borusewicz4.png

Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz nie otrzymał wciąż pisma od prezydenta w sprawie referendum. Zaznaczył, że poprzedniego wieku emerytalnego nie można już przywrócić. Czeka również na wyjaśnienia Państwowej Komisji Wyborczej.

Krzysztof Grzesiowski: W Gdańsku marszałek Senatu Rzeczpospolitej Bogdan Borusewicz. Witamy, panie marszałku, dzień dobry.

Bogdan Borusewicz: Dzień dobry.

2 września na posiedzeniu Senat zajmie się wnioskiem prezydenta Andrzeja Dudy o zorganizowanie referendum? Potwierdza pan to?

Tak, 2 września będziemy się tym zajmować, przewidziany jest cały dzień od godziny 11.

Ale będzie również głosowanie na tym samym posiedzeniu?

Głosowanie, oczywiście, będzie na tym samym posiedzeniu, ale pod koniec posiedzenia. Czyli zapewne w piątek, a może nieco wcześniej.

Pan, panie marszałku, zwrócił się do prezydenta z prośbą o uzupełnienie uzasadnienia wniosku referendalnego. Czy odpowiedź na tę prośbę nadeszła i co jest w tym wniosku? Czego chciałby się pan dowiedzieć więcej?

Tak, zwróciłem się do prezydenta na podstawie regulaminu Sejmu o uzupełnienie wniosku o skutki prawne i finansowe. Szczególnie mi chodzi o pierwsze pytanie – cofnięcie reformy emerytalnej. Tam jest podstawowa sprawa, do jakiego wieku miałaby być ta reforma cofnięta, ponieważ jest orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, które mówi, że nie może być dyskryminacji ze względu na płeć, czyli albo do 60 lat, albo do 65, to ma swoje, oczywiście, różnice finansowe. Problem prawny to jest także – co z tymi, którzy weszli w ten nowy system emerytalny, a problemy finansowe no to setki miliardów złotych w ciągu 10 najbliższych lat, to jest około 100 miliardów, które trzeba by było dodać do systemu emerytalnego, a w ciągu 20 lat, 25 to jest około pół miliarda... nie pół miliarda. 500 miliardów złotych. To są takie sumy, olbrzymie wchodzą w grę. W związku z tym może pan prezydent ma jakieś inne obliczenia niż te, do których ja dotarłem i chętnie ja i senatorowie byśmy się z tym zapoznali.

Pani minister Małgorzata Sadurska, szef Kancelarii Prezydenta Rzeczpospolitej, mówiła w radiowej Trójce, że kancelaria skieruje pismo do pana marszałka, jak rozumiem właśnie w tej sprawie. Ale takiego pisma pan jeszcze nie ma?

Nie, ja takiego pisma nie mam. Jeszcze nie mam. Ale chcę powiedzieć też, że zwróciłem się do Państwowej Komisji Wyborczej z zapytaniem, czy jest możliwe łączenie referendum od strony takiej technicznej, bo prawnie tak, z wyborami, i na jakich zasadach. Podstawowy problem to... Trzy są problemy: po pierwsze podstawowy problem to to, że referendum trwa dłużej o 3 godziny niż głosowanie do Sejmu i Senatu, co w ramach tych 2 godzin, czy będzie można głosować, czy nie, bo referendum trwa od godziny 6, a głosowanie od godziny 7. Druga kwestia to spis wyborców i urna. Na razie rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych stanowi, że jest spis wyborców, czyli jeden spis wyborców, i jedna urna. To też wydaje mi się tworzy problemy takie techniczne i chciałbym wiedzieć, jak Państwowa Komisja Wyborcza widzi możliwość rozwiązania tych problemów.

Ale odpowiedzi na te pytania, o których pan wspomniał przed chwilą, jeszcze nie ma, na te wątpliwości?

Także jeszcze nie mam odpowiedzi na te pytania, które zadałem. Zaś oświadczenie czy wywiad pani dyrektor Krajowej Komisji Wyborczej wydaje mi się, że trochę mija się z tym, co stanowi ustawa. Słyszałem, że głos wrzucony przed godziną szóstą... przepraszam, przed godziną siódmą rano i po godzinie dwudziestej jest głosem ważnym. No, dla mnie to byłaby sytuacja dziwna, dlatego że ustawa ordynacja wyborcza mówi jasno, od której do której się otwiera komisje czy od której komisje są czynne, i pamiętamy, że jeżeli coś się zdarzy w jakiejś komisji, no to jest problem, przedłużona jest cisza wyborcza i jak jest przedłużone głosowanie w jakiejś jednej komisji, no to przecież w skali kraju ponad 2 godziny jest różnica i referendum trwa dłużej o 2 godziny niż głosowanie do Sejmu i Senatu.

Panie marszałku, pan wspomniał o pytaniu dotyczącym wieku emerytalnego. Dzisiejszy Dziennik Gazeta Prawna publikuje badanie przeprowadzone dla tej gazety na panelu Ariadna, 22–24 sierpnia zrealizowany na ogólnopolskiej próbie liczącej 1023 osoby, podana jest metoda, jaką ten sondaż przeprowadzono. 70% ankietowanych uważa, że to dobrze, że plebiscyt odbędzie się razem z wyborami do parlamentu, plebiscyt, czyli referendum, na to wrześniowe na wniosek byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego wybiera się 55%, na to ewentualne październikowe 65. Ale w związku z kwestią emerytalną, pan wspominał, że są pewne wątpliwości. Otóż według tego badania 82% jest za przywróceniem poprzedniego wieku emerytalnego. Dokładnie to pytanie było sformułowane tak: Czy popierasz przywrócenie powszechnego wieku emerytalnego wynoszącego 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn? Tymczasem na stronie internetowej Kancelarii Prezydenta Rzeczpospolitej to pytanie brzmi tak: Czy jest Pani/Pan za obniżeniem wieku emerytalnego i powiązaniem uprawnień emerytalnych ze stażem pracy? Zatem?

