kierwinski9.png

"Tu nie chodzi o wynagrodzenia, tylko o pobieranie realnych profitów z tego przez ludzi PiS-u, jak chociażby wynajmowanie willi w sąsiedztwie Kaczyńskiego, tak, żeby Kaczyńskiemu nikt nie przeszkadzał. To nie ma nic wspólnego ze skromnością. Więc jeżeli wychodzi się i ma się na sztandarach skromność, to należy samemu także być skromnym" - mówił w "Sygnałach Dnia" poseł Marcin Kierwiński.

Piotr Gociek:  Marcin Kierwiński, poseł Platformy Obywatelskiej, jest gościem Sygnałów Dnia i radiowej Jedynki. Witam, panie pośle.

Marcin Kierwiński: Dzień dobry.

Nawet taki lekko opalony, bym powiedział, po Marszu Wolności. Czy to zasługa może długiego weekendu jeszcze?

Nie, to zasługa dwóch tygodni pięknej pogody. Akurat opalenizna, mówiąc szczerze, to z placu zabaw, gdzie chętnie wolny czas wykorzystuję, aby pobyć z dziećmi.

Bo pan będzie mógł nadrobić dodatkiem 500+ to, co w ramach cięcia sejmowych pensji zostaje odebrane, jak rozumiem.

No, chyba nie aż tak...

Nie aż tak, nie aż tak, ale trochę.

...ale to powiedziałbym, że nie można tych rzeczy porównywać, bo to, co zrobiono, jeżeli chodzi o obniżenie uposażeń poselskich tylko dlatego, żeby przykryć wielką aferę drugich premii, nie jest czymś normalnym. Nie możemy uciekać w taki tani populizm, w jaki chce sprowadzić tę dyskusję Jarosław Kaczyński.

A to jest dopiero początek, bo czytam dzisiaj w Dzienniku Gazecie Prawnej, że szykuje się ciąg dalszy, mianowicie na najbliższym posiedzeniu Sejmu... to już będzie chyba czerwiec, prawda?

Czerwiec, tak.

...bo w maju nie będziemy mieli, czyli początek czerwca, w czerwcu zdaje się dwa z kolei będą posiedzenia parlamentu z tego, co... Sejmu w każdym razie. Otóż na najbliższym posiedzeniu Sejmu posłowie PiS przedstawią projekt nowelizacji ustawy o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi. I tutaj następujące założenia: żaden z pracowników samorządowych, nie tylko szefowie komunalnych spółek, ale też osoby zatrudnione bezpośrednio w urzędzie, nie będzie mógł zarabiać więcej od wójta, burmistrza, starosty czy marszałka województwa. Dobry pomysł? Zły pomysł?

Tak jak powiedziałem, to jest uciekanie w tani populizm ze strony PiS-u. PiS ma gigantyczny problem z drugimi pensjami, z wielkimi nagrodami, które sobie przyznawał, i aby uciec od tego tematu wielkiej takiej wtopy, jak to mówią ludzie młodzi, wizerunkowej, starają się przerzucić odpowiedzialność za to na polityków opozycji, na samorządowców. Ja uważam, że jeżeli ktoś chce pokazywać, że państwo ma być skromniejsze, to powinien zaczynać od siebie. Niech PiS zacznie od siebie, niech Jarosław Kaczyński zacznie od siebie, niech PiS obniży wynagrodzenia swoim prezesom spółek, niech obniży odprawy w tychże spółkach, niech zakończy wykorzystywanie publicznych pieniędzy do, nie wiem... do opłacania ochrony Kaczyńskiego, wtedy to będzie szczere i uczciwe.  A teraz to jest populizm.

A to dlaczego ma tylko PiS obowiązywać? „Niech PiS obniży...”, no to jak inne partie były przy władzy, to też mogły obniżać.

