21102019_CTomczyk_MKierwiski_big.png

"Dostaliśmy zawiadomienie z Prokuratury Okręgowej w Warszawie o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie budowy tzw. dwóch wież w centrum Warszawy. Na odmowie wszczęcia śledztwa widnieje data 11 października, czyli piątek, przed wyborami" - oświadczyli w poniedziałek posłowie Cezary Tomczyk i Marcin Kierwiński.

Pod koniec stycznia "Gazeta Wyborcza" opublikowała zapisy i nagrania rozmowy z lipca 2018 r. - m.in. prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z austriackim biznesmenem Geraldem Birgfellnerem - dotyczącej planów budowy w Warszawie dwóch wieżowców przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna.

W reakcji na publikację "Gazety Wyborczej" posłowie Cezary Tomczyk, Marcin Kierwiński i Krzysztof Brejza złożyli zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS zarzucając mu m.in. płatną protekcję, powoływanie się na wpływy oraz przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.

"Przed chwilą dostaliśmy zawiadomienie z Prokuratury Okręgowej w Warszawie o tym, że sprawa +dwóch wież+ trafia do kosza. Dostaliśmy zawiadomienie o tym, że w związku z naszym zawiadomieniem, ta sprawa trafia do kosza i że prokuratura odmawia wszczęcia śledztwa w sprawie +dwóch wież+" - powiedział na konferencji prasowej w Sejmie Cezary Tomczyk.

Dodał, że na odmowie wszczęcia postępowania jest data 11 października, czyli piątek przed wyborami. "Po to, żeby Polska nie mogła się dowiedzieć o tym, że prokuratura pod wodzą PiS-u i Zbigniewa Ziobry umorzyła sprawę +dwóch wież+ Jarosława Kaczyńskiego" - zaznaczył poseł.

Jak podkreślił, politycy opozycji złożyli zawiadomienie po tym "gdy cała Polska zobaczyła nagrania, w których Jarosław Kaczyński mówi, że aby zbudować dwie wieże w Warszawie trzeba wygrać wybory".

Cezary Tomczyk zauważył, że do dzisiaj prezes PiS nie został przesłuchany w sprawie "dwóch wież". Zaznaczył, że ta sprawa jest wyjątkowa, ponieważ "jak w soczewce pokazuje całe państwo PiS - tę republikę +banasiową+". "Dzisiaj ponad wszelką wątpliwość możemy udowodnić, że państwo polskie przestało funkcjonować, że prokuratura nawet bez przesłuchania głównego świadka jest w stanie odmówić wszczęcia postępowania" - ocenił poseł.

Według Marcina Kierwińskiego, Jarosław Kaczyński i "podległe mu służby, podległa mu de facto prokuratura" czekał do wyborów, aby zamieść sprawę planów budowy "dwóch wież" pod dywan. Jak ocenił, "w państwie rządzonych przez Jarosława Kaczyńskiego i PiS nie ma już jakiejkolwiek instytucji, która mogłaby rozliczyć ważnych polityków PiS". Poseł PO-KO zauważył, że prokuratura siedem razy przesłuchiwała Birgfellnera, a ani razu Kaczyńskiego.

"Przez ponad pół roku prokuratura robiła wszystko, aby do wyborów sprawa prawdy o +dwóch wieżach+, o biznesowych powiązaniach Jarosława Kaczyńskiego nie mogła być zamknięta i zakończona. Ponieważ wybory się odbyły prokuratura nie ma już żadnych hamulców, może tę sprawę zamieść po dywan, może ją zakończyć" - powiedział Marcin Kierwiński.

Na piśmie z prokuratury o odmowie wszczęcia śledztwa, adresowanym do Tomczyka, widnieje data 15 października. Marcin Kierwiński podkreślił, że w poniedziałek, przed konferencją, posłowie PO-KO otrzymali informację o decyzji prokuratury. Cezary Tomczyk zapowiedział, że "jeżeli tyko będzie taka możliwość" posłowie PO-KO będą składać zażalenie do sądu od decyzji prokuratury.

wł/pap


bg Image