Co zatem?

No właśnie, bo tu pada pytanie konkretne: 60 lat dla kobiet, 65 dla mężczyzn. W tym pytaniu tego nie ma.

No bo nie ma takiej możliwości prawnej. Można albo przywrócić 60 lat dla wszystkich, albo 65, albo załóżmy 64 lata i 8 miesięcy. Ale dla wszystkich, dla kobiet i mężczyzn. Takiej możliwości prawnej przywrócenia poprzedniego wieku nie ma i w związku z tym to pytanie jest rozumiem tak sformułowane, ale ono powinno być skonkretyzowane, czy do 60 lat, czy chodzi o 60 lat jako wiek emerytalny, czy 65, no bo są dwie liczby – 65 mężczyźni, 60 kobiety, a teraz tego nie można już zrobić. Więc to pytanie powinno być konkretne. I oczywiście, wie pan, bez referendum ja wiem, co większość odpowie na pytanie, czy chcesz iść wcześniej na emeryturę, czy później. Podobnie jak: czy chcesz być piękny, bogaty, czy brzydki, biedny. Odpowiedź jest jasna.

Swoją drogą to ciekawe, że najmniejszym zainteresowaniem cieszy się pytanie z tego referendum, które zarządził Bronisław Komorowski, czyli czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych. Za sprawę ważną uważa to zaledwie 25% badanych właśnie w tym sondażu. Stąd też jakiś wniosek, czy rzeczywiście zadawanie takiego pytania miało jakikolwiek sens, skoro to niewiele osób interesuje.

No ale zostało zadane i referendum będzie.

Ze spraw jeszcze bardzo aktualnych – dziś, panie marszałku, zbierają się senatorowie z Komisji Budżetu i Finansów, mają się zająć przyjętą przez Sejm ustawą, no, w dużym skrócie dotyczącą tych osób, które wzięły kredyty we frankach szwajcarskich. Jakie może być stanowisko komisji w tej sprawie?

Ja myślę, że komisja pójdzie w kierunku przywrócenia tego pierwotnego przedłożenia sejmowego, ponieważ ono było negocjowane z bankami, ustalone i to jest rozłożenie kosztów 50 na 50 na banki i na tych, którzy brali kredyty. I to jest rozwiązanie, które zostało uzgodnione i które banki udźwigną. Zmiana zaproponowana, którą Sejm przegłosował, to jest 90 do 10, czyli 90% biorą banki. To spowoduje na podstawie obliczeń, a byli u mnie i prezes Belka, i przewodniczący nadzoru finansowego, i pokazywali mi te obliczenia, to jest strata dla banków w wysokości około 2 miliardów. Banki zarobiły czy zarobią...

Dwudziestu, panie marszałku, według Komisji Nadzoru Finansowego przewalutowanie może kosztować banki ponad 20 miliardów złotych.

Nie, 22 miliardy.

Nawet.

22 miliardy, ale strata dla banków to będzie 2 miliardy, dlatego że banki... To znaczy banki zarobią w tym roku 20 miliardów, a będą musiały wyłożyć 22 miliardy, czyli 2 miliardy straty. To trzeba pomnożyć tam przez 10 i to wtedy pokaże, o ile banki będą musiały ograniczyć akcję kredytową, bo taki będzie skutek, czyli duża część pieniędzy, które w tej chwili mają banki, duża część pieniędzy jakby zostanie wycofana z rynku i akcja kredytów będzie znacząco mniej. To oczywiście będzie miało znaczenie dla gospodarki i taki może być skutek tej ustawy w tym kształcie, który jest w tej chwili.

Czy zatem senatorowie Platformy Obywatelskiej zagłosują za zmianami?

Mam nadzieję, że tak.

Czy tak samo będzie w przypadku referendum 25 października?

A nie wiem, to czekam na... Nie, tutaj nie będę deklarował, ponieważ czekam na te dwie odpowiedzi, po pierwsze – jakie będą skutki finansowe i prawne, a po drugie – czy takie referendum technicznie będzie można przeprowadzić. Bo jeżeli prezydent chciał takie referendum i wiedział o tym wcześniej, no to powinien zająć się także zmianą pewnych rozwiązań prawnych – ustawowych czy w rozporządzeniu. I to byłoby możliwe wtedy, nie byłoby żadnego problemu technicznego, a tak jest także problem techniczny.

To jeszcze na koniec, jeśli pan, panie marszałku, pozwoli – rocznicowo bywając w Gdańsku, często zagląda pan do Europejskiego Centrum Solidarności?

Tak, jestem często, tam odbywają się różne spotkania, imprezy, promocje książek. Niedawno byłem na takie promocji książki wydanej w osiemdziesiątym chyba pierwszym roku we Francji o kobietach w tych strajkach. Ona została teraz przetłumaczona, był autor i ja także byłem na tym spotkaniu. (…)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image