Nie, tylko ja pamiętam Jarosława Kaczyńskiego, który kilka tygodni temu wyszedł i powiedział: będzie skromniej, bo przyznaliśmy sobie wielkie nagrody, ludziom się to nie spodobało, straciliśmy w sondażach, będzie teraz skromniej. I mówi to człowiek, który ze skromnością nie ma kompletnie nic wspólnego, człowiek, na którego życie tak naprawdę składają się wszyscy podatnicy, no bo przyzna pan, że jeżeli jakiś instytut wynajmuje willę w sąsiedztwie Jarosława Kaczyńskiego tylko po to, żeby Kaczyńskiemu nie przeszkadzano, to nie ma to nic wspólnego ze skromnością.

Wie pan, ale Donald Tusk, były szef Platformy i dwukrotny premier, to tak naprawdę ostatni raz normalnie pracował, jak przygotowywał w latach 90 albumy o historii Gdańska, i jeszcze wcześniej, w latach 80...

Panie redaktorze, ja uważam, że pracował...

...a od tej pory żyje z pieniędzy podatników, to znaczy jest politykiem. Każdy polityk w Polsce żyje z pieniędzy podatników.

Nie, tylko...

Jak bierze pensję marszałka Senatu, posła...

Nie, nie, panie redaktorze, ale nie o tym powiedziałem...

...jak bierze pieniądze z dotacji dla partii, które finansują mu biuro, ochronę i  tak dalej.

Ja nie o tym powiedziałem, bo jest rzeczą naturalną, że każdy z nas, polityków, wynagradzany jest z budżetu państwa, ponieważ to budżet państwa płaci nam wynagrodzenia, dostajemy pieniądze na prowadzenie biur i w tej kwestii nie ma co dyskutować o rzeczy oczywistej. Natomiast ja mówię o systemie dodatkowych apanaży, które zorganizowało sobie Prawo i Sprawiedliwość, gigantyczny majątek w centrum Warszawy typu spółka „Srebrna”, która jest swoistą przechowalnią w trudnych czasach dla ludzi Jarosława Kaczyńskiego, pobieranie profitów, realnych profitów z tego przez ludzi PiS-u, jak chociażby, tak jak powiedziałem, wynajmowanie willi w sąsiedztwie Kaczyńskiego, tak, żeby Kaczyńskiemu nikt nie przeszkadzał. To nie ma nic wspólnego ze skromnością. Więc jeżeli wychodzi się i ma się na sztandarach skromność, to należy samemu także być skromnym.

Jak tak przyglądam się tej ustawie, która ma w samorządach obniżyć część wynagrodzeń, i widzę jedną rzecz, której... a właściwie nie widzę jednej rzeczy, którą bym tam bardzo chętnie widział. Może niektórzy uznają, że się powtarzam, ale podnoszę tę kwestię niezależnie od tego, czy siedzą tu politycy PO, PiS-u czy jakiejkolwiek innej partii. A to nie jest patologia, że prezydent miasta w Polsce oprócz swojej normalnej pensji bierze drugą, trzecią, czwartą, piątą za to, że: zasiada w radzie nadzorczej jakichś targów lokalnych, w radzie nadzorczej lokalnego portu lotniczego albo lokalnego portu morskiego, w spółce, która zarządza wodociągami, czymś tam jeszcze i tak dalej, to na przykład nie powinno być ukrócone? Bo jak się patrzy na takie listy co roku najbogatszych polityków w Polsce, w oświadczenia majątkowe, no to się okazuje, że ci, którzy mają łeb na karku i parę spółek jeszcze przy okazji, wpisują, że tam po 40, 50 tysięcy złotych miesięcznie zarabiają.

Zdementujmy, tylko jedną informację zdementujmy. Z tego, co wiem, panie redaktorze, to prezydent nie może zasiadać w radzie nadzorczej spółki, której jest organem prowadzącym. Ale rzeczywiście zdarzają się...

