09102019_AMyrcha_MWitczak_big.png

"Jest bardzo dużo znaków zapytania dotyczących odpowiedzialności kierownictwa ministerstwa za aferę hejterską. W związku z tym, że Ministerstwo Sprawiedliwości nie chce nam tych dokumentów pokazać jesteśmy zmuszeni złożyć skargę do sądu" - mówili na konferencji prasowej posłowie Arkadiusz Myrcha i Mariusz Witczak.

"Od jakiegoś czasu próbujemy uzyskać więcej informacji na temat afery Piebiaka, afery hejterskiej w Ministerstwie Sprawiedliwości. Spędziliśmy bardzo dużo czasu na negocjacjach z Ministerstwem Sprawiedliwości, zgodnie z prawem do wykonywania mandatu posła i senatora, aby opinia publiczna otrzymała więcej informacji" - mówił na konferencji prasowej poseł Mariusz Witczak.

Poseł Witczak mówił o tym, że fabryka hejtu, nienawiści zainstalowana w Ministerstwie Sprawiedliwości założona pod nosem Zbigniewa Ziobry została tylko częściowo pokazana. "Jest bardzo dużo znaków zapytania dotyczących odpowiedzialności kierownictwa w aferze hejterskiej. W związku z tym, że Ministerstwo Sprawiedliwości nie chce nam tych dokumentów pokazać jesteśmy zmuszeni pójść do sądu. Dziś składamy wniosek do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Skarżymy resort, który nie udostępnia nam dokumentów. Niestety przed wyborami opinia publiczna tych dokumentów nie dostanie. One zostały celowo ukryte przed opinią publiczną, żeby nie miały wypływu na wynik wyborów. Jesteśmy przekonani, że wiele krępujących i kompromitujących informacji tam jest" - powiedział Mariusz Witczak.

Poseł Arkadiusz Myrcha powiedział, że opinia publiczna ma prawo poznać szczegółowe informacje dotyczące afery hejterskiej w Ministerstwie Sprawiedliwości. "Polacy zasługują na jawność i prawdę. Zachowanie Ministerstwa Sprawiedliwości w aferze Piebiaka jest skandaliczne. Mamy w pamięci kilkukrotnie takie zachowania" - stwierdził Arkadiusz Myrcha.

Poseł Arkadiusz Myrcha mowił, że to co się dzieje w aferze Piebiaka jest wyrazem arogancji buty i całkowitego ignorowania prawa. "Od kilkunastu tygodni zabiegamy o jawność dokumentów, które powinny być jawne w ciągu kilku dni. Nie oczekujemy niczego specjalnego. Domagamy się wyciągów z rejestrów, które można wykonać jednym kliknięciem myszki. Ten rejestr mógłby pokazać prawdę o kulisach afery Piebiaka. Wykorzystaliśmy wszystkie przepisy prawne domagając się prawdy od resortu sprawiedliwości. Wykorzystując kruczki prawne uchyla się od tego obowiązku. Polacy zasługują naprawdę. Mają prawo wiedzieć kto zorganizował potężną fabrykę hejtu, która atakowała niezależnych sędziów" - powiedział Arkadiusz Myrcha.


bg Image