halicki5.png

Andrzej Duda zdecydował o referendum, w którym zadane zostaną jedynie pytania proponowane wcześniej przez PiS. różne ugrupowania proponowały swoje pytania, jednak prezydent nie wziął ich pod uwagę - mówił w "Sygnałach Dnia" minister administracji i cyfryzacji Andrzej Halicki.

Krzysztof Grzesiowski: Nasz gość, minister administracji i cyfryzacji Andrzej Halicki. Dzień dobry, panie ministrze, witamy.

Andrzej Halicki: Dzień dobry, pozdrawiam wszystkich.

Wczoraj orędzie prezydenta Andrzeja Dudy i jego wniosek skierowany do Senatu o zorganizowanie 25 października, a więc w dniu wyborów parlamentarnych, kolejnego referendum, 3 pytania dotyczące wieku emerytalnego, 6–latków w szkołach i Lasów Państwowych. Kiedy czyta się dzisiejsze komentarze po wczorajszym wystąpieniu pana prezydenta, to to jest przede wszystkim jeden wniosek, mianowicie ból głowy dla Platformy Obywatelskiej, bo w Senacie to Platforma ma większość, zatem jak zachowają się senatorowie?

No tak, to znaczy aspektów jest kilka, bo ja bym zaczął od tego najważniejszego – jaką rolę pełni w państwie prezydent. Prezydent jako strażnik Konstytucji, jako ta osoba, która ma reprezentować całe społeczeństwo, a więc wszystkich obywateli, nie powinien być zakładnikiem jednej formacji politycznej, jednej partii. I abstrahując już od terminu i tych wszystkich konsekwencji, które niesie ze sobą idea zwołania referendum akurat w tym czasie, czyli w okresie wyborów, to zwróćmy uwagę na to, że po pierwsze ugrupowania parlamentarne mogą wnosić o referenda, także Prawo i Sprawiedliwość, no bo tu adresujemy... adresuję te uwagi, oczywiście, w kierunku Prawa i Sprawiedliwości. Wtedy po prostu ta debata ma miejsce w parlamencie, w Sejmie, trzeba odpowiedniej większości i uzasadnienia. Druga kwestia to cele referendum, czyli szczególnie istotne ustrojowe rozstrzygnięcia. W zasadzie raz mieliśmy takie referendum w 2003 roku, czyli akcesyjne.

Unia Europejska.

Dokładnie tak. Inne referenda w Polsce tego typu nie zyskiwały tej akceptacji, tej akceptacji politycznej, dlatego że najczęściej pochodziły z jednego skrzydła politycznego, z jednej... od jednej formacji, nie zyskiwały akceptacji innych. W kwestiach, o których dzisiaj prezydent mówi, że są ważne, społeczne, były bardzo różne pytania i różne inicjatywy. Obrońcy zwierząt zbierali podpisy, OPZZ zbierał podpisy, lewica, w różnych kwestiach. Dlaczego akurat tylko jedno środowisko daje prezydentowi pytania, które on uważa za istotne, to jest wątpliwość druga. Trzecia, która jest dużo poważniejsza, to jest sam proces uchwalania takiego referendum. Mamy bardzo mało czasu na to, żeby ono się 25 października spełniło, bo w przypadku inicjatywy prezydenta, i nieprawda, że prezydent może odwoływać referendum, bo to kolejny wątek tego orędzia wczorajszego, prezydent nie ma takiego prawa. Nie wszystko, co związane jest z inicjatywą, wiąże się...

Gdybyśmy zapytali konstytucjonalistów w studiu, to, jak sądzę, panie ministrze, zdania byłyby podzielone.

Nie, nie ma... Co do tego nie ma wątpliwości.

Zawsze znajdzie się opinia, która będzie przeciwstawna do tej...

Nie, co do tego nie ma wątpliwości, sam fakt posiadania inicjatywy nie oznacza, że się ma własność co do dalszych losów tej inicjatywy. Opinia jest w tym wypadku Senatu, natomiast nie ma podstawy do odwołania referendum, i to absolutnie...

W tym przypadku z tym do czynienia nie mamy.

Wystarczy przeczytać artykuł 125 Konstytucji. Natomiast mówię o tym dlatego, że żeby z kolei referendum było w tym terminie, to zgodnie z ustawą i zgodnie z procedurą Senat musi wydać opinię, ta opinia musi być wydrukowana pozytywna w Dzienniku Ustaw 40 dni przed przynajmniej, co oznacza, jeżeli liczymy, że musiałaby być ta decyzja podjęta na... przed... na początku września. Jeżeli wiemy, że Senat obraduje 3–4... chyba 2, 3 , 4 października, to widzimy już, że sam ten proces jest zagrożony, czyli być może potrzebne jest specjalne posiedzenie Senatu. Nie wiem, co marszałek Borusewicz zamierza, ale to wcale nie jest takie oczywiste i proste. I to też jest kolejna okoliczność, którą trzeba brać pod uwagę, czyli ten termin powinien być dłuższy. I wreszcie zderzenie referendum z wyborami parlamentarnymi. Nie było takiej praktyki ustrojowej, żeby komisje po pierwsze zajmowały się czymś innym niż wyborami, czyli pytanie jest o ich organizację, a druga kwestia to sam przebieg tej kampanii. Ona jednak powinna być kampanią wyborczą do parlamentu, a nie kampanią referendalną. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image