niesiolowski.png

Poseł Stefan Niesiołowski w "Sygnałach Dnia" stwierdził, iż uważa, że pytania proponowane przez PiS mają charakter propagandowy i są bezsensowne, a przeprowadzenie referendum razem z wyborami parlamentarnymi byłoby ich zakłóceniem.

Krzysztof Grzesiowski: W Łodzi poseł Platformy Obywatelskiej Stefan Niesiołowski. Dzień dobry, panie pośle, witamy z Warszawy.

Stefan Niesiołowski: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Panie pośle, jakiej decyzji pana prezydenta spodziewa się pan dzisiaj podczas telewizyjnego wystąpienia w sprawie referendum 6 września?

Pan Duda działać będzie tak, jak jest to wygodne dla PiS-u, bo to jest prezydent przede wszystkim pisowski, więc najprawdopodobniej ogłosi referendum 25 października w dniu wyborów, żeby pomóc PiS-owi, a Senat ten termin odrzuci.

Rozumiem, że mówi pan o referendum, które zawierałoby pytania...

Pisowskie, tak, tak sądzę, tak mi się wydaje.

Czyli te do wieku emerytalnego, 6–latków i Lasów Państwowych.

Tak. Pytanie trzeba by zadać inaczej, trzeba by zapytać tak: Czy chcesz drastycznego obniżenia emerytury? Czy chcesz, żeby dzieci polskie, zwłaszcza z biednych rodzin, z prowincji, z małych miasteczek miały mniejsze szanse rozwoju? I czy jesteś za tym, żeby wypowiadać się w kwestii, która dawno jest rozstrzygnięta, bo żadna prywatyzacja lasów nie grozi? Takie pytania pan Duda by zadał, gdyby był uczciwy, ale ponieważ nie jest, bo – jeszcze raz mówię – to jest pisowski polityk, będzie próbował wprowadzić pisowskie pytania do kampanii wyborczej, do wyborów, ale to się nie uda, Senat przekreśli te rachuby.

A czy pan poseł nie ma żadnych wątpliwości co do pytań, które zaproponował były prezydent Bronisław Komorowski, czyli do referendum 6 września?

To był błąd, to niepotrzebne było, to było działanie raczej podyktowane wyborami i teraz to są konsekwencje tego błędu, no ale nie ma porównania do pytań, które zadał prezydent. One, z wyjątkiem... Właściwie jedno pytanie jest rozstrzygnięte, to jest ta kwestia podatkowa, poza innymi pytaniami to jest... to jednak sens to ma, natomiast pytania PiS-u są bez sensu.

To pytanie, o którym pan mówi, że właściwie padła już na nie odpowiedź, to jest pytanie 3 w referendum 6 września, czy jest pani, pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika.

Tak, to jest już uregulowane ustawą, która została niedawno uchwalona.

Pozostają dwa pytania – w kwestii jednomandatowych okręgów wyborczych i finansowania partii politycznych. Panie pośle, jako że ogólnokrajowe referendum według Konstytucji można zarządzać tylko w sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa, czy te dwa pytania są o szczególnym znaczeniu dla państwa?

Ale już decyzja zapadła, no to można dyskutować, to jest zawsze subiektywne, jeżeli dyskutujemy, czy coś jest o szczególnym znaczeniu, czy coś jest szczególnie ważne i tak dalej, to jest bardzo subiektywne. Sprawa jest rozstrzygnięta, termin jest 6 września, Senat się wypowiedział, prezydent ogłosił to referendum i... No trudno, można mieć stosunek, społeczeństwo się wypowie, będzie okazja, społeczeństwo się wypowie na ten temat i to referendum, wszystko wskazuje na to, że się odbędzie. Natomiast można mieć, oczywiście do tego stosunek krytyczny i wiele osób taki stosunek ma i zapowiada, że do tego referendum nie pójdzie.

A w kwestii pytań proponowanych przez Prawo i Sprawiedliwość, czy one według pana mają znaczenie szczególne dla państwa, czy nie?

Przede wszystkim te pytania są propagandowe, są kłamliwe. Nie wolno zadawać pytania na przykład takiego o prywatyzację lasów, bo to jest takie pytanie: czy jesteś za tym, że Polska miała dostęp do morza? Czy jesteś za tym, żeby Wisła płynęła do Bałtyku? To były przed kościołami zbierane podpisy i to wyglądało w sprawie lasów... Pamiętam, wychodzę z kościoła, a tam stoi jakiś pisowski agitator: czy jest pan za sprzedażą lasów? Czy pan chce bronić lasów? Raczej tak: czy pan chce bronić lasów? Czy pan chce chronić lasy? No i ludzie podpisywali, bo każdy chce bronić naszych lasów. Tak że to jest oszukańcze wyłudzenie podpisów i te pytania nie mają żadnego sensu. Obniżenie wieku emerytalnego dzisiaj oznacza drastyczne, mówię: drastyczne obniżenie emerytur. Czyli trzeba by zapytać bardzo wyraźnie: owszem, możemy krócej pracować, tylko wtedy żeby była niższa emerytura. Czy tego chcesz? I o to PiS nie pyta, i o to pan Duda prawdopodobnie nie zapyta. Przekonamy się dzisiaj.

Skoro wspomniał pan o Lasach Państwowych, pani premier Ewa Kopacz powiedziała wczoraj o tym, że będzie nowelizowana ustawa o Lasach Państwowych jeszcze w tej kadencji. Biorąc pod uwagę fakt, że do końca kadencji mamy, no, dwa miesiące, to rozumiem...

No, tak, żeby ostatecznie zamknąć (...)

...rozumiem, że dojdzie do jakiegoś gwałtownego przyspieszenia procedury.

