thun1.png

"Polski rząd rozwala nam niezawisłość sądownictwa, za chwileczkę chce się zabrać za Sąd Najwyższy. UE czy obywatele pozostałych krajów UE trochę sceptycznie patrzą na to, żeby ich podatki płynęły do kraju, który niszczy nasze wspólne europejskie prawo" - mówiła w rozmowie z Konradem Piaseckim deputowana do Parlamentu Europejskiego Róża Thun.

Konrad Piasecki: Europosłanka PO Róża Thun. Czy Polska zasłużyła na tak okrutne cięcia budżetowe, jakie proponuje nam KE?

Róża Thun: A czemu okrutne?

No, jeśli 20 mld dostajemy w plecy w Funduszu Spójności i ok. 6-7 mld na rolnictwo - czyż może być większe okrucieństwo w UE? To jest okrucieństwo nie do przyjęcia.

Ja myślę, że w stosunku do wspólnoty europejskiej, której my jesteśmy częścią, okrucieństwem jest takie obniżanie standardów, jakie stosuje w tej chwili rząd PiS-u. Niszczenie naszego wspólnego systemu sądownictwa, bo zauważmy, że każdy sędzia każdego kraju członkowskiego, a więc i polski sędzia, jest częścią systemu sprawiedliwości całej UE. I teraz co my tutaj mamy w Polsce? Rząd rozwala nam niezawisłość sądownictwa, za chwileczkę chce się zabrać za SN. UE czy obywatele pozostałych krajów UE trochę sceptycznie patrzą na to, żeby ich podatki płynęły do kraju, który niszczy nasze wspólne europejskie prawo.

Czyli pani uważa, że to jest słuszna kara za to wszystko, co dzieje się w Polsce przez ostatnie dwa lata?

Nie, ja uważam, że to jest koszmarna polityka rządu PiS-u. O budżecie decyduje Rada. Rada to są ministrowie krajów członkowskich i tam się negocjuje. Jak rząd PiS-u nam negocjuje ten budżet - proszę to porównać z poprzednim budżetem, który jeszcze negocjował rząd PO czy Tuska.

Ale pani mówi, że to jest koszmarny rząd, a zatem ten koszmarny rząd musi zostać ukarany cięciami budżetowymi, czy to jest koszmarny rząd, który nie potrafi wynegocjować więcej?

Ten koszmarny rząd nie potrafi ani wynegocjować, ani pokazać, że chce z tych pieniędzy budować całą Unię, bo te pieniądze, zauważmy, to jest inwestowanie w UE, Polska jest UE, i tam, gdzie trzeba zainwestować pieniądze, to się więcej inwestuje.

No tak, ale rząd, czy on jest koszmarny, czy on jest cudowny, jest rządem przemijającym. Miną dwa lata, będą wybory parlamentarne, sytuacja polityczna w Polsce się może zmienić.

Dobrze, że pan powiedział, że to jest rząd przemijający, ja też bardzo na to liczę.

Każdy rząd jest przemijający, chyba że jest rządem dyktatorskim. Ale rządy są przemijające, a to jest budżet do 2027 r.

Nie no, to jest dyktatorski. Ale każda dyktatura też upada. Więc ta dyktatura też upadnie.

Ciężko powiedzieć, że rząd wybrany w demokratycznych wyborach jest rządem dyktatorskim.

Oj, niestety, tutaj niech pan popatrzy na historię Europy. Już niestety zdarzało się tak, że demokracja zabijała własne dzieci, że rząd, który został wybrany demokratycznie, robił rzeczy potworne. Nie chcę teraz wracać do innych tematów...

No tak, ale zgodzi się pani, że jeśli spojrzymy historycznie, to rząd PiS-u od tamtych rządów, które ma pani na myśli...

Różni się.

Radykalnie się różni. Na korzyść się różni.

Zgadzam się bardzo, że się różni. Ale jednak powtarzam to, że to jest rząd autorytarny, który idzie w kierunku dyktatury. Bo rozwalanie instytucji demokratycznych, jakie mamy, a przede wszystkim sądownictwa, to jest bardzo charakterystyczne dla dyktatur.

