Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/A4HMPV19pkmLW7s.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/A4HMPV19pkmLW7s.png'
A4HMPV19pkmLW7s.png
"Debatujemy dzisiaj nad kuriozalnym wnioskiem. Jego sensem i istotą jest przede wszystkim niekonstytucyjność.Polacy oczekują od nas współpracy, solidarności w zwalczaniu efektów kryzysu gospodarczego w Europie, sytuacji gospodarczej, oczekują od nas odpowiedzialności. Jeśli ktokolwiek zyska wotum zaufania od naszych wyborców, mówię o wyborcach wszystkich części tej Izby, to na pewno będą to ci, którzy zawsze będą przedkładać pracę nad destrukcję, współpracę nad podziały, optymizm nad wieczne narzekanie i propagandę klęski, ci, którzy będą przedkładać uczciwość nad hipokryzję" - mówił Przewodniczący Klubu Parlamentarnego PO Rafał Grupiński, podczas debaty w Sejmie nad poselskim wnioskiem o wyrażenie wotum nieufności Radzie Ministrów.

Pani Marszałek! Panie Premierze! Wysoka Izbo! A przede wszystkim wnioskodawcy, miłośnicy IV RP, przeciwnicy Europy i jednak gardziciele demokracji, użyję tego starego określenia. Debatujemy dzisiaj nad kuriozalnym wnioskiem. Jego sensem i istotą jest przede wszystkim niekonstytucyjność. Wspomniał o tym pan premier, ale trzeba to wyraźnie powiedzieć, że podstawowym argumentem użytym w pisemnym uzasadnieniu państwa wniosku było sformułowanie, że powstała wyraźna większość zdolna do powołania nowego gabinetu.

Gdzie wy widzicie tę większość? W jaki sposób podchodzicie do tak niewielkich liczb, jak nawet 231? W takich sprawach trzeba sobie postawić pierwsze i podstawowe pytanie. Mianowicie istotą uprawiania polityki jest trzeźwa i zgodna z rzeczywistością ocena faktów, tego, co nas otacza, tego, co czynimy, ponieważ w polityce chodzi przecież o zmienianie rzeczywistości. Jak można zaufać politykom, którzy chcą przejąć władzę w sposób, który nie ma żadnych racjonalnych podstaw, którzy nie potrafią dobrze liczyć i nie pamiętają, że tak niedawno przegrali wybory? Pamiętam jeszcze ten jęk zawodu i myślę, że państwo także pamiętacie, jaka była wola większości Polaków.

Po drugie, co to za wniosek? Pan Jarosław Kaczyński, pan prezes Kaczyński, boi się sam stanąć w szranki? Jeśli jest większość, wyraźna większość w parlamencie, należało tu stanąć, panie prezesie, i samemu zaryzykować. Wiem, że przegrał pan w wyborach sześć razy z rzędu. To się zdarza w polityce i trzeba to czasami z pokorą przyjąć, ale nie wolno bać się w takiej sytuacji stanąć samemu. Mieliśmy niedawno przed oczyma bardzo ciekawą, powiedziałbym, charakterystyczną scenę, chociaż przemowa pana prezesa była długa i można by sparafrazować Goethego: Długa była ta przemowa, widać było tylko słowa. Ale chcę powiedzieć, że scena była niezwykle charakterystyczna. Pokazywała, kto był prawdziwym kandydatem i jaki byłby to rząd, nawet gdyby była jakaś realna szansa na jego urzeczywistnienie, na jego powstanie. Prezes Kaczyński trzymał w rękach quasi-premiera Glińskiego.Taki byłby ten rząd. Takiego rządu w Polsce nie potrzebujemy. Co więcej, prawdę powiedziawszy, mielibyśmy, tak podejrzewam, rząd w trzech osobach. Z tylnego fotela kierowany byłby quasi- premier Gliński, byłby prawdziwy premier Kaczyński, a nad nimi byłaby rada nadzorcza z Tadeuszem Rydzykiem na czele.

To byłby trzeci element tego rządu. Taka panuje dziś hierarchia w PiS-ie, bo państwo realizujecie przede wszystkim politykę Tadeusza Rydzyka. W każdej demokracji tworzy się gabinet cieni. W każdej demokracji opozycja stara się przygotowywać do przejęcia władzy, ale przygotowywać do przejęcia władzy w procesie demokracji, a nie w taki sposób, który wygląda na jakąś rozpaczliwą próbę wymuszenia zmiany - a nuż się uda. Ale rozpacz w oczach tutaj niestety widać. Nic z tego państwu udać się nie może.

