boni.png

"Lepiej stosować coś, co się nazywa miękkim prawem, czyli np. kodeksy postępowań. Warunkiem rozwoju innowacyjności jest dzisiaj to, żeby regulacje miały charakter ponadnarodowy. Trzeba otwierać się na zmienność i harmonizować prawo" - mówił w rozmowie z "Dziennikiem gazeta Prawna" Michał Boni, poseł do Parlamentu Europejskiego, w latach 2011–2013 minister administracji i cyfryzacji.

Na niedawnym spotkaniu Biura Grupy Europejskiej Partii Ludowej dużo było mowy o innowacjach. Towarzyszyła mu nawet specjalna wystawa, na której swoje osiągnięcia prezentowały m.in. polskie firmy. Parlament Europejski przyspieszy prace nad regulacjami prawnymi w tej dziedzinie?

Myślę, że trzeba wskazać tu na trzy wymiary. Po pierwsze – technologie rozwijają się szybciej, niż posuwa się praca nad regulacjami. Dlatego trzeba uważać, żeby nie przedobrzyć... Ja jestem zwolennikiem bardzo ostrożnego budowania regulacji, bo później może się okazać, że mamy przepisy, które nie pasują już do obecnego stanu technologii. Lepiej w związku z tym stosować coś, co się nazywa miękkim prawem, czyli np. kodeksy postępowań. Mogą się one wiązać z ochroną danych, z zapewnieniem cyberbezpieczeństwa i poczucia pewności, że te urządzenia działają sprawnie w sensie technicznym. Im więcej będzie takich miękkich regulacji, tym lepiej. Warunkiem rozwoju innowacyjności jest dzisiaj to, żeby regulacje miały charakter ponadnarodowy i żeby w jakiejś dziedzinie związanej ze sztuczną inteligencją wymogi techniczne nie były różne we wszystkich 27 państwach UE. Czyli: nie przesadzać z twardą regulacją, otwierać się na zmienność i harmonizować prawo.

A pozostałe wymiary?

Drugi element polega na tym, żeby wykorzystywać istniejące regulacje. Gdy toczy się wielka dyskusja o sztucznej inteligencji i robotach, pierwszym krokiem powinno być przejrzenie około 60–70 różnego rodzaju istniejących aktów prawnych, które mówią o bezpieczeństwie i o tym, jak mają funkcjonować rozmaite urządzenia. Nie ma powodu, by od razu tworzyć specjalną regulację dla robotów, bo nie wiemy też, jak będą się rozwijały w perspektywie 5–10 lat. Ale na pewno warto przejrzeć istniejące przepisy i sprawdzić, czy pasują do tego nowego świata urządzeń, które są bardziej inteligentne niż wcześniej, i czy trzeba w nich coś zmienić. Oprócz nowych regulacji do wykorzystania są więc te, które już istnieją.

Trzeci element tego problemu widać najlepiej przy dyskusji o cyberbezpieczeństwie. Po pierwsze, czy będziemy je budowali, oceniając i dostosowując różne wymogi, by zwiększyć bezpieczeństwo cyberprzestrzeni w technologiach istniejących, czy w tych, które nadejdą? A po drugie, czy będą to rozwiązania o charakterze europejskim (np. ustandaryzowana procedura certyfikacji), czy też da się je pogodzić z tym, co się dzieje w Stanach Zjednoczonych, w Azji czy na innych kontynentach. Cały dorobek nowych technologii w zakresie przetwarzania danych ma przecież charakter globalny. Nie da się tego zamknąć w ograniczenia geograficzne. Zawsze musi być refleksja związana z globalnym wymiarem. To nie jest łatwe, zwłaszcza kiedy stawiamy znak zapytania przy możliwych zachowaniach Chin i Rosji. (...)

Źródło:  prawo.gazetaprawna.pl


bg Image