grupinski_min.png

Naszym zadaniem jest przede wszystkim tak walczyć o sympatie wyborców, żeby nie dopuścić do monopolu władzy środowiska PiS-u nad państwem, dlatego że to będzie na pewno rzecz niebezpieczna z punktu widzenia chociażby naszych wolności swobód obywatelskich - mówi przewodniczący Klubu Rafał Grupiński.

Krzysztof Grzesiowski: Poseł Rafał Grupiński, szef klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. Witamy, panie pośle, dzień dobry.

Rafał Grupiński: Dzień dobry, dzień dobry państwu.

Jutro i pojutrze posiedzenie Sejmu, szóstego zaprzysiężenie prezydenta–elekta Andrzeja Dudy przez Zgromadzenie Narodowe. Ale jak rozumiem, dla posłów Platformy poza tegotygodniowym posiedzeniem Sejmu, dla posłów, dla polityków Platformy w ogóle, bardzo ważny był piątek ostatni, czyli rady regionalne, które zatwierdzały listy wyborcze.

To prawda.

Tak szukałem dobrego wstępu do rozmowy na ten temat, akurat z pomocą przychodzi Gazeta Wyborcza, która cytuje prawdziwą wypowiedź pani poseł Bożenny Bukiewicz, która kieruje Platformą Obywatelską w Lubuskiem...

No tak.

...będzie startowała tam z jedynki. Trzy osoby nie trafiły na listy...

Już wiem, co chce pan zacytować.

Zna pan to zdanie, tak? „Eksperci są niepotrzebni, skoro Platforma Obywatelska i tak przegra wybory”. No to po co układać listy, jak i tak przegra? Można wystawić dowolne osoby, przyszyć im znaczek Platformy.

Taki pada cytat w mediach. Prawdę powiedziawszy, ciągle mam nadzieję, że nie jest prawdziwy, natomiast podejrzewam, że jednak ktoś to dokładnie zacytował. To nieodpowiedzialna wypowiedź...

Czyżby było wszystko jasne? Pani poseł jest na jedynce na liście lubuskiej.

...tym bardziej że to ona dotyczy czy jest, czy jakby w kontekście ma wyeliminowanie bardzo dobrych posłów, w końcu jako szef klubu parlamentarnego po 4 latach potrafię ocenić pracowitość i wiedzę, i fachowość poszczególnych osób w naszym klubie i tutaj czy pani poseł Krystyna Sibińska, czy chociażby poseł Witold Pahl, który reprezentuje Sejm od lat przed Trybunałem Konstytucyjnym, jest znakomitym prawnikiem, wyeliminowanie z list tworzą zadziwiające wrażenie, że Platforma rzeczywiście nie dba o swoich najlepszych reprezentantów.

Hm...

To ogromny błąd, jeśli chodzi o listę lubuską.

No tak, ale zdanie poszło w świat, zwłaszcza ten fragment o tym, że i tak przegra.

No, mówię, nieodpowiedzialna, nieodpowiedzialna wypowiedź, jeśli, mówię, jest w pełni prawdziwa, dlatego że naszym zadaniem jest te wybory wygrać. Jesteśmy wprawdzie dzisiaj mniej więcej około 10 punktów procentowych w różnych badaniach, czasami nawet więcej, poniżej poparcia dla PiS-u, dla partii opozycyjnej dzisiaj głównej, natomiast jest to na pewno jakiś tam efekt też przegranych wyborów prezydenckich, taki efekt przedłużony, jeśli chodzi o sympatie społeczne, natomiast zwycięzcy dostają premię, taka jest zasada przecież, i tą premię PiS dostał po wyborze Andrzeja Dudy na prezydenta, natomiast naszym zadaniem jest przede wszystkim tak walczyć o sympatie wyborców, żeby nie dopuścić do monopolu władzy środowiska PiS-u nad państwem, dlatego że to będzie na pewno rzecz niebezpieczna z punktu widzenia chociażby naszych doświadczeń z lat 2005–2007, jeśli chodzi o sposób zarządzania w tej sferze najwrażliwszej, czyli wolności swobód obywatelskich i podejścia chociażby do sposobu na przykład wpływania przez służby specjalne na kwestie praw demokratycznych.

