gawlowski.png

"Takie mam uczucie, że idą po mnie. Będę pewnie pierwszym więźniem politycznym IV RP. PiS się prędzej czy później skończy. A te podstawy, na których idą po mnie, są żenujące i dyskredytujące dla prokuratury" - powiedział w programie "Gość Radia ZET" sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej Stanisław Gawłowski.

"Mam świadomość, że kiedyś sobie żartowałem w takich sytuacjach, że nie wiadomo, kiedy głupi żartuje, i jak ma się do czynienia z tego typu ludźmi, raczej należy na wszystko uważać. Teraz nie używam tego słowa "głupi żartuje", bo PiS z niczym nie żartuje. To jest ekipa, która idzie drogą Erdogana czy Orbana, kompromituje i wsadza polityków opozycji, potem będzie wsadzać dziennikarzy, żeby władzy raz zdobytej nigdy nie oddać" - wskazał polityk.

Stanisław Gawłowski dodał, że "ten wniosek jest jedną wielką kompromitacją dla prokuratury". "Sam w sobie zawiera plagiat, a więc jest przestępstwem. Wniosek, który zawiera zarzuty, których nie popełniłem, bo ja już potrafię to udowodnić, gdzie są np. zegarki. Szkoda pieniędzy podatnika na utrzymywanie takiej prokuratury i CBA, policji politycznej, bo ja przez miesiąc robiłem dla wyjaśnienia tej sprawy więcej, niż oni przez kilka lat" - mówił.

"Nie boję się PiS-u. PiS nie jest straszny, jest śmieszny, niebezpieczny, badziewny, ale nie boję się PiS-u. Nawet gdyby mieli mnie zamknąć, ja to przeżyję. Jako młody człowiek zdarzyło mi się mieć odwiedziny prokuratora i wtedy też policji politycznej, która się wtedy nazywała SB. Jak porównuję działanie w tamtym czasie w swojej własnej głowie z tym, co mnie dziś spotkało, to to się niewiele nie różni. Te same metody, te same zasady, ten sam mechanizm. Wtedy przeżyłem, przeżyję dzisiaj. Wielka komuna padła, PiS też padnie" - podkreślił polityk.

Cała rozmowa:  radiozet.pl


bg Image