siemoniak4.png

"W 2014 roku było inne podejście do protestujących. Dziwię się bardzo, że premier Morawiecki, a może to jest właśnie ta chwilowa nieobecność prezesa, nie potrafi sobie z tym poradzić. To się bierze z tego, że rodzice nie ufają rządowi. Wtedy rodzice zaufali, po 17 dniach zakończyli protest, a dziś tego zaufania ani krzty nie mają" - mówił w "Sygnałach Dnia" Tomasz Siemoniak, wicepremier i minister obrony narodowej w rządzie PO-PSL.

Piotr Gociek: Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, były wicepremier, jest gościem Sygnałów Dnia w radiowej Jedynce. Dzień dobry.

Tomasz Siemoniak: Dzień dobry panom, dzień dobry państwu.

Joanna Scheuring–Wielgus i Joanna Schmidt odchodzą z .Nowoczesnej.  Ja wiem, to sprawy innej partii, ale pytam z dwóch powodów, bo po pierwsze to jest o tyle sprawa PO, że jesteście dziś w koalicji obywatelskiej z .Nowoczesną, więc poniekąd jest to też trochę rzecz dotykająca Platformy, po drugie jestem ciekawy, czy może się do Platformy wybierają.

Nic nie wiem na ten temat, żeby się wybierały do Platformy. To osoby bardzo ważne dla .Nowoczesnej. Myślę, że wyraziste twarze i osoby, które dały się przez te trzy lata poznać jako wnoszące wiele do polskiej polityki. Natomiast tak jak pan redaktor zauważył, to są sprawy .Nowoczesnej, my jesteśmy skupieni na tworzeniu koalicji obywatelskiej, na przygotowaniach do Marszu Wolności w sobotę właśnie wspólnie z .Nowoczesną, z przewodniczącą Lubnauer, z tysiącami osób, które są w .Nowoczesnej. Więc to nie są dobre wiadomości, oczywiście, bo to powinien być czas łączenia, a nie odchodzenia. Natomiast trzeba szanować wybory osobiste i ja mam nadzieję, że obydwie panie odnajdą swoje miejsce w polityce. Tak się zdarza, po prostu polityka też się składa z tego, że czasami ktoś odchodzi, czasami ktoś zmienia zdanie.

To myśli pan, że Ryszard Petru będzie kolejnym, który opuści .Nowoczesną?

Tak się mówi. Wczoraj widziałem wypowiedź przewodniczącej klubu .Nowoczesnej, która prawie że zapowiedziała to. Myślę, że to byłaby wielka szkoda, jest założycielem, twarzą tej partii, do jesieni partia nosiła jego nazwisko także w swej nazwie, więc... Ale to jak wyżej, jeżeli uważa, że powinien szukać gdzie indziej swojego miejsca, to myślę, że to jest jego decyzja. Ja mam tylko nadzieję, że te wszystkie osoby, które chcą odchodzić czy odchodzą z .Nowoczesnej, utrzymają się w szerokim obozie koalicji obywatelskiej czy opozycji i nie pójdą drogą jednego z posłów .Nowoczesnej, który przeszedł po prostu do PiS-u kiedyś.

Mówi pan o Zbigniewie Gryglasie.

Tak, właśnie o nim mówię.

Ja zaglądam na szóstą stronę dzisiejszej Rzeczpospolitej, tutaj z kolei Joanna Scheuring–Wielgus taką tezę stawia, że odchodzi z .Nowoczesnej, dlatego że de facto jeśli chodzi o koalicję na obecnych warunkach, to (cytuję) „Nowoczesna została wchłonięta przez PO i to jej się nie podoba”. Komentatorzy też zauważają, że w sondażach .Nowoczesna dołuje, a tu chyba PO udaje się w coraz większym stopniu skonsumować .Nowoczesną.

