schetyna2.png

"To zaproszenie całego prezydium, koordynacja prac - uważam, że było dla Niemców bardzo ważne. Miejsce szczególne, bo to w zamku w Niemczech, które jest taką wspólną częścią polsko-niemieckiej historii. Nie wiem, co takiego w kraju się dzieje. Informacja, którą przekazują korytarze sejmowe, że jakieś spotkanie jest na Nowogrodzkiej, jakaś odprawa" - mówił przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna w rozmowie z Robertem Mazurkiem.

Robert Mazurek: Nastroje rozumiem rewelacyjne. Wszystko dobrze. To tylko drobne potknięcie i idziemy nadal po tytuł mistrza świata. 

Grzegorz Schetyna: Nic się nie stało.

Nic się rzeczywiście nie stało. Jest jak zawsze.

Ja nie chciałbym, żeby było tak jak zawsze. Szczególnie w historii tych ostatnich dwóch mistrzostw świata, mundiali, bo rzeczywiście było źle na początku a potem...

A potem...

A potem nie lepiej. Ale też namawiałbym wszystkich kibiców, siebie też skutecznie namawiam: nie spuszczać nosa na kwintę. Uwierzyć, że wszystko jest możliwe, że wszystko jest w nas.

Ja wiem, wiem. Hiszpania też przegrała pierwszy mecz, a później została mistrzem świata.

I Holandia w 1988 roku. Tak bywa, tylko że to jest kwestia wyciągnięcia wniosków i oczywiście takiego nastawienia. Myślę, że presja jest dosyć duża. W Polsce kibice zawsze oczekują albo finału z Brazylią, a jeżeli to się nie udaje, to wtedy mówią, że to jest coś strasznego.

No dobra, ale z drugiej strony, teraz mieliśmy jakiekolwiek minimalne choćby podstawy do oczekiwań, że może jednak się uda. Jest Lewandowski, jest paru zawodników w naprawdę dobrych klubach. To Euro nie było takie złe. Przegraliśmy w końcu w karnych z późniejszym mistrzem. No było w co wierzyć. I co?

No zgoda. To tylko jeden mecz. Ważny, bo pokazuje, że trochę nie odrobiliśmy tej lekcji. Ofensywne nastawienie. Ja nie chce się mądrzyć tutaj, bo to...

Niech się pan trochę pomądrzy.

Oczywiście wszyscy się znamy na piłce. Ale ja bym chciał powiedzieć tak: mówiłem, Senegal to jest dobra drużyna. To są wysokiej jakości gracze, którzy grają głównie w lidze francuskiej, ale przecież też w brytyjskiej. To są dobrzy zawodnicy. Byli bardzo dobrze ustawieni, bardzo zdyscyplinowani. Jak na drużynę afrykańską bardzo grali zdyscyplinowani taktycznie, bardzo dobrze bronili. Podwajali, potrajali często Lewandowskiego. Mieli pomysł na tę grę. No i też szczęście, bo zdobyli bramkę dosyć szybko, po nieszczęśliwym samobójczym golu Cionka.

A u nas defensywny pomocnik musi strzelać bramki?

Tak, bardzo ofensywne nastawienie, potem zmiana, wycofanie Błaszczykowskiego. Ja nie pamiętam Pazdana grającego na lewej obronie nigdy.

Cuda.

Ten skład był taki dosyć eksperymentalny. No ale zobaczymy, myślę dzisiaj te dni przed nami, przed niedzielą, przed 20 - te godziny są po to, żeby wspierać naszą drużynę, a nie narzekać.

Rozumiem, ale są dobre strony w tym wszystkim. No np. Krystyna Janda nie będzie zmartwiona. Ona mówiła, że zwycięstwo jest dla mądrych. Gdybyśmy zwyciężyli, to nie dałoby się wytrzymać dalej w tej euforii. Pani Krystyno, wytrzyma pani!

Zobaczymy, ja ciągle myślę, że wszyscy powinniśmy wierzyć w tę drużynę. To jednak jest znak jakości, znak firmowy, znane nazwiska...

Gdzie pan wczoraj oglądał mecz?

W biurze z kolegami i znajomymi. 

W słynnej pieczarze proszę państwa przy ul. Wiejskiej. Tam na ostatnim pięterku jest taki duży telewizor. 

Tak większa pieczara, bo jest jedna pieczara jeszcze w komisji... 

Ja wiem w Sejmie. 

... tak w Sejmie. 

A w tej dużej pieczarze tam miał pan telefon i jakieś SMS-y z Donaldem Tuskiem? 

Nie, ja odkładam telefon, żeby nie przeszkadzał w czasie meczu. Nie... a potem to już rzeczywiście, atmosfera nie była najlepsza na SMS-y czy rozmowy. 

Dobrze, to zanim do mojej karteczki z listą pytań. Dowiadujemy się, że dzisiaj nie odbędzie się spotkanie prezydium polskiego sejmu z szefostwem Bundestagu. Polscy parlamentarzyści mieli jechać do Niemiec, ale odwołano i to spotkanie ze względu na wydarzenie krajowe. Czy wie pan, co się dzieje takiego? 

No sytuacja w kraju, tak... Ja nie wiem, co się dzieje. Wiem, że to zaproszenie było ważne - dla Niemców ważne. Schaeuble, szef Bundestagu przyjaciel Polski bardzo prominentna osoba w niemieckiej, w europejskiej polityce, bo przecież były minister finansów, minister spraw wewnętrznych. Miałem przyjemność z nim współpracować, kiedy byłem w MSWiA. To zaproszenie całego prezydium, koordynacja prac - uważam, że bardzo ważne. Szczególnie, że... 

No to jest poza wszystkim innym to jest miły gest jakiś, no. 

Tak, zaproszenie, miejsce szczególne, bo to w zamku w Niemczech, które jest taką wspólną częścią polsko-niemieckiej historii. Wszystko tak jak trzeba. No i... 

No i właśnie, dlatego pana pytamy, co się stało? 

... i informacja, którą przekazują korytarze sejmowe, że jakieś spotkanie jest na Nowogrodzkiej, jakaś odprawa. No trochę tak jest, wie pan..., ale to nie jest nietypowe dla PiS-u, bo przecież premier Morawiecki już wracał kiedyś z Rady Europejskiej na wigilię czy jajeczko na Nowogrodzkiej - także są te doświadczenia. 

Czyli zasadniczo nie wiemy, co się stało... 

Ale źle się stało.

Ale źle się stało. Dogadaliście się z kimś z Unii Europejskiej, że jak wy będziecie rządzić to pieniądze się pojawią, a jak nie, to PiS-owi nie damy ani grosza?

Pieniądze się pojawią w budżecie, bo pracują i walczą o to między innymi Lewandowski i Olbrycht, eurodeputowani Platformy...

Myślałem, że ma pan na myśli Roberta Lewandowskiego

Myślałem, że zamknęliśmy już ten etap piłkarski. Mogę wrócić...

Nie, nie..

...jestem gotowy. Oni są sprawozdawcami tej komisji i pracują nad kwestią budżetu. Teraz jest część zaangażowania rządowego, wcześniej go nie było. (...)

Cała rozmowa:  rmf24.pl


bg Image