    Wizja, jaką prezentujecie. Jest to niezwykle ciekawe. Pan prezes przedstawił, właściwie opisał całe zło, jakie rzekomo dzieje się pod rządami Platformy. Przez dwie godziny przytaczał różne dane statystyczne. Do paru z nich nawiążę, bo myślę, że warto parę rzeczy sprostować. Ale tego, jaka recepta miałaby być zastosowana, nie było widać. Wydaje mi się, że każdy akapit zawierał jedno hasło. Jedyna recepta, jaką było słychać, to: upaństwowić, zcentralizować, upaństwowić, nie komercjalizować, upaństwowić. Nie chcielibyśmy, by taka polityka wracała, bo przeżyliśmy pół wieku, podczas którego tego rodzaju polityka, w taki sposób rozumiana, była uprawiana. W takim ustroju przyszło nam żyć, przynajmniej mnie. Patrzę na młodszych posłów, pewnie tego nie doświadczyli. I wystarczy. Jest w tym przede wszystkim, powiedziałbym, brak trzeźwej oceny sytuacji. Nie dostrzegacie państwo zmian, które zachodzą. Nie widzicie faktów, nie widzicie lub nie rozumiecie liczb.

Przypomnę, że kiedy rządziliście, mieliśmy do czynienia z koniunkturą gospodarczą na świecie i w Europie. Pan prezes przytacza liczby, jeśli chodzi o bezrobocie, oddane mieszkania. W takim razie powiedzmy to wyraźnie: 152,5 tys. oddanych mieszkań w 2012 r. i 115 tys. mieszkań oddanych w 2006 r., panie prezesie. Jeśli więc mówimy o liczbach, to żebyśmy mówili konkretnie. Dzisiaj rzeczywiście bezrobocie wynosi przeszło 14%. To jest problem i z tym problemem staramy się walczyć przy pomocy wszystkich możliwych środków, jakimi dysponuje rząd, jakie mają samorządy. Ale przypomnę, że w 2006 r. bezrobocie było na poziomie 18,1%. Trzymajmy się więc liczb, prawdy i pamiętajmy o tym, co się działo.     Pan prezes przywoływał program Joanny Kluzik-Rostkowskiej. Chciałbym powiedzieć, że ten program częściowo został już zrealizowany. W 2008 r. weszła w życie ustawa rodzinna, potem weszła w życie ustawa żłobkowa, więc ten program jest realizowany. Warto czasami być na sali sejmowej, słuchać debat, słuchać dyskusji i głosować w sprawach, które są istotne z punktu widzenia obywateli. Zastanawiam się właściwie, po co wam władza. Wizja Polski, jaką realizowaliście przez dwa lata, była wizją Polski, w której w zasadzie poza umacnianiem własnej władzy niczego nie wzmacnialiście. Byliście wręcz, sądzę, że dalej jesteście, czcicielami słabości. Czego nie dotknęliście, radziliście sobie z tym bardzo źle. Polityka zagraniczna - nieudolna pani minister Fotyga. Negocjacje gazowe - minister Jasiński, który zafundował nam najdroższy gaz w Europie. Mówił o tym pan premier. Negocjacje rolnicze - minister Jurgiel, ucieczka w paru sprawach i przegrana chociażby, jeśli chodzi o kwestię cukru. Blokowanie traktatu lizbońskiego przez długi czas, co postawiło nas w sytuacji ogona w Europie, jeśli chodzi o akceptację czegoś, co pierwotnie podpisaliśmy. Gdzie nie spojrzeć, osłabialiście Polskę - osłabialiście Polskę na arenie międzynarodowej, osłabialiście Polskę gospodarczo, a jednocześnie zawsze gotowi jesteście wyrzucać z siebie potoki pseudopatriotycznej retoryki. Zawsze mówicie na wysokim C, tylko kiedy dochodzicie do władzy, kiedy cokolwiek realizujecie, wtedy katastrofa goni katastrofę. Nie spieszcie się więc tak do tej władzy, bo Polska może na tym wiele stracić.

