budka1.png

Dzieli się pracowników na tych lepszego i gorszego sortu. To nie jest tak, że wszyscy pracownicy będą mieli wolne. Szanuję każdy pogląd, jednak państwo nie musi dyktować nam tego, jak spędzamy niedzielę - mówił na temat zakazu handlu w niedzielę minister sprawiedliwości w rządzie Platformy Obywatelskiej Borys Budka.

"Super Express": - Minęła pierwsza niedziela wolna od handlu, a państwo już protestujecie przeciwko ograniczeniu. Dlaczego?

Borys Budka: - Protestujemy z kilku powodów. Po pierwsze - prawo nie oszuka rynku. Około 15 proc. obrotów z handlu jest generowana w niedzielę. Druga rzecz - rynek nie znosi próżni. Na terenach przygranicznych już pojawiły się oferty niedzielnych zakupów w sklepach przygranicznych, na przykład w Czechach. Ja mieszkam w województwie śląskim, do Ostrawy jest pół godziny drogi samochodem, sporo ludzi z oferty handlu przygranicznego skorzysta. I kolejna sprawa - na terenach przygranicznych w Polsce pieniądze zostawiali Niemcy, którzy mają spore ograniczenia w handlu w swoim kraju. Teraz Niemcy przyjeżdżać nie będą, za to Polacy będą jeździć do Czech. I następny argument - kwestia studentów. Od 2002 r. bez przerwy pracuję na uczelni i widzę, ilu studiujących dorabia sobie w weekendy. Także w sieciach handlowych. Ograniczenie handlu uderzy także w nich.

- No dobrze, ale Solidarność argumentuje to tym, że na zakazie handlu zyskają pracownicy sklepów. Czemu tak źle życzycie ludziom, którzy dzięki Solidarności mogą wreszcie spędzić czas z rodziną?

- Te argumenty to wielka obłuda. Dzieli się pracowników na tych lepszego i gorszego sortu. Przypomnę, że to nie jest tak, że wszyscy pracownicy będą mieli wolne. Pracować będą pracownicy kin, teatrów, restauracji czy nauczyciele akademiccy tacy jak ja. Mówienie, że staje się po stronie pracowników, jest hipokryzją. Jeśli chodzi o pracowników zatrudnionych w handlu, to oni też są przecież objęci kodeksem pracy. W związku z tym proponowaliśmy, by w kodeksie pracy zwiększyć liczbę wolnych niedziel. Teraz co trzecia niedziela w miesiącu jest dla pracownika wolna. My proponowaliśmy, aby były to przynajmniej dwie niedziele wolne. Ale taka regulacja objęłaby wszystkich pracowników, nie tylko tych zatrudnionych w handlu. Jest tu jednak jeszcze jeden najważniejszy problem.

- Jaki?

- Chodzi o kwestię wolności wyboru. Wielkim osiągnięciem Polski po 1989 r. było to, że mamy swobodę działalności, że państwo nie dyktuje nam tego, co mamy robić w niedzielę. Ta ustawa to zmienia. Ma podłoże ideologiczne, czego nie kryją nawet twórcy ustawy. Mówiło się wprost, że niedziela jest od tego, by iść do kościoła, nie do sklepu. Ja szanuję każdy pogląd, jednak państwo nie musi dyktować nam tego, jak spędzamy niedzielę. (...)

Cała rozmowa: se.pl


bg Image