2014-04-11-26.png

Przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Grzegorz Schetyna oraz przedstawiciele niemieckiego Bundestagu i francuskiego Zgromadzenia Narodowego udają się w piątek do Kijowa, gdzie spotkają się m.in. z ministrem spraw zagranicznych Ukrainy.

Grzegorz Schetyna poinformował, że jego rozmowy na Ukrainie będą dotyczyć "najważniejszych wyzwań, które stoją przed demokracją ukraińską oraz sytuacji gospodarczej". Jak dodał, chce też rozmawiać o pomocy europejskiej dla Ukrainy oraz o solidarności europejskiej wobec tego kraju. "Parlamenty są takim miejscem współpracy, które otworzy Ukrainie europejską drogę" - podkreślił przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.

Grzegorz Schetyna podkreślił, że wraz z szefami komisji spraw zagranicznych niemieckiego Bundestagu i francuskiego Zgromadzenia Narodowego jadą "na dwa dni do Kijowa, aby otworzyć współpracę parlamentarną między Radą Najwyższą Ukrainy a jej odpowiednikami parlamentarnymi w Niemczech, Francji i Polsce". "Zależy nam na tym, aby pokazać, jakie są możliwości realnej współpracy, jak może ona wyglądać m.in. w wymiarze eksperckim. Chcemy też pokazać, jak mogą funkcjonować relacje między parlamentem a rządem, jak funkcjonują organizacje pozarządowe, jak inwestować w demokrację parlamentarną - powiedział Grzegorz Schetyna. Podkreślił, że w kontekście wyborów parlamentarnych, które mogą odbyć się jesienią na Ukrainie, ważne jest, aby "ukraiński parlament zajął miejsce, jakie powinien zajmować".

"Nie powinno być tak, jak dotychczas, kiedy oligarchowie mieli wpływ na władze w regionach, ale także na parlamentarzystów z Rady Najwyższej. To parlament jest suwerenem, który powinien decydować o ustawie zasadniczej, o całej legislacji, kontrolować rząd. Demokracje we Francji, w Niemczech i w Polsce mają różne doświadczenia, chcemy się nimi podzielić" - powiedział Grzegorz Schetyna.

Podkreślił, że zarówno wybory prezydenckie jak i parlamentarne na Ukrainie będą testem sprawności państwa ukraińskiego. "To jest też pytanie, do całej Europy - jak może i powinna być solidarną z Ukrainą. Jeżeli mówimy o drodze europejskiej Ukrainy, to nie wystarczą hasła i symbole, ale potrzebny jest konkret, również taki, który kosztuje" - dodał szef Komisji Spraw Zagranicznych.

Grzegorz Schetyna odniósł się również do listu prezydenta Rosji Władimira Putina - w którym ostrzegł on, że rosyjski Gazprom może być zmuszony do przejścia na system przedpłat w handlu gazem z Ukrainą, a w przypadku naruszenia warunków płatności całkowicie lub częściowo przerwać dostawy gazu. Innymi słowy, będzie dostarczane dokładnie tyle gazu, za ile strona ukraińska zapłaci z miesięcznym wyprzedzeniem. Przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych zaznaczył, że to sygnał bezradności rosyjskiej. "Putin szuka solidarności europejskiej w poprawie sytuacji gospodarczej Ukrainy, to jest raczej sygnał bezradności rosyjskiej, niż polityki agresywnej. Kreml nie ma pomysłu, jak rozwiązywać problem ukraiński" - ocenił Grzegorz Schetyna. Zauważył, że bardzo ważna jest obecność europejska na Ukrainie i "otwieranie możliwości współpracy, także - jeśli chodzi o solidarność energetyczną".

Wsparcie energetyczne dla Ukrainy, "wpisanie jej w system bezpieczeństwa energetycznego Europy, ze wsparciem Stanów Zjednoczonych, to najlepszy scenariusz dla Ukrainy i dla Unii Europejskiej" - dodał Grzegorza Schetyna. "Wszystko, co utrzymuje sprawę ukraińską na pierwszych stronach gazet, pokazuje że sprawy na Ukrainie nie są w żaden sposób zamknięte, że musimy wspierać Ukrainę w procesie demokratyzacji, ale też uczciwych wyborów, które odbędą się 25 maja" - zaznaczył szef Komisji Spraw Zagranicznych. Poseł wyraził przekonanie, że wspólna polityka europejsko-amerykańska wobec Rosji może być skuteczna.

Grzegorz Schetyna wraz z przedstawicielami niemieckiego Bundestagu i francuskiego Zgromadzenia Narodowego udają się w piątek do Kijowa, gdzie spotkają się m.in. z ministrem spraw zagranicznych Ukrainy.

Przewodniczący polskiej delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy Andrzej Halicki poinformował, że polska delegacja poparła jednogłośnie czwartkową rezolucję ZPRE w sprawie pozbawienia rosyjskiej delegacji prawa głosu.

"Przyczyna naszej decyzji jest oczywista - to aneksja Krymu, Zgromadzenie Parlamentarne mówi jednym głosem, mamy bardzo jednolite stanowisko - podkreślił Andrzej Halicki.

Jak dodał, Rosja nie spodziewała się tak jednomyślnej decyzji ZPRE. "Ta decyzja oznacza dalszą izolację Rosji w jej agresywnej polityce i konieczność weryfikacji rosyjskiej polityki. Głos Europy jest jednoznacznie potępiający politykę prezydenta Putina" - ocenił Andrzej Halicki.

wł/pap


bg Image