schetyna2.png

"Nie ma możliwości dogadania się, ponieważ ten rząd łamie podstawowe zasady, dlatego nie może to być uznane przez Brukselę. I nie powinno się im odpuścić, dlatego że walczą z praworządnością i konstytucją, cały czas" - mówił przewodniczący Platformy Obywatelskiej w rozmowie z Konradem Piaseckim.

Konrad Piasecki: Przewodniczący PO Grzegorz Schetyna. Bardzo rozczarowany frekwencją podczas sobotniego marszu?

Grzegorz Schetyna: Nie.

Według najbardziej optymistycznych ocen ratusza 50 tys. osób. Panu wystarczy?

Tak, dlatego że to był taki pierwszy klasycznie partyjny marsz, organizowany przez partie polityczne: naszą, Nowoczesną, zapraszaliśmy także KOD. Ale to był inny marsz niż te poprzednie.

Tylko że w poprzednich: przed rokiem 90 tys., przed dwoma laty 240 tys. - według znowu najbardziej optymistycznych ocen ratusza, ale 240 tys. a 50 tys. to jest różnica.

To jest różnica, ale...

Bolesna.

Nie. Nie zakładaliśmy też takiej pełnej mobilizacji jeśli chodzi o przywożenie, organizowanie ludzi PO, KOD-u w Polsce. Nie robiliśmy tego przy pełnej mobilizacji. Ważne było, żeby być, żeby dać świadectwo, żeby pokazać, że przygotowujemy się i rozpędzamy tę machinę przed wyborami samorządowymi. I to wystarczy. Ten marsz, atmosfera, sygnały, które odbieramy z Polski i od uczestników, jest jak najbardziej okej.

Może trzeba to było nazwać "marszykiem wolności", nie marszem. "Marsz" brzmi dumnie. "Marszyk" oddawałby ducha.

Nie. Był marsz dwa lata temu, był rok temu, była inna sytuacja. Nie ma takiej atmosfery rewolucyjnej czy jeszcze nie ma atmosfery wyborczej.

No to po co w takim razie organizować marsz, który wiadomo będzie, że ponieważ nie ma atmosfery, nie ma nastroju, nie ma klimatu, będzie sukcesem, najdelikatniej mówiąc, umiarkowanym?

Żeby pokazać, że jest początek pewnego etapu, że przygotowujemy się do wyborów...

Wyborczego.

Tak. Że jest koalicja, w której jesteśmy, że ona jest w stanie organizować demonstracje.

A nie przychodzi panu do głowy taka niepokojąca myśl, że opozycja po prostu się rozjeżdża z nastrojami? Że wy chcecie prowadzić lud na barykady, a lud myśli: "Nie no, nie jest tak źle z tym PiS-em"?

Nie chcemy. Chcemy przygotować dobrą decyzję przy karcie wyborczej i dać szansę na postawienie krzyżyka w dobrym miejscu. Proszę mi pokazać partie polityczne, jedną czy kilka, które były w stanie zorganizować taką demonstrację, na 50 tys. osób w Warszawie.

PiS.

Bardzo proszę. Zapraszam.

Marsze opozycyjne w czasach PiS były kilkudziesięciotysięczne.

Marsze organizowane przez Radio Maryja czy przez organizację Marsz Niepodległości?

13 grudnia 2014 roku pamiętam marsz - 30 tys. osób.

A teraz pamiętam marsz tutaj 300-osobowy. A miał być marsz miliona parę miesięcy temu. Ja mówię tylko, że to nie jest czas na demonstrację, dlatego uważam, że ten marsz na 50 tys. daje mi satysfakcję.

Ale uważa pan, że w dobie dogadywania się rządzących z Brukselą i łagodzenia kursu, to jest cały czas czas na opozycyjność totalną? Czy pan zmienił ten sztandar opozycyjności totalnej?

Nie mam takiej opinii, że następuje dogadywanie się z Brukselą.

Ale widzimy, próby dogadywania są. Rozmowy z Timmermansem wciąż trwają.

Próby a dogadywanie czyni wielką różnicę. Wypowiedź Timmermansa, to, co mówił wczoraj, bardzo jasno precyzuje - zaczęliśmy rozmawiać, to dobrze, nie ma żadnej zmiany, jeśli chodzi o decyzję odnośnie art. 7. Jest inny czas, czas budowania koalicji, czas przygotowania się do wyborów samorządowych. Jak jest czas budowania, to on nie może być tylko totalną opozycją, będzie totalną propozycją.

Ale czy to jest tak, że Koalicja Obywatelska jest właśnie opozycją totalną, tak jak pan kiedyś zdefiniował przed dwoma laty konieczność bycia w opozycji, czy ona jest już opozycją łagodniejszą wobec rządzących?

