trzaskowski2.png

Mamy w tej chwili logikę bardzo ostrej kampanii. Widać, że to będzie brutalna gra, będzie pojawiało mnóstwo prowokacji, ale ja chcę się skupić na kampanii. Nie wycofam się z powodu informacji z niewiarygodnego źródła - mówił o swoim kandydowaniu na prezydenta Warszawy poseł Rafał Trzaskowski.

Konrad Piasecki: Polityk PO, kandydat na prezydenta Warszawy, Rafał Trzaskowski. Narkotyki, pieniądze na kampanię z biznesu, odpłacanie za nie pytaniami w PE — co pan pocznie z tymi zarzutami swojego kolegi, eks-kolegi, znajomego, współpracownika?

Rafał Trzaskowski: Krew się gotuje, to jest niesłychanie bulwersujące, że ja się muszę tłumaczyć, że nie jestem wielbłądem. A wszystko oczywiście się zasadza o wiarygodność tego pana.

No tak, tylko że to nie jest anonimowa osoba, bo gdyby była, to oczywiście w sieci pojawia się mnóstwo mniej czy bardziej mądrych zarzutów. To jest działacz PO, człowiek, który był w gabinecie politycznym ministra skarbu, człowiek, z którym pan współpracował w PE — ciężko przejść obok jego zarzutu do porządku dziennego. 

Zgoda, ale wystarczy sprawdzić wiarygodność tego pana, co on wypisuje, kogo atakuje od lat w internecie w sposób absolutnie skandaliczny. Widać, że to jest wszystko wyssane z palca.

Może dużo wie.

A co więcej, sam publikuje papiery, z których wynika, że cierpi na chorobę dwubiegunową, czyli maniakalno-depresyjną. Pokazuje papiery, z których wynika, że jest niepoczytalny i że się leczy. W związku z tym, mając szacunek do pana redaktora i do wszystkich innych, przede wszystkim zadałbym sobie pytanie, czy to jest wiarygodne źródło i powinniśmy je traktować poważnie.

Nawet jeśli ten człowiek jest chory, dlaczego pan nie wytacza mu procesu, nie składa pozwu?

Dla mnie najbardziej bulwersujące jest to, że absolutnie widać, że ktoś wykorzystuje osobę, która się leczy, do tego, żeby atakować polityków, i to bardzo wielu polityków, bo on atakuje mnie, Adamowicza, Frasyniuka itd. Zresztą dwa lata temu, zanim zaczął pracować dla Fundacji Elektromobilności, atakował też polityków PiS. Widać, że ktoś go próbuje wykorzystać, żeby rzucał kalumniami i żeby szambo opryskało wszystkich. Ja z moimi prawnikami wczoraj dyskutowałem na ten temat, dzisiaj będziemy dalej dyskutować właśnie o krokach prawnych.

Ale dlaczego pan się jeszcze nad nimi waha? Bo naturalną reakcją polityka zaatakowanego, opluwanego, jest to, że wytacza proces.

Zgoda, tylko że osoba niestety leczy się. Ja myślę, że to jest taka taktyka, żeby wciągnąć mnie w niekończący się proces, gdzie ja się będę tłumaczył, że nie jestem wielbłądem, bo to oczywiście są bzdury wyssane z palca. To jest niesłychanie bulwersujące, że ktoś może rzucać tego typu kłamliwe zarzuty.

Ale te, jak pan mówi, bzdury, są, jak rozumiem, oparte na jakichś tam pańskich związkach, rozmowach, które pan prowadził. Sam się pan przyznał do tego, że jakieś kontakty pan z narkotykami miał. Zarzuca panu udział w kokainowych imprezach.

Mówiłem, że paliłem zioło.

Palenie zioła, czyli marihuany.

Widać, że PiS próbuje... Znaczy widać, że mamy w tej chwili logikę bardzo ostrej kampanii. Ja nie wiem, kto to robi, ale tego typu prowokacji było mnóstwo. Dlatego, że dziś idę na policję, żeby tłumaczyć o prowokacjach, jak ktoś się podszywał pod moich przyjaciół. To jest megabrudna kampania. Nie wiem, kto to robi, żeby było jasne, nie chcę rzucać oskarżeń. Widać, że ktoś wykorzystuje osobę, która jest niezrównoważona psychicznie. Natomiast rozważam kroki prawne, dzisiaj rozmawiam o tym z prawnikami, bo chyba to przekroczyło już granicę taką, że można osobę psychicznie chorą ignorować.

Ale zaczął pan to poprzednie zdanie od: „Widać, że PiS...” Pan oskarża, że to pańscy rywale polityczni uruchamiają te oskarżenia?

