złagodzić skutki tej reformy – powiedział Marcin Kierwiński, odnosząc się z kolei do kwestii dalszych losów reformy sądownictwa w Polsce.

Pytany o I Prezes Sądu Najwyższego Marcin Kierwiński zwrócił uwagę, że prezydent nie podjął wiążących decyzji. – Za nieopublikowanie chociażby wyroków Trybunału Konstytucyjnego odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu poniesie pani Beata Kempa, choć twierdzi, że niczego nie podpisywała. Teraz tą samą drogą zmierza prezydent Andrzej Duda - stwierdził poseł Kierwiński.

Źródło: polskieradio.pl


bg Image