Przypomnę, bo wspomniałem tylko jednym słowem o polityce zagranicznej, że pan prezes przywoływał dziwne terminy co do sposobu, w jaki politykę zagraniczną prowadzi rząd Platformy Obywatelskiej i PSL-u. Chciałbym powiedzieć, że gdyby zrealizowała się wizja polskiej polityki zagranicznej pana prezesa, to chyba byłoby to najgorsze ze wszystkiego. Mielibyśmy Polskę osamotnioną, egoistyczną, jeśli chodzi o politykę, wobec tego skłóconą z sąsiadami, za murem podziałów, niechętną, odwróconą tyłem do Europy. Byłaby to Polska, w której na nowo musiałaby nastąpić mobilizacja wszystkich obywateli, żeby pana prezesa i jego partię odsunąć od władzy, bo inaczej stracilibyśmy historyczną szansę bycia silnym partnerem, silnym graczem w Europie, jakim jesteśmy dzięki obecnej ekipie. Tego pan prezes nie może nie uznać. Zresztą jeśli na listach rankingowych przesuwamy się na 19., a bez Tajwanu nawet na 18. miejsce jest 20, to chyba ten rząd coś zrobił przez te 5 lat, prawda, jeśli tak się przesuwamy.

    Kwestią niezwykle ważną jest sam język, jakiego używacie państwo w debacie publicznej. Każdy, kto chce iść po władzę, musi pamiętać, że w tej sprawie szacunek wobec odmiennych poglądów, szacunek wobec oponentów, konkurencji, jest najważniejszy. Jesteście jednym z głównych autorów i cały czas swoistego rodzaju propagatorów wojny polsko-polskiej. Każde zdanie, które można byłoby przytoczyć z wielu wypowiedzi pana prezesa, wywiadów, począwszy od kwestii zakamuflowanej opcji niemieckiej po kondominium polsko-rosyjsko-niemieckie, to wszystko są sformułowania, które powodują wielkie spory i zakłopotanie, w istocie zakłopotanie tych, którzy reprezentują Polskę lub którzy w Polsce dyskutują o prawach obywatelskich, o prawach tych, którzy wreszcie żyją w demokracji od dwudziestu paru lat.

  Gdybyśmy mieli spojrzeć na materiały programowe - choć powiem, że jak na 6 lat trwania w opozycji, powoływania różnych zespołów, które miały przygotowywać różnego rodzaju programy, to ten dorobek jest niestety bardzo mizerny - jeśli spojrzeć na te 6 lat, to w nielicznych dokumentach znajdujemy dziwne sformułowania. Nie wiem, co miałoby oznaczać, że po przejęciu władzy, panie prezesie, wyznaczy pan minimum patriotyczne dla obywateli. ak to należy rozumieć? I czym to grozi obywatelom, którzy nie zaakceptowaliby tego minimum, bo uznaliby, że chcą być bardziej patriotyczni? To po pierwsze.     Po drugie, co to ma być - centralny ośrodek dyspozycji politycznej? Czym on by kierował, jaki miałby wpływ na rzeczywistość publiczną? Tajemnicze sformułowania, ale mnie, jako osobę, która kiedyś walczyła o demokrację, powiem delikatnie, bardzo zaniepokoiły. Jest taka stara sentencja łacińska: mala herba cito crescit, panie prezesie. Złe ziele szybko rośnie.

Chcę, żeby pan przemyślał swoją działalność polityczną ostatnich lat, pomyślał nad tym, jak podzieliły się często nawet rodziny, jak często kłóciliśmy się przez pańskie idee, przez pańskie podejście do polityki, do polityki realnej, i aby pan wziął sobie do serca tę starą łacińską sentencję, przemyślał swoją politykę i nie realizował tego rodzaju groteskowych spektakli, z jakimi mamy do czynienia dzisiaj. Dzisiaj Polacy oczekują od nas współpracy, solidarności w zwalczaniu efektów kryzysu gospodarczego w Europie, sytuacji gospodarczej, oczekują od nas odpowiedzialności. Jeśli ktokolwiek zyska wotum zaufania od naszych wyborców, mówię o wyborcach wszystkich części tej Izby, to na pewno będą to ci, którzy zawsze będą przedkładać pracę nad destrukcję, współpracę nad podziały, optymizm nad wieczne narzekanie i propagandę klęski, ci, którzy będą przedkładać uczciwość nad hipokryzję. Dlatego jako klub w sposób oczywisty będziemy przeciwni państwa wnioskowi. Dziękuję bardzo.

 

Źródło: sejm.gov.pl

 


bg Image