tomczyk.png

Te spotkania uważam za bardzo wartościowe i bezcenne i powiem więcej: uważam, że bardzo źle, że wyjazdowe Rady Ministrów zaczęły się dopiero teraz, powinny zacząć się dużo wcześniej i jest to naprawdę świetny instrument do tego, żeby informować obywateli o tym, co robimy - mówił w "Sygnałach Dnia" Cezary Tomczyk, rzecznik rządu Ewy Kopacz.

Krzysztof Grzesiowski: Gość Sygnałów dnia: rzecznik rządu Cezary Tomczyk. Dzień dobry, witam.

Cezary Tomczyk: Dzień dobry, witam pana, witam państwa.

Ile kosztują wyjazdowe posiedzenia rządu? – pytał senator Stanisław Karczewski, szef sztabu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości. Odpowiedział, że kosztują bardzo dużo. A ile kosztują tak naprawdę?

To jest normalne...

Czy to jest mało, czy to jest dużo?

Przede wszystkim to jest normalne funkcjonowanie Rady Ministrów. Ministrowie wtedy, kiedy jest wyjazdowe posiedzenie Rady Ministrów, czy nie ma, jeżdżą po Polsce, odwiedzają różne miejsca, wizytują sądy, spotykają się ze swoimi środowiskami. I tutaj działa to dokładnie tak samo z jedną różnicą, że robią to wspólnie i naraz w ciągu 2 dni. Taka jest różnica. Jest to jakby zupełnie normalne funkcjonowanie Rady Ministrów poza tym, że przez te kilka godzin spotykamy się w jednym miejscu.

No tak, ale ktoś powie, że to nie Warszawa, to gdzieś w innym miejscu, trzeba dojechać...

No, muszę...

...i tam, i z powrotem...

Jasne. Muszę dodać...

...trzeba wynająć jakąś salę, pewnie trzeba za to zapłacić. Jak to wygląda?

Te samochody jeżdżą tak samo, natomiast warto dodać, że ministrowie wtedy, kiedy jadą na przykład do województwa łódzkiego czy województwa śląskiego, odbywają w swoich środowiskach około stu, stu kilkudziesięciu spotkań, bo jeżdżą też czasem wiceministrowie. Inaczej, gdyby Rada Ministrów odbywała się w Warszawie, nie można by było tego zrobić. Znaczy te spotkania uważam za bardzo wartościowe i bezcenne i powiem więcej: uważam, że bardzo źle, że wyjazdowe Rady Ministrów zaczęły się dopiero teraz, powinny zacząć się dużo wcześniej i jest to naprawdę świetny instrument do tego, żeby informować obywateli o tym, co robimy, bo możemy jechać z konkretami dla konkretnych województw. Wtedy, kiedy jechaliśmy na Śląsk, przedstawialiśmy Śląsk 2.0, teraz Strategia dla Polski Centralnej, czyli dla województwa łódzkiego i mazowieckiego. To są konkretne zapisy przyjęte przez Radę Ministrów.

No i to zdaje się jeszcze nie koniec.

Oczywiście, że nie koniec.

Jakie miasto będzie następne?

Następna Rada Ministrów odbędzie się w Warszawie, ale kolejna odbędzie sie już we Wrocławiu.

I powiedział pan o tym posiedzeniu wrocławskim, że dla Dolnego Śląska też będziemy mieć mnóstwo dobrych wiadomości.

Oczywiście.

To pana słowa. Katowice, Łódź, Wrocław. Miast w Polsce, regionów jest jeszcze trochę. I też można by tam pojechać, zorganizować wyjazdowe posiedzenie Rady Ministrów i – jeszcze raz zacytuję – „mieć dla tych regionów mnóstwo dobrych wiadomości”. Dla wszystkich, dobrze rozumiem?

Mamy dla wszystkich regionów dobre wiadomości. Część dobrych rzeczy dla poszczególnych regionów przyjmowana jest po prostu w normalnym trybie w Warszawie, wtedy, kiedy Rada Ministrów, tak też będzie w następny wtorek, i tak jak powiedziałem, szkoda, że te wyjazdowe Rady Ministrów nie odbywały się wcześniej. Uważam, że to jest naprawdę świetny instrument do informowania ludzi o tym, co rząd robi dla ich regionów, a chociażby w przypadku województwa łódzkiego, z którego również ja pochodzę, było to 14 konkretów albo podjętych w formie uchwały przez Radę Ministrów, albo zapisanych w budżecie czy w projekcie tego budżetu. Po prostu konkrety.

Jak rozumiem, pomysłów na projekty nie zabraknie, ale pieniędzy na realizację tych projektów wystarczy?

Oczywiście, że tak, wszystkie te rzeczy, które przyjęliśmy chociażby w Łodzi albo wcześniej na Śląsku, są poparte konkretnymi kwotami, pochodzą albo ze środków unijnych, albo są to kwoty stosunkowo nieduże, natomiast bardzo duże dla tych miejsc, takich jak np. utworzenie albo zaakceptowanie wieloletniego planu na Instytut Ogrodnictwa w Skierniewicach. To w Skierniewicach na przykład to jest największy pracodawca w mieście, z punktu widzenia rządu jest to stosunkowo nieduża kwota, ale dla tych ludzi jest to bardzo ważna rzecz, a okazuje się, że będzie to też przyczynek do tego, żeby stworzyć w przyszłości taki narodowy Instytut Ogrodnictwa właśnie tam. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image