siemoniak3.1.png

"Zamieszczono tylko gminy, w których PiS wygrał, i je dołączono do Warszawy. Więc na takich mapkach PiS pracował. W ogóle mu nie chodziło o koordynację, o jakość życia, o usługi publiczne, o komunikację. Wcale tego nie ma. Nie ma ani słowa o pieniądzach w tym projekcie, co go tak naprawdę dyskwalifikuje" - zwrócił uwagę w programie "Graffiti" wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak, odnosząc się do projektu ustawy dot. powiększenia granic m. st. Warszawy przygotowanej przez PiS.

W rozmowie z Piotrem Witwickim wskazał, że to dziwaczny projekt, "który posłowie PiS-u złożyli w Sejmie i który, wszystko na to wskazuje, będzie szybko przedmiotem obrad, bo został uznany za pilny". "Motywacja tutaj jest tak oczywista, grubość nici - tak duża, że tu nie trzeba się specjalnie zastanawiać. PiS-owi chodzi o władzę w Warszawie. Uznają, że demokratycznie w wyborach jej nie zdobędą" - zaznaczył.

Wiceprzewodniczący zauważył, że zmiany w kwestii ustaw metropolitalnych są potrzebne, ale "przede wszystkim na Śląsku, bo tam mamy zupełnie inną sytuację, 14 równorzędnych miast, które muszą współpracować, muszą mieć wspólną komunikację, wiele wspólnych rzeczy".

Podkreślił też, że "w przypadku Warszawy warto rozmawiać o metropolii, ale przede wszystkim szanując podmiotowość gmin". 

Przestrzegł, że ustawa zakłóci reprezentatywność poszczególnych dzielnic Warszawy. Argumentował, że "w radzie tego pisowskiego nowego monstrum" będzie jeden radny z Mokotowa, który liczy 200 tys. mieszkańców "i jeden radny z podwarszawskiej miejscowości, która ma 20 tys.".

Źródło: polsatnews.pl


bg Image