22102019_MWitczak_MBorowski_RTyszkiewicz_PBorys_big.png

Koalicja Obywatelska chce powtórzenia wyborów do Senatu w trzech okręgach: w Jeleniej Górze, Łomży i Pabianicach. We wtorek wniosła protesty wyborcze do Sądu Najwyższego. W tych trzech okręgach wybory mogły zostać przeprowadzone z naruszeniem prawa.

"Nasze protesty wyborcze złożone są w oparciu o prawdziwe przesłanki, które do tego nas upoważniają. W przepisach prawa wyraźnie mówi się, że protest wyborczy może być składany tylko wtedy, kiedy zachodzi podejrzenie przestępstwa wobec wyborów, bądź naruszone zostały przepisy prawa wyborczego, np. źle sformułowana karta wyborcza" - powiedział na popołudniowej konferencji prasowej poseł Mariusz Witczak.

Dlatego też Koalicja Obywatelska chce unieważnienia wyborów w trzech okręgach: Jelenia Góra, Łomża i Pabianice i powtórzenia wyborów.

Szczegóły wniosków do Sądu Najwyższego przedstawili: senator-elekt Marek Borowski i sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej Robert Tyszkiewicz. Jak mówili, w okręgu nr 2 przy kandydacie partii Polska Lewica umieszczone zostało niewłaściwe logo - logo "Lewica", które używali kandydaci bloku formacji lewicowych (KW SLD, z którego list startowali kandydaci SLD, