brejza.png

"To powinno być jawne. Chcielibyśmy poznać wszelkie szczegóły dotyczące zmiany tych przepisów, bo dotyczy to prawa polskiego. To PiS mówi najwięcej o wstawaniu z kolan, o tym że odzyskujemy godność. Jakie to jest odzyskiwanie godności?" - mówił w radiu "TOK FM" poseł Krzysztof Brejza odnośnie nowelizacji ustawy o IPN.

Nowelizacja ustawy o IPN budzi kontrowersje nie tylko tempem jej przeprowadzenia. Przypomnijmy, głosowanie nad projektem w Sejmie, Senacie oraz podpisanie dokumentu przez prezydenta trwało zaledwie jeden dzień, a wieczorem tego samego dnia premierzy Polski i Izraela podpisali wspólną deklarację. 

W mediach izraelskich pojawiły się doniesienia, że zamknięcie sporu było możliwe dzięki serii tajnych spotkań, m.in. w siedzibie Mosadu w Izraelu i w Wiedniu. Natomiast o tym, że sprawa zmiany przepisów była negocjowana z Izraelem przez dwóch polityków, mówił w wywiadzie dla Gazety Polskiej Jarosław Kaczyński.

- Czy przeszkadzał panu sposób negocjacji między Polską a Izraelem? W siedzibie Mosadu w Wiedniu, przez dwóch bliżej niezidentyfikowanych parlamentarzystów? - zapytała w Poranku Radia TOK FM Dominika Wielowieyska.

- Zabrakło transparentności. To powinno być jawne. Chcielibyśmy poznać nazwiska tych parlamentarzystów. Chcielibyśmy poznać wszelkie szczegóły, bo dotyczy to prawa polskiego - komentował sprawę poseł PO, Krzysztof Brejza, dodając: - To PiS mówi jak najwięcej o wstawaniu z kolan, o tym że odzyskujemy godność. Jakie to jest odzyskiwanie godności?

Przypomnijmy. W ostatnią środę w ciągu niespełna 10 godzin - Sejm uchwalił, Senat przyjął bez poprawek, a prezydent podpisał - nowelę ustawy o IPN. Uchyla ona artykuły o karach więzienia za przypisywanie Polakom i Polsce współodpowiedzialności za zbrodnie nazistów oraz o ściganiu za to cudzoziemców. To te przepisy budziły największy sprzeciw opinii międzynarodowej. Wcześniej przez wiele miesięcy politycy Prawa i Sprawiedliwości zapewniali, że rząd się z nich nie wycofa. 

Ponadto poseł Brejza spodziewa się masowych protestów w sprawie przymusowego przejścia na emeryturę sędziów Sądu Najwyższego oraz skrócenia kadencji I prezes SN, Małgorzaty Gersdorf.

- Wybieram się na protest, tak jak wielu polityków PO, aczkolwiek zdajemy sobie sprawę, że jego siła bierze się nie z obecności polityków, ale z obecności obywateli - tłumaczył polityk.

Przypomnijmy. O północy 3 lipca na przymusową emeryturę zostanie przeniesionych pierwszych 11 sędziów Sądu Najwyższego, którzy ukończyli 65 lat. Kolejni mogą na nią trafić w połowie miesiąca. O tym, czy tak się stanie, zdecyduje prezydent.

Zdaniem większości prawników łamie to zapisaną w konstytucji zasadę nieusuwalności sędziów.

Zgodnie z nowelizacją ustawy pojutrze na emeryturę powinna przejść też I prezes Sądu Najwyższego - Małgorzata Gersdorf.

Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego - kierując się zapisami w konstytucji - zdecydowało jednak, że jej kadencja będzie trwała do 2020 roku.

Źródło: tokfm.pl


bg Image