Czyli pani mówi: "Tak, KE ma rację. Z tym rządem nie ma co rozmawiać i ten rząd trzeba karać"?

Ja w ogóle nie chcę mówić za KE.

Proszę mówić za siebie.

Ja myślę, że to jest bardzo zły wynik negocjacji budżetowych i jedyni ludzie, którzy naprawdę się angażowali, żeby ten wynik nie był jeszcze gorszy, to byli posłowie PO. Mamy na szczęście dwóch bardzo dobrych specjalistów, Olbrycht i Lewandowski, którzy siedzą w odpowiednich komisjach i my ich tam wszyscy razem, posłowie PO, wspieramy. Tyle się udało wynegocjować z naszej strony. Ale to nie my jesteśmy w Radzie, znaczy w tych liniach budżetowych. Bo PE tylko taki plan budżetowy może zaznaczyć i potem na zakończenie może ten budżet przyjąć lub nie, ale negocjuje rząd PiS-u i rząd PiS-u tak zepsuł stosunki z całą Europą, że niestety taki jest skutek tego wszystkiego i to jest katastrofa, to nie jest dobrze.

Tylko jak się spojrzy na listę krajów, którym KE chce uciąć środki, to nad nami są Litwa, Estonia, obok nas Malta, Niemcy - czy one wszystkie są karane za koszmarny rząd PiS-u?

Bo KE w swoim niezwykłym języku dyplomatycznym i zachowaniach dyplomatycznych nie robi tak, że jednemu krajowi nie damy i koniec, tylko zostały obcięte fundusze na politykę spójności. Polityka spójności to jest ta, z której budowaliśmy drogi, koleje, tabory.

No tak, ale czymże Litwa, Estonia czy Malta sobie zasłużyły...?

Jak na politykę spójności zostały obcięte pieniądze, to znaczy, że cały nasz region cierpi przez zachowanie Polski i Węgier. Cały nasz region, który korzystał z polityki [spójności].

Malta też jest w naszym regionie?

Ona jest politycznie związana z nami w ten sposób, że wchodziliśmy razem i korzystała z polityki spójności.

Ale jak się spojrzy na tę listę krajów, to może lepiej powiedzieć, że z polityką, partiami, rządami nie ma to wiele wspólnego, to jest raczej przesunięcie pieniędzy do krajów, które wolniej się rozwijają, które zbiedniały przez ostatnie lata albo lepiej wypełniają inne kryteria.

W tej chwili jest tak dobra koniunktura, że wszystkie kraje mają dobry wzrost gospodarczy. Te kraje jak np. Włochy są znacznie zamożniejsze niż Polska, choćby nie wiem jakie mieli problemy z różnych powodów, o Włoszech to teraz można dużo rozmawiać.

No tak, ale już Grecja, Cypr, Portugalia aż tak bogate przestały być w porównaniu do Polski sprzed wielu, wielu lat.

Tak, ale w dalszym ciągu mają dobre wyniki, a dzisiaj wszyscy są na plusie w UE. Ale to, że właśnie zostały przesunięte te ciężary, to jest właśnie zadanie rządu w Radzie, żeby walczyć o politykę spójności. I oni właśnie nie potrafią o to walczyć. A po drugie, to są inwestycje w te części UE, które się powinny jak najszybciej rozwijać. Stwierdzono, że UE tych inwestycji robić nie może, bo w tej części UE, gdzie inwestowano najwięcej... Najwięcej pieniędzy w ogóle inwestowano w Polskę, co tu dużo gadać. I rząd Polski w tej chwili pokazuje, że nie można mu ufać. A poza tym, jak się zainwestuje takie duże pieniądze i nie ma niezależnych sądów, a niech będzie jakiś błąd w tych inwestycjach, kto to będzie w pierwszym rzędzie rozsądzał?

Nie mogę od pani wydobyć jednego oświadczenia. Czy pani uważa, że KE, proponując taki budżet, ma rację czy nie ma?

Ja na pewno będę głosować za tym... My nie głosujemy za budżetem niższym czy wyższym. (...)

Cała rozmowa:  radiozet.pl


bg Image