Nie, ja nie oskarżyłem. Ja mówię tylko o tym, że widać, że ta kampania będzie brudna. Ten człowiek kiedyś również atakował polityków PiS. Dziś ma jakąś dziwną Fundację Elektromobilności. Widać, że dziwne rzeczy się dzieją. Ja nie jestem w stanie w tej chwili nikogo oskarżyć, natomiast uważam, że to jest ciąg prowokacji, bo tych prowokacji jest po prostu zbyt dużo. Ja wszystkich zachęcam do tego, żeby sprawdzać wiarygodność tego typu źródeł. Jeżeli ktoś publikuje dokumenty, z których jasno wynika, że choruje na chorobę maniakalno-depresyjną, no to czyż to jest wiarygodne źródło jakichkolwiek tego typu kalumni, pomówień i kłamstw?

Bierze pan pod uwagę sytuację, w której kolejne oskarżenia doprowadzają do wycofania się Rafała Trzaskowskiego z wyborów?

Nie, bo to jest wszystko nieprawda, kłamstwo wyssane z palca.

Kiedyś Włodzimierza Cimoszewicza złamaliście oświadczeniem majątkowym. Rafała Trzaskowskiego nic nie złamie?

Ja się spodziewałem dokładnie tego. Oczywiście, że ci, którzy mnie atakują, ja będę się musiał tłumaczyć i w domu, i w programach telewizyjnych, ale...

Tam są też zarzuty natury prywatnej, o które nie pytam, bo uważam, że to jest pańska prywatność.

Ale mądrzy ludzie powinni ocenić wiarygodność tego źródła. Dlatego, jak pan widzi, ja jestem całkowicie spokojny, dlatego że to jest kłamstwo wyssane z palca.

Powiedział pan, że krew się w panu gotuje. Nie jest to całkowity spokój.

Tak, gotowała się, jak to przeczytałem, natomiast w tej chwili jestem całkowicie spokojny, rozmawiam o tym z prawnikami.

Zadawał pan kiedyś pytania w PE, które były sponsorowanymi pytaniami?

To jest wszystko bzdura. Ja się nie będę tłumaczył, że nie jestem wielbłądem. Wszystko jest przejrzyste, można sprawdzić sobie w internecie: poseł zadaje pytania o wykładnię, to nie jest żaden lobbing, to jest całkowicie naturalne. Nie będę tłumaczył, że nie jestem wielbłądem przez większość pana programu. Wystarczy sprawdzić wiarygodność źródła — to źródło nie ma żadnej wiarygodności. Proszę sobie poczytać te wpisy.

Czyli te oskarżenia Trzaskowskiego do wycofania się z wyborów nie doprowadzą?

Ale dlaczego bzdury, kłamstwa i kalumnie mają mnie doprowadzić do wycofania się?

Boi się pan starcia w Warszawie czy jest pan pewny wygranej?

Ja się nie boję, widać, że to będzie brutalna gra, że się będzie pojawiało mnóstwo prowokacji, a ja chcę się skupić na kampanii, ja się nie będę skupiał na tym, co piszą ludzie, którzy są kompletnie niewiarygodni.

Słyszę, że w wewnętrznych sondażach łeb w łeb z Patrykiem Jakim pan idzie.

To jakieś dziwne pan sondaże widział.

To jakie są te sondaże?

Ja widziałem sondaże, w których moja przewaga nad Patrykiem Jakim jest olbrzymia. Ale one nie powinny usypiać, tylko powinny mobilizować do walki.

Czyli nie jest tak, że pan się modli, żeby Jaki nie wystartował, bo uznaje go pan za najbardziej groźnego kandydata?

Nie, po tym, co ostatnio wyczyniał, po jego działalności legislacyjnej, która wyprowadza Polskę na manowce, jeżeli chodzi o relacje międzynarodowe, po tym, że się skompromitował, jeśli chodzi o ustawę reprywatyzacyjną, bo opowiadał o tym, że za sekundę ją będzie składał, a została ona schowana do szuflady...

Z ustawą reprywatyzacyjną jest problem, bo ona była może nazbyt radykalna. W tej sytuacji, jaka jest dzisiaj, wszyscy się przestraszyli forsowania jej.

Jeżeli ktoś mówi, że chce rozwiązać problem reprywatyzacji, że to jest jego główny priorytet, że będzie o to walczył... Wiadomo, że bez ustawy tego problemu się nie da rozwiązać - i co?

Ustawa się pojawiła. I trafiła z powrotem do Ministerstwa Sprawiedliwości.

Oczywiście, więc to pokazuje, że to jest tylko gra polityczna, a nie chęć rozwiązania problemu.

PO wciąż marzy się likwidacja IPN?

Ja nigdy nie byłem zwolennikiem tego rozwiązania.

Bo to było wasze hasło sprzed dwóch lat mniej więcej.

Owszem, dlatego że widać, że IPN jest używany politycznie, a teraz kosztował nas całą tę awanturę, którą żeśmy śledzili, w relacjach i z Izraelem, i ze Stanami Zjednoczonymi. (...)

Cała rozmowa:  radiozet.pl


bg Image