Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/9wls355wxT2J1vr.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/9wls355wxT2J1vr.png'
9wls355wxT2J1vr.png
"Na naszych oczach w Unii Europejskiej dokonuje się głęboka przemiana. Kryzys zadłużenia w strefie euro pokazał, że wspólna waluta pociąga za sobą znacznie większą współzależność państw członkowskich, niż dotychczas sądzono. Błędy w polityce gospodarczej poszczególnych państw wywierają wpływ na sytuację finansową i ekonomiczną pozostałych krajów. Wymusza to głębszą integrację w ramach strefy euro" - powiedział Przewodniczący Komisji Finansów Publicznych Dariusz Rosati.

Błędy w polityce gospodarczej poszczególnych państw wywierają wpływ na sytuację finansową i ekonomiczną pozostałych krajów. Wymusza to głębszą integrację w ramach strefy euro. Jej przejawem jest powstawanie nowych instytucji, takich jak pakt fiskalny, jednolity europejski nadzór bankowy czy europejski mechanizm stabilizacyjny z elementami dobrowolnych transferów fiskalnych w ramach strefy euro. W planach są kolejne zmiany: wspólne obligacje i wspólny budżet dla strefy euro. Mówi się też o utworzeniu w dalszej perspektywie unii ekonomicznej i politycznej. Za wcześnie, aby wyrokować o pełnym sukcesie tych działań. Jednak już dziś można powiedzieć, że strefa euro zacieśnia wewnętrzną współpracę i że w wyniku tych działań w ramach UE powstaje "twarde jądro" - grupa państw ściśle koordynujących swoją politykę i powiązanych wzajemnie znacznie silniejszymi więzami niż z resztą państw. Głównym czynnikiem integrującym "twarde jądro" jest wspólna waluta. Jak wobec tych tendencji powinna zachować się Polska? Czy powinna uczestniczyć w dalszej integracji państw strefy euro? Opcja prointegracyjna oznacza konieczność szybkiego wejścia do strefy euro i przyjęcia wspólnej waluty, opcja alternatywna oznacza odłożenie tej decyzji na wiele lat, utratę miejsca przy stole decyzyjnym i zgodę na pozostawanie poza "twardym jądrem" UE. Oczywiście najlepiej byłoby nie dopuścić do trwałego podziału Unii na kraje strefy euro i kraje pozostałe. Niewątpliwie podważa on spoistość Unii i osłabia jej pozycję międzynarodową. Niemniej jednak trzeba mieć świadomość, że podział Unii staje się faktem nieodwracalnym. Zapewnienie pełnej zgodności interesów i dążeń 27 państw członkowskich jest raczej niewykonalne, zwłaszcza po 1992 roku, kiedy państwa członkowskie UE zdecydowały się objąć integracją także inne dziedziny, wychodząc poza obszar wspólnego rynku. Podziały wewnątrz Unii stały się od tego momentu nieuniknione. Jeśli więc już trzeba dokonać wyboru, powinniśmy dołączyć do państw "twardego jądra". Pozostawanie poza głównym nurtem integracji i współpracy ograniczy nasze możliwości wywierania wpływu na sprawy europejskie oraz politykę zewnętrzną Unii. Mając znacznie więcej wspólnych dążeń i wspólnych interesów, państwa strefy euro będą najczęściej zajmować wspólne stanowisko, a ich wpływ na politykę Unii pozostanie dominujący. Nie da się tych utraconych możliwości zastąpić żadnym regionalnym sojuszem państw niechętnych dalszej integracji, częściowo dlatego, że trudno znaleźć liczących się kandydatów do takiej koalicji "outsiderów", a częściowo dlatego, że w porównaniu ze strefą euro ich potencjał polityczny i ekonomiczny byłby znikomy. Ściślejsza integracja w ramach strefy euro wymusza także większy zakres solidarności i współodpowiedzialności w ramach tej grupy krajów. Jednocześnie siłą rzeczy osłabną więzy z pozostałymi państwami członkowskimi. W warunkach istnienia wspólnego budżetu dla strefy euro lub choćby transferów fiskalnych w ramach europejskiego mechanizmu stabilizacyjnego, zakres solidarności finansowej z pozostałymi państwami UE ulegnie nieuchronnie ograniczeniu. Tymczasem Polska jest krajem na dorobku i chce dalej korzystać z unijnej polityki spójności, aby szybciej się rozwijać. Również w polityce bezpieczeństwa potrzebujemy solidarności ze strony naszych partnerów. Polska leży na wschodniej rubieży UE i chcemy, aby nasi partnerzy czuli się współodpowiedzialni za nasze bezpieczeństwo międzynarodowe. Ale same oczekiwania nie wystarczą. Jeśli chcemy korzystać z solidarności, musimy być w strefie wspólnej waluty. Wejście do strefy euro nam się opłaca. Według różnych analiz krótkookresowe ekonomiczne korzyści netto wejścia Polski do strefy euro sięgają 1,5 proc. PKB, a w dłuższej perspektywie przekraczają 2 proc. PKB w skali rocznej. Do tego dochodzą korzyści wynikające z umocnienia pozycji politycznej Polski. Koszty w postaci utraty samodzielnej polityki pieniężnej i kursowej są znikome, bo ta pierwsza w narodowym wydaniu jest zawsze bardziej restrykcyjna niż polityka EBC, a tej drugiej w ogóle nie prowadzimy. (...)

 

Żródło: Gazeta Wyborcza, NR 6. 7735 , str.22

 


bg Image