Ona jest opozycją twardą w stosunku do rządu, ale będzie opozycją, która będzie musiała budować programową koalicję i takie jest to porozumienie nasze z Nowoczesną. Więc ona siłą rzeczy będzie inna, bo my będziemy dzisiaj swoją wizją nie tylko samorządu, nie tylko polski lokalnej, ale też Polski po PiS-ie 2019.

A jeśli rząd dogada się z Brukselą, to co będzie? Jeśli Bruksela odpuści, powie: "Dobrze, starczy"?

Ale najwyraźniej jakieś rozmowy się tam toczą, skoro rządzący wycofują się z niektórych ustaw. Czegoś Bruksela od nich żąda, oni to robią, i czas dogadania się może być bliski, choć może być i daleki.

Ale są też rozmowy między Izraelczykami i Palestyńczykami.

Ale one trwają już z 60 lat.

Albo trochę więcej.

Albo i 70. A wybuchają takie rzeczy, jak te wczoraj. Ja uważam, żeby filozofia, polityka tego rządu nie może być zaakceptowana przez KE, bo ona jest w wariancie np. relacji, jeśli chodzi o niezawisłość sądów, jest antypraworządna. Nie może być zaakceptowana.

Czyli mówi pan Brukseli: "Nie dogadujcie się z nimi! To są źli ludzie!".

Nie, pan pyta mnie, jak to oceniam - taka jest moja ocena.

Że nie będzie zgody?

Nie ma możliwości dogadania się, ponieważ ten rząd łamie podstawowe zasady, dlatego nie może to być uznane przez Brukselę. To jest oczywiste.

Ale gdyby dziś zadzwonił do pana Frans Timmermans i powiedział: "Uważasz, że te zmiany, które robi PiS mają sens i rzeczywiście należy trochę im odpuścić?", to co by pan powiedział?

To bym powiedział: "Nie, nie mają żadnego sensu".

"I nie odpuszczajcie im".

I nie powinno się im odpuścić, dlatego że walczą z praworządnością i konstytucją, cały czas.

Koalicja Obywatelska to dziś koalicja PO z Katarzyną Lubnauer czy raczej z Ryszardem Petru?

To jest koalicja z całą Nowoczesną, dwóch środowisk, które są programowo bliskie sobie, z różnych powodów przez te ostanie dwa i pół roku były obok siebie.

Ale zauważył pan, że Nowoczesna jest już inaczej nowoczesna, bo Ryszard Petru znaczek zdjął i zostawił Katarzynę Lubnauer samą z Nowoczesną?

I tego żałuję, bo uważam, że środowiskowo to rzeczywiście był bardzo duży projekt.

Pan mówi: żal. A błąd? Błąd Ryszarda Petru?

Jeżeli chce pisać nowy projekt polityczny i widzi siebie w nim...

Pisać i tworzyć, jak rozumiem.

W tym sensie, że pisać scenariusz nowego projektu i go tworzyć, to mam nadzieję, że mu się uda, bo uważam, że wiele zrobił dla polskiej polityki, wiele zrobił dla Nowoczesnej. Nie rozumiem tylko tego wyjścia i tych gestów.

Im Petru mniej przewodniczącym Nowoczesnej, tym bardziej pan ciepły wobec niego.

Pamięta pan, jak on przegra wybory...

Tak, wtedy mu pan zaczął współczuć. Bo wcześniej to tak różnie bywało.

Wcześniej była rywalizacja. Po stronie opozycyjnej musieliśmy sobie wyjaśnić parę rzeczy.

Ustalić, kto jest samcem alfa.

Uważam, że udało nam się to zrobić. Przecież to z nim uzgodniliśmy pierwsze porozumienie, jeśli chodzi o Warszawę przed wyborami samorządowymi, to on był współautorem tego pomysłu.

Przez to pewnie przegrał zresztą. Petru dziś mówi: Nowacka, Biedroń, Scheuring, ja. 200 osób już zgłasza chęć pracy w nowej partii.  No i co pan z tą partią pocznie?

Jeżeli powstanie nowy projekt polityczny, to będzie projekt anty-PiS-owski, jeżeli będzie liberalno-lewicowy nawet, będzie otwarty na rozmowy z Nowoczesną, PO, będziemy rozmawiać oczywiście.

Uważa pan, że to dobrze, żeby ten projekt powstał? Im więcej partii w opozycji tym lepiej czy tym gorzej?

Nie, uważam, że trzeba wzmacniać te, które istnieją. Szczególnie, że on był założycielem Nowoczesnej. Więc ja nie chcę, żeby on kończył swoją przygodę z polityką, nie chcę, żeby się odwrócił od polityki i będę zawsze trzymał za niego kciuki. Ale wierzę, że będzie wiedział, że trzeba ciągle budować i wzmacniać opozycję, a nie ją osłabiać. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image