tyszkiewicz4.png

- Dramat grecki jest dzisiaj widziany jako wielka przestroga przed rządami populistów, przed rządami partii, które przez rozdawanie pieniędzy chcą zdobyć poklask wyborcy, chcą zdobyć głosy  – mówił w programie "Sygnały dnia" Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Robert Tyszkiewicz.

"Krzysztof Grzesiowski: Nasz gość w białostockim studiu: poseł Robert Tyszkiewicz, poseł Platformy Obywatelskiej, przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Dzień dobry, panie pośle, witamy.

Robert Tyszkiewicz: Witam pana, witam państwa.

Szczyt Eurogrupy o godzinie 18 ma się rozpocząć, temat, oczywiście, numer jeden, najważniejszy temat, jakim żyje Unia Europejska od pewnego czasu, to sytuacja w Grecji po referendum. Jak pan sądzi, jaki może być scenariusz, jaki może być rozwój sytuacji? Oczekują liderzy Eurogrupy od premiera Grecji jakichś nowych propozycji związanych z kryzysem finansowym tego państwa, ale z kolei Alexis Cipras liczy na pewne ustępstwa, czyli darowanie części zadłużenia, a także na nowe pieniądze. Jak to się może skończyć, jak pan sądzi?

No, wydawało się, że ten grecki dramat zmierza ku końcowi, ku scenie finałowej, a dzięki inicjatywie referendalnej populistom zatem udało się dopisać do tego dramatu kolejny akt. I wydaje się, że rozpoczyna się czy za chwilę rozpocznie się na nowo cały cykl negocjacji, konsultacji dotyczący pomocy dla Grecji, bo Grecja dzisiaj nie jest w stanie funkcjonować bez kroplówki europejskiej, nie jest w stanie sama funkcjonować. 320 miliardów zadłużenia, to jest państwo tak naprawdę utrzymywane w tej chwili przez Eurogrupę, przez Unię Europejską.

Należy spodziewać się jednak dążenia do kompromisu, bo nikomu się nie opłaca wyjście Grecji ze strefy euro, ale trzeba też jasno powiedzieć: wartością europejską jest solidarność, ale wartością europejską musi też być odpowiedzialność, odpowiedzialność rządów, odpowiedzialność państw za złą politykę, za życie ponad stan, za branie kredytów, co do których można było już wtedy podejrzewać, że nie będą spłacane. I oby te dwie wartości przyświecały tym nadchodzącym dniom i godzinom w sprawie Grecji.

No tak, tylko na razie to jest tak troszkę, że nikt nic nie wie, bo ot, choćby dwie dzisiejsze gazety, dwa dzisiejsze tytuły, w jednym tytuł: „Grecja żegna się z euro”, a w drugiej „Grexit nie jest przesądzony”. Zatem?

 

Bo Grecy nie chcą wychodzić ze strefy euro, bo Grecy doskonale wiedzą o tym (mówię o rządzie greckim, ale także o opinii publicznej w Grecji), że gdyby nie fakt, że ich walutą jest euro, nikt by się nimi tak nie zajmował. To tylko obawa opinii publicznej, obawa rynków międzynarodowych, obawa całej strefy euro przed ich wyjściem i potencjalnymi skutkami dla tej drugiej najsilniejszej waluty świata, w której realizowanych jest mnóstwo transakcji przez zdrowe gospodarki, że to mogłoby coś zakłócić. To tylko powoduje, że Grecja jest pod... wciąż w grze i z Grecją wciąż, pomimo ich naprawdę nie do końca odpowiedzialnych zachowań, wszyscy chcą rozmawiać.

Więc można powiedzieć: grexit jest wciąż możliwy, ponieważ te rozmowy nie będą proste. Dziś nie można przesądzić, jaki będzie efekt tych rozmów, bo tak jak powiedział Międzynarodowy Fundusz Walutowy, że rozumie decyzję Greków z referendum o odmowie przyjęcia pomocy, więc czeka na nową ofertę ze strony greckiej, o to, by Grecja poprosiła o tę pomoc zgodnie z regułami, które Międzynarodowy Fundusz Walutowy w tych sprawach proponuje.

A jaka nauka z tego płynie dla nas? Nie jesteśmy w strefie euro, może w niej będziemy, kiedy, nie wiadomo.