Nie, ale są tak zwane spółki uznawane przez miasta za ważne dla rozwoju miasta i ja rozumiem, że to jest na przykład ważne, żeby nadzorować, co się dzieje, jeśli chodzi tam o lokalne targi czy jakieś inne rzeczy, ale to może powinno być w ustawie uregulowane, proszę bardzo, pro publico bono albo za pięćset złotych miesięcznie, każdego to powinno obowiązywać.

Wie pan, to jest pytanie, jeżeli praca w tej radzie nadzorczej jest normalną, pełnowymiarową pracą, mówię pełnowymiarową w tym sensie, że ta rada naprawdę pracuje, naprawdę nadzoruje, spółka ma efekty, ja nie widzę tutaj problemu z obniżaniem tych uposażeń. Raczej problemem jest to, gdy politycy szukają sobie nie wiadomo gdzie źródeł dodatkowego utrzymania, tak jak zrobił to rząd PiS-u, tak jak zrobili to ministrowie PiS-u.

A teraz zaczną szukać nie wiadomo gdzie, bo będą podatni na propozycje korupcyjne, gdyż za mało zarabiają, zapytam prowokacyjnie?

Nie wiem, mam nadzieję, że nie, bo jednak znakomita część samorządowców to są ludzie, którzy idą pracować dla swoich mieszkańców, oni po prostu kochają samorząd. Ale pewnie jak w każdym środowisku znajdą się czarne owce. Tylko widzi pan, my dyskutujemy dzisiaj o samorządowcach, bo tak chce przekierować tę dyskusję PiS, a przecież sprawa zaczęła się od czegoś zupełnie innego. Ministrowie PiS-u chcieli zarabiać więcej, to był pierwszy punkt. Wprowadzono ustawę, to były wakacje, lipiec 2016 roku, o podwyżkach dla ministrów PiS-u...

Ja powiem więcej – ministrowie akurat powinni zarabiać więcej...

Ale...

...i nawet uważam, że posłowie także powinni zarabiać więcej.

Nie, panie redaktorze, oczywiście, że można o tym rozmawiać, tylko należy o tym rozmawiać otwarcie, uczciwie ze społeczeństwem, bo to społeczeństwo, tak jak pan zaznaczył na początku, jest płatnikiem w tej sprawie. I proszę zobaczyć, wakacje 2016 roku, PiS proponuje podwyżki, społeczeństwo się nie godzi, mówi... jest opór, gazety (...)

No, gazety piszą, że jest koryto plus...

Także politycy opozycji mówią: koryto plus. Jarosław Kaczyński wycofuje się z tego projektu, zdejmuje go z obrad Sejmu i od września, czyli miesiąc bądź dwa miesiące później po cichu, po kryjomu ministrowie rządu pani Szydło łącznie z panią Szydło zaczynają sobie wypłacać niejako dodatkowe pensje. Niektórzy uciułali w ten sposób 70 tysięcy złotych rocznie...

I zaczynają ostatnio też oddawać te pensje... przepraszam, nie pensje, tylko nagrody. Michał Dworczyk będzie tutaj za godzinę w Sygnałach Dnia, wczoraj wyznał w Radiu Zet, że sprzedał samochód i wziął kredyt, żeby oddać nagrodę.

No tak, ale...

Nie jest jedyny w rządzie, bo zwraca te pieniądze.

Lekką ręką brali, to trudno, teraz, niestety, muszą cierpieć. Ja uważam, że te premie, który były przyznawane, były premiami nielegalnymi, bo w Polsce nie ma takiego systemu, że za pracę dostaje się dwie pensje. Jeżeli nagroda była czymś naturalnym, niejako dodatkiem do płacy, to znaczy, że system był patologiczny, ktoś na to pozwolił. Pozwoliła na to premier Szydło, bo sama korzystała, i pozwolił na to premier Morawiecki. (...)

Cała rozmowa:  polskieradio.pl


bg Image