Tak, bo to jest jednozadaniowa, to już było uchwalone niedawno, Sejm uchwalił. PiS był przeciw zresztą, żeby tą propagandę, że lasy są zagrożone, uprawiać, to byli przeciw takiemu rozwiązaniu, które było uchwalone, czyli to już jest w zasadzie gotowe. Myślę, że pani premier Kopacz, żeby ostatecznie ten problem zakończyć i zamknąć, chce uchwalenia takiej ustawy, która... mniej więcej jednozdaniowej, że lasy nie będą prywatyzowane ani sprzedawane, to można bardzo szybko zrobić. No, ja bym miał taką propozycję do pisowskich agitatorów, żeby za bardzo nie przejmowali się sentencją Juliusza Cezara, który mówił, że trzeba działać, a nie myśleć. No, czasem trzeba trochę też myśleć. Jak się układa pytania do referendum, to dobrze jest... czy podejmuje jakąś kampanię polityczną, do dobrze jest jednak myśleć.

A co zrobić z innymi inicjatywami, pomysłami dotyczącymi referendum? Ot, choćby Janusz Palikot...

Ale jakimi?

Właśnie mówię, Janusz Palikot, Twój Ruch mówi o likwidacji Funduszu Kościelnego, żeby takie pytanie postawić, czy ewentualnie związane z kwestią nauczania religii w szkołach.

To jest pewna licytacja – jeżeli dopisują pisowcy, no to dopisują i lewacy, i to jest mniej więcej tego typu działania, jeżeli wy dopiszecie, no to my dopiszemy. Czysta propaganda wyborcza bez znaczenia.

A czy można pominąć milczeniem fakt, że pod tymi pytaniami, o których mówi Prawo i Sprawiedliwość, pod tymi inicjatywami, no, jednak zebrano... pan mówi o tym, w jaki sposób to się działo, ale zebrano jednak kilka milionów podpisów.

I wyłudzono w oszukańczy sposób. No tak, no dobrze, no ale co z tego wynika? Ja mogę zrobić referendum: czy jesteś za tym, żeby Polacy dużo zarabiali? Czy jesteś za tym, żeby nie płacić podatków? No to można bardzo wiele referend... Czy jesteś za tym, żeby Kaczyński nie był... Żeby budżet państwa nie dopłacał do ochrony pana Kaczyńskiego? No można wiele różnych zgłaszać pomysłów i poddawać je pod referendum? Nie widzę żadnego sensu, jeszcze raz mówię, żeby wypowiadać się na temat taki, który ma drugą stronę. No, skrócenie czasu pracy oznacza obniżenie emerytury, jeżeli się tego nie mówi, to jest oszustwo.

Pytałem pana posła na początku o możliwą decyzję pana prezydenta Andrzeja Dudy, ale nie pojawiła się jeszcze taka możliwość, a o tym także prawnicy mówią, odwołania referendum 6 września.

Nie sądzę, żeby (...)

Właściwie pytanie jest pochodną pytania nieco szerszego, krótko mówiąc na ile niedoskonale jest opisane w naszej Konstytucji prawo.

No, to prawda, ale... To jest prawda, to jest niedoskonałe, ale już pewne fakty miały miejsce. Przypomnę, że Senat się wypowiedział, więc nie wiem, no to już pytanie nie do mnie, ja nie jestem konstytucjonalistą. Wydaje się, że tego referendum na 6 września się cofnąć nie da. Jeżeli się da, no to być może tak. Ale kto ma tą decyzję podjąć? Senat się już wypowiedział w tej sprawie. Nie wydaje mi się, żeby pan Duda taką decyzję podejmował. Nie wiem, czy ona byłaby zgodna, no to część prawników tak uważa, część inaczej uważa. Gdyby to było takie proste, to by nie było sporów. Wydaje mi się, że referendum 6 września w tej chwili musi się odbyć. Tak sądzę.

Czy pan poseł odróżnia kampanię wyborczą od kampanii referendalnej?

One się zazębiają, one się przenikają. To jest w ogóle trudne odróżnienie, kampania wyborcza zdaniem niektórych politologów trwa właściwie natychmiast następna, jak się zaczyna następna, wszystko można nazwać kampanią. No, lepiej byłoby jednak rozróżniać, tam są pewne prawne zapisy. Są pozwy w tej chwili w sądzie, wzajemnie PiS oskarża Platformę, Platforma oskarżyła PiS, PiS oskarżyło Platformę. Sądy to rozstrzygną.

To referendum, które mogłoby się odbyć 25 października przy okazji wyborów parlamentarnych, to byłoby po raz pierwszy, nie mieliśmy do czynienia jeszcze z taką sytuacją. Już zresztą prawnicy twierdzą, że są też pewne wątpliwości, czy można to zorganizować tego samego dnia, na jakich zasadach, ot, choćby takie banalne pytanie, czy powinny być dwie urny, czy jedna.

No, to jest druga strona, ale to są wszystko absolutnie polityczne działania, bo to chodzi o to, żeby dopisać w momencie w dniu wyborów, żeby wyborcy mieli wbijane do głowy pisowskie hasła. No, to jest działanie... Jeżeli Duda, a tak najpewniej zrobi, bo to będzie taki klasyczny przykład, takie postawienie kropki nad i ostateczne, nieodwołalne, że to jest prezydent PiS-u, że to jest prezydent jednej partii, że to jest prezydent Jarosława Kaczyńskiego, dlatego że ogłoszenie referendum, zakłócenie wyborów poprzez dopisanie propagandowych, mówię, czysto propagandowych haseł, one żadnego sensu merytorycznego nie mają, będzie jaskrawym działaniem politycznym i moim zdaniem niedopuszczalnym. To jest zakłócanie wyborów. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image