Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/WvXPq8gg56bUj83.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/WvXPq8gg56bUj83.png'
WvXPq8gg56bUj83.png
Jacek Saryusz-Wolski, wiceprzewodniczący Europejskiej Partii Ludowej i Zgromadzenia Parlamentarnego Partnerstwa Wschodniego EURONEST ocenił, że władze Ukrainy grają na czas w relacjach z Unią Europejską przygotowując równolegle wariant siłowy. Poseł do parlamentu Europejskiego przebywał w ostatnich dniach na Ukrainie wraz z grupą polskich europosłów, w delegacji liczącej 12 przedstawicieli reprezentujących wszystkie grupy polityczne PE. W Kijowie spotkał się m.in. z przedstawicielami władzy, opozycji oraz z hierarchami kościelnymi.

"Stanowisko prezydenta Ukrainy wydaje się być nieprzejednane, tak odczytuje to Majdan. Jest to pokryte bogatą retoryką o dobrych chęciach i o rozwiązaniach pokojowych. Natomiast fakty są następujące: prześladowania trwają. Samej tej nocy 23 samochody demonstrantów zostały spalone, są aresztowania, prześladowania, uprowadzenia" - relacjonował Jacek Saryusz-Wolski na konferencji prasowej, po powrocie z Kijowa.

Jak ocenił, zwolnienie chorobowe Janukowycza jest elementem prowadzonej przez niego gry. "Prezydent udał się na chorobowe - mój komentarz: to jest element gry, a nie rzeczywista choroba, ale oczywiście bardzo trudno to udowodnić" - powiedział.

Skrytykował też uchwaloną przez ukraiński parlament ustawę o amnestii, oceniając, że jest ona ograniczona co do osób, warunkowa i limitowana do 15 dni.

Jak ocenił, władze Ukrainy grają na czas w relacjach z Unią Europejską. "Wszystkie fakty, które mamy z wiarygodnych i potwierdzonych źródeł mówią o tym, że przygotowywany jest wariant siłowy. Zwiększane są kontyngenty policji i Berkutu, jednocześnie jednostki armii przenoszone są dekretem prezydenta w skład sił policyjnych" - wyliczał Jacek Saryusz-Wolski. Jak stwierdził, to co dzieje się na ulicach Kijowa budzi skojarzenia ze stanem wojennym w Polsce.

"Nastrój naszej delegacji wracającej stamtąd jest taki, że nadchodzi czas działania" - powiedział eurposeł. Jak mówił, konkluzja jest taka, że Unia "musi wkroczyć aktywnie w tę sytuację w roli mediatora, świadka, bo obie strony kompletnie sobie nie ufają". Podkreślał, że dialog jest potrzebny, by osiągnąć rozwiązanie pokojowe. "Byłem w jednym z namiotów, gdzie wykrzyczano nam w twarz, że proszę o działania, nie o słowa" - relacjonował.

Przypomniał, że Polska, w tym m.in. premier Donald Tusk, podjęła ofensywę dyplomatyczną, by doprowadzić do rozwiązania pokojowego, nie siłowego. "Obawiamy się, że zainteresowanie Ukrainą może maleć w części UE, tak że ta ofensywa jest ze wszech miar potrzebna i, mamy nadzieję, skuteczna. Wykorzystujemy do tego normalne międzyrządowe kanały, ale również kanały naszej frakcji politycznej Europejskiej Partii Ludowej, nie przypadkiem ta wizyta się w Brukseli zaczęła od rozmowy premiera z przewodniczącym Barroso" - mówił.

Przypomniał, że frakcja w PE, do której należy PO, przyjęła w poniedziałek rezolucję, której tytuł brzmi: "Zakończyć przemoc, jeśli nie - sankcje". Poinformował jednocześnie, że obecnie przygotowuje rezolucję Parlamentu Europejskiego, która ma być dyskutowana we wtorek lub w środę w najbliższym tygodniu na sesji plenarnej w Strasburgu.

Odnosząc się do ewentualnych sankcji, które mogłaby nałożyć UE, mówił z kolei, że "sankcje, to coś takiego, jak broń atomowa, ważne, by ją mieć, by była wiarygodna w sensie ewentualnego użycia, natomiast najlepiej, by była nieużywana".

Ukraiński parlament uchwalił w środę bardzo późnym wieczorem ustawę o amnestii przygotowaną przez prezydencką Partię Regionów. Opozycja oświadczyła, że nie uzna tego aktu, gdyż został przyjęty niezgodnie z procedurami. Ustawa przewiduje, że amnestia zacznie obowiązywać dopiero wtedy, gdy przeciwnicy rządu opuszczą zajmowane przez nich budynki administracji państwowej w Kijowie i innych miastach Ukrainy. Opozycja domaga się bezwarunkowej amnestii dla uczestników protestów antyrządowych.

wł/pap


bg Image