Dla nas na pewno korzystniej byłoby, gdyby w tej sprawie jakiś kompromis nastąpił, bo zawsze są jakieś reperkusje takich gwałtownych kryzysów. Polska jest największym biorcą pomocy z Unii Europejskiej  i – tak jak mówią też ekonomiści – perturbacje w strefie euro też mogłyby się niekorzystnie odbić na naszej walucie, też niekorzystnie dla frankowiczów. Więc my jesteśmy i powinniśmy być zainteresowani tym, żeby doszło do tego porozumienia, ale nie za wszelką cenę. To nie może być porozumienie, w którym Grecy nie wdrożą programu oszczędnościowego i w którym nie będzie tego przekonania, że ponosi się odpowiedzialność za życie ponad stan, za decyzje i że na końcu tego porozumienia pojawia się wizja Grecji, która jest ekonomicznie zdrowa, samodzielna i jest w stanie spłacać swoje zadłużenie. Takiemu kompromisowi warto kibicować. Nie warto kibicować takiemu chwilowemu przedłużaniu tej kroplówki po to tylko, by zyskać na czasie, by uniknąć najostrzejszych scenariuszy i tak naprawdę za chwilę, za parę tygodni, za parę miesięcy znowu siadać do stołu rozmów i rozmawiać o koniecznej pomocy.

I druga nauka dla Polski przed nadchodzącymi wyborami jesiennymi, to nie tylko dla Polski, dla całej Europy, bo w całej Europie ten dramat grecki jest dzisiaj widziany jako wielka przestroga przed rządami populistów, przed rządami partii, które przez rozdawanie pieniędzy chcą zdobyć poklask wyborcy, chcą zdobyć głosy. Czasy mamy w Europie niepewne, musimy wybierać odpowiedzialnie.

Skoro pan wspomniał o franku i o euro, giełdy azjatyckie już zaczęły pracę, 4,04 zł kosztuje frank szwajcarski, a euro 4,21 zł – to średni kurs Narodowego Banku Polskiego. A kto jest w Polsce populistą? Skoro pan mówi, że ten populizm to groźba poważna.

No wie pan, kiedy największa partia opozycyjna, radząc 3 dni nad swoim programem, wydobywa z siebie tak naprawdę jedynie garść obietnic rozdawania pieniędzy, i to jeszcze niezbilansowanych, źle policzonych, to można odczuwać poważny niepokój. To jest krok w kierunku greckiego scenariusza. To, że Prawo i Sprawiedliwość mówi, że chce rozdać 39 miliardów złotych, a tak naprawdę, gdy to lepiej policzyć, to jest co najmniej 62 miliardy  i nie potrafi wskazać pokrycia na te środki albo mówi, że ściągnie te pieniądze z polskich przedsiębiorstw wzmożonymi kontrolami skarbowymi, no to nie jest, pan rozumie, scenariusz, wobec którego można przejść obojętnie, bo to jest (...)

Znaczy o kontrolach skarbowych to raczej mówiła pani premier Ewa Kopacz. Politycy Prawa i Sprawiedliwości mówili...

O nie, politycy z Prawa i Sprawiedliwości mówią...

...o źródłach, o opodatkowaniu hipermarketów, banków, o uszczelnieniu..

Ale mówili też o tym...

...systemu podatkowego, z którego ma być najwięcej pieniędzy.

Opodatkowanie dodatkowe sklepów, opodatkowanie dodatkowe banków i tak odbije się na kieszeni obywateli, zapłacą za to klienci sklepów i banków, to jest przecież jasne. Ale mówiła pani Beata Szydło bardzo wyraźnie o tym, że 52 miliardy złotych chce ściągnąć z nieściąganego w tej chwili podatku VAT, czyli mówiąc krótko, intensyfikacją polityki fiskalnej, intensyfikacją kontroli skarbowych, bo to w ten sposób jedynie można osiągnąć. No, to prowadzi do tego, że ta ściągalność będzie na takim poziomie. To jest fikcja, oczywiście, to by wymagało stworzenia tak opresyjnego aparatu skarbowego, że przedsiębiorcy uciekaliby, gdzie pieprz rośnie z Polski. Ale to zostało powiedziane, więc trzeba to podkreślić. Tak, jednym z podstawowych, największym rezerwuarem środków finansowych, które PiS przedstawia, jest ściąganie podatków z polskich przedsiębiorców. (...)"

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image