A czy pana zdaniem, panie pośle, obecność na listach wyborczych i na tych pierwszych pozycjach tych ministrów, którzy ministrami nie są, odeszli z rządu, ich nazwiska wiązane są z tak zwaną aferą podsłuchową, czy to jest wartość dodana, czy to przyniesie sukces? Tu nie ma pan żadnych wątpliwości? Były badania niedawno, sondaż IBRIS–u taki był, znakomita większość tych osób, które były odpytywane na tę okoliczność, powiedziała, że nie, że te osoby nie powinny w ogóle startować.

Na to wskazują badania rzeczywiście, było też takie badanie Ariadna robione w tej sprawie i podobny jest wynik, że większość wyborców, podkreślam: wyborców, ludzi, którzy chcą się wypowiedzieć w sprawach politycznych aktywnie, jest przeciwna w ogóle startowi tych osób z naszych list. To jest też na pewno niebezpieczeństwo, że nasi przeciwnicy będą to wykorzystywać w tzw. części negatywnej kampanii, więc na pewno warto się dobrze zastanowić nad tym, jak te listy powinny być skonstruowane. Tutaj na pewno myślę, że mogę się zgodzić z panią prezydent Warszawy Hanną Gronkiewicz-Waltz, że na pewno nie powinny te osoby być jedynkami, otwierać naszych list. Tak mi się wydaje, natomiast oczywiście decyzje będą zapadały na zarządzie krajowym, będzie rada krajowa i ostatecznie zdecyduje, natomiast wydaje się, że dla zwiększenia jakby siły naszego... w naszej walce o zwycięstwo na pewno byłoby z punktu widzenia wyborców... takie decyzje na pewno powinny być precyzyjniejsze i właściwsze.

To zdaje się tylko Włodzimierz Karpiński, były minister skarbu się wyłamał i nie jest jedynką (...)

Tak, i uważam, że bardzo w tej sprawie mądrze postąpił.

No ale były minister Andrzej Biernat jest na jedynce. A czy to normalne pana zdaniem, panie pośle, że marszałek Sejmu do tej pory nie wie, skąd będzie startował, startowała pani Małgorzata Kidawa-Błońska?

W tej kwestii decyzje zapadną w niedługim czasie. Proszę pamiętać, że rzeczywiście jest parę osób dzisiaj na wysokich stanowiskach w państwie, które, jak rozumiem, pani przewodnicząca Platformy, pani premier, jak i my jako zarząd krajowy chcemy umieścić w miejscach, w których będziemy uważali, że listy nie są wystarczająco mocne, żeby odnieść rzeczywisty sukces, taki, który pozwoliłby nam pokonać chociażby PiS, głównego dzisiaj naszego oponenta. Stąd też myślę, że ze względu na to chociażby, że dzisiaj decyzje odbywały się cząstkowo, czyli w poszczególnych regionach każda decyzja była podejmowana osobno, dlatego potrzebna nam jest tutaj decyzja władz krajowych, jeśli chodzi o te najważniejsze, najistotniejsze osoby, jak chociażby wicepremier Tomasz Siemoniak czy pani marszałek.

No właśnie, ostatnio o premierze Siemoniaku, że ze Świętokrzyskiego może będzie startował. Pytanie tylko, czy jeśli ktoś zostanie przeniesiony, a zawsze startował z Warszawy, do Krakowa na przykład, to da to oczekiwany przez polityków Platformy efekt. Może być odwrotnie.

Myślę, że z tym akurat wyborcy, którzy sympatyzują z Platformą Obywatelską, nie powinni mieć jakiegoś szczególnego problemu. Przypomnę, że Stefan Niesiołowski z Łodzi przeprowadził się do Zielonej Góry chociażby. Kiedyś Bronisław Komorowski był posłem z Piły, (...) nasz konkurent, mówię tu o Prawie i Sprawiedliwości, praktycznie na przykład u mnie w Wielkopolsce prawie żadnego lokalnego poza Poznaniem posła nie wystawiał, tylko właśnie osoby bardziej znane chociażby z mediów, z polityki ogólnopolskiej, wystawiał na jedynki w byłych miastach wojewódzkich na przykład. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image