ledziska3.png

Prezydent Duda łaskawie zgodził się pozostawić rozpisane już referendum, ale zaproponował też własne, połączone z wyborami parlamentarnymi. Nie sądziłam, że tak szybko włączy się w kampanię PiS. To wtapia go w walkę polityczną jednej partii - mówi wiceprzewodnicząca Klubu Iwona Śledzińska-Katarasińska.

"+Super Express+:-Platforma przez cały dzień przed wystąpieniem prezydenta Dudy reagowała nerwowo. Marszałek Senatu Borusewicz mówił, że nie zgadza się na przesunięcie terminu referendum i dopisywanie pytań. Prezydent tego nie zrobił. Platforma jest zadowolona?

Iwona Śledzińska-Katarasińska: Nie jest.

Lepiej by było, gdyby poszedł z wami na wojnę?

Rzeczywiście prezydent Duda łaskawie zgodził się pozostawić rozpisane już referendum, ale zaproponował też własne, połączone z wyborami parlamentarnymi. Nie sądziłam, że tak szybko włączy się w kampanię PiS. To wtapia go w walkę polityczną jednej partii.

To jest kwestia polityczna, ale referendum prezydenta Komorowskiego też było jego walką o głosy Pawła Kukiza. I Platforma, pospiesznie przepchnęła to przez Senat...

Tyle że tamto referendum było pomysłem urzędującego prezydenta. A tu mamy propozycje partii PiS przedłożone Senatowi przez głowę państwa!

Cóż, miał prawo...

Miał, ale co to była za formuła?! Orędzie?! Strach się bać...

To tylko forma, wtórna sprawa.

Forma o czymś świadczy. Prezydentura Andrzeja Dudy to będzie ciągła celebra.

Wróćmy do referendum. Pod tymi pytaniami zebrano niedawno 6 milionów głosów. Może warto to rozważyć?

Ależ te wnioski były procedowane w Sejmie.

I z miejsca odrzucone.

Przepraszam bardzo, ale póki co mamy system parlamentarno-gabinetowy. Sejm rozpatrzył i odrzucił wnioski o referendum. (...)"

Cała rozmowa: "Super Express", nr 194(7285), str. 5


bg Image