trzskowski3.png

Unia Europejska to nie tylko pieniądze, ale także stabilność, udział w decyzjach politycznych, które pozwalają nam szybciej rosnąć. Unia to jest projekt, dzięki któremu jesteśmy coraz bardziej bezpieczni - mówi wiceminister spraw zagranicznych Rafał Trzaskowski.

"Super Express": - Rafał Trzaskowski, człowiek coraz bardziej znany.

Rafał Trzaskowski: - Znany to byłem, kiedy miałem 6 lat. Występowałem wtedy w serialu "Nasze podwórko" i miałem swój moment sławy.

Co to był za serial?

Młodzieżowy, grałem w nim takiego niesfornego chłopaka, który bez przerwy wymyślał jakieś draki na podwórku. Polecam.

A teraz jest pan znany z tego, że doradza pan Ewie Kopacz.

Mam taką funkcję, więc trudno się jej wyprzeć. Jestem odpowiedzialny za tworzenie szczytów Rady Europejskiej, gdzie jadę z panią premier i staram się jej doradzać.

I ta Unia Europejska nam się opłaca?

Oczywiście, w 100 proc.

To niech mnie pan przekona.

Unia to jest projekt, dzięki któremu jesteśmy coraz bardziej bezpieczni. Choćby dlatego, że jesteśmy częścią większego organizmu. Oznacza to mnóstwo inwestycji i gdyby coś miało się stać, to jest to gwarancja bezpieczeństwa równa tyle, co nasze członkostwo w NATO. Ponadto dostajemy olbrzymie fundusze, pozwalające nam na modernizację.

Ja zawsze się boję, gdy ktoś mi coś daje.

Tak, ale to jest jednak w dobrej wierze, gdyż wzmacnia całą Unię, pozwalając nam nadganiać te wieloletnie zaniedbania wynikające choćby z komunizmu, a nie będę się cofał w jeszcze wcześniejsze lata. Mało? Widać to na każdym kroku. UE to nie tylko pieniądze, ale także stabilność, udział w decyzjach politycznych, które pozwalają nam szybciej rosnąć.

Nam, czyli komu?

Gospodarce.

I powie pan to na przykład stoczniowcom?

Polskie stocznie mają się już coraz lepiej i wychodzą na prostą...

Żartuje pan.

Wcale nie, naprawdę produkujemy coraz więcej statków. A te trudne decyzje związane z naszym członkostwem w UE trzeba by było podjąć i tak. Zarówno w przypadku stoczni, jak i restrukturyzacji górnictwa. Nasza nieobecność w UE by nas od tego nie uchroniła, a obecność pozwala amortyzować te zmiany.

A nie jest tak, że ta Unia nam się nie opłaci, bo gdy ktoś coś daje, to jednak czegoś zażąda od nas w zamian?

W Unii tak to nie działa. To także interes Unii. Wzmacnia słabsze regiony po to, żeby była silniejsza jako cały organizm. To jest tak jak z rodziną. Zależy panu, żeby wszyscy członkowie tej rodziny byli zdrowi, a nie żeby ktoś z tej rodziny był coraz słabszy i biedniejszy. Bo to wpływałoby na całą rodzinę.

Powiedzmy, że jestem takim złym człowiekiem, który chce, żeby w Unii było dobrze, ale żeby to mnie było najlepiej. I nazywam się Niemcy.

W UE każdy pokazuje trochę tego egoizmu i chce, żeby najlepiej było u niego. Nie oznacza to jednak, że wyklucza to dbanie o resztę unijnej rodziny. Zdarza się, że ktoś jest totalnie nieodpowiedzialny i jedzie po bandzie...

To znaczy?

Choćby jak rząd Grecji. Polska ma jednak odpowiedzialny rząd, a przede wszystkim Polacy jako społeczeństwo są zupełnie inni niż Grecy. Mamy w sobie niesłychane pokłady energii i chcemy inwestować w siebie i kraj. Może się to jednak zmienić, jeżeli wygrałby wybory ktoś, kto stworzyłby rząd nieodpowiedzialny. W dość trudnych czasach, jakie przeżywa dziś Unia, to może być niebezpieczne.

Czyli Unia w niebezpiecznych czasach jest dla nas zagrożeniem?!

Nie, "zagrożenie" to złe słowo. Każdy, kto prowadzi w UE politykę życia ponad stan, nieodpowiedzialną, będzie musiał się liczyć z ceną. Unia nie uchroni żadnego państwa przed brakiem odpowiedzialności jego władz. Unia jednak nam pomaga. Proszę się rozejrzeć...

Rozglądam się...

I niech pan zerknie na państwa pozostające poza Unią Europejską. Rozwijają się znacznie wolniej. Unia to dla Polski jest zysk i stabilność. (...)

Cała rozmowa: se.pl


bg Image