Tworzymy wspólne listy, osoby z .Nowoczesnej mają tam bardzo dobre miejsca, będą miały dobre miejsca do sejmików, do rad, tworzymy kolejne duety kandydatów na prezydentów i wiceprezydentów, więc to taka ocena. Ja mógłbym tak powiedzieć: warto zastanawiać się, co się mówi w takim momencie rozstania, bo gazety zostają, Internet nie zapomina...

Utrudnia się sobie potem pewne możliwości.

Tak. Ja myślę, że im bardziej przyjaźnie ktoś się rozstaje w polityce, tym lepiej, bo to potem wraca, więc myślę, że... Na pewno tak nie jest, że ktokolwiek z .Nowoczesnej... Przecież były negocjacje, trudne, tygodnie najpierw programowe, potem właśnie o listach. Gdyby nie czuli się w tym podmiotowo, to by po prostu ich w tym nie było. .Nowoczesna jest partią szczególną, ona powstała trochę w kontestacji do Platformy i naprawdę nam się łatwo nie rozmawia z koleżankami i z kolegami z .Nowoczesnej, bo to jest trochę tak, jak w takiej bliskiej rodzinie czasami, gdzie różne rzeczy łatwo mogą utrudnić rozmowę. Więc doszliśmy do takiego punktu, że idziemy razem do sejmików, razem robimy różne rzeczy, wspominałem o sobotnim marszu, i wierzę w to, że razem również pójdziemy do wyborów europejskich czy parlamentarnych.

Ryszard Petru myśli pan pojawi się też na tym marszu?

Mam taką nadzieję, zawsze był na wszystkich marszach. To jest marsz całej opozycji, będzie też i KOD...

I SLD będzie, i Razem, i inni też?

Organizują to trzy podmioty, to znaczy Platforma Obywatelska, .Nowoczesna i Komitet Obrony Demokracji, natomiast mile widziani są wszyscy, oczywiście.

To á propos tego, co zostaje w gazetach. Ja tak z ciekawości ostatnio przeglądałem sobie nagłówki gazet z roku 2014 z wiosny i takie tytuły w rozmaitych i mniej poważnych, i poważniejszych gazetach: „Wściekli rodzice do premiera: jest pan kłamcą!” albo: „Będziemy protestować do skutku!” i tak dalej, i tak dalej. To te czasy, kiedy rodzice osób niepełnosprawnych protestowali w Sejmie, a spotykał się z nimi premier Donald Tusk. To przewrotne pytanie zadam takie: dlaczego dzisiaj muszą protestować rodzice osób niepełnosprawnych, skoro Platforma obiecała już w 2014 roku, że wszystko załatwi? No bo gdyby to zrobiła do końca swojej kadencji, to by nie było potrzeby dzisiejszych protestów.

Rzeczywiście rodzice protestowali, ale protestowali 17 dni i protest się wtedy zakończył. Dzisiejszy protest za rządów PiS trwa już dłużej i nie widać perspektywy na jego zakończenie. I my zostawiliśmy w budżecie na 2016 rok ponad 600 milionów złotych po to, aby uregulować te sprawy, do których premier Tusk, minister pracy się wtedy zobowiązali. Więc tutaj uważam PiS, rząd PiS rozgrywa to znacznie gorzej, dłużej, nie potrafi sobie z tym poradzić, a już absolutnie skandaliczne są takie wypowiedzi, jak posła Żalka o zdegenerowanych rodzicach, posłanki Krynickiej o szukaniu paragrafów. Przypomnę, wtedy w 2014 roku ani w nagłówkach gazet, ani w mediach takich haniebnych wypowiedzi nie było. Więc dziwię się bardzo, że premier Morawiecki, a może to jest właśnie ta chwilowa nieobecność prezesa, nie potrafią sobie z tym poradzić. To się bierze z tego, że rodzice nie ufają rządowi. Wtedy rodzice zaufali, po 17 dniach zakończyli protest, a dziś tego zaufania ani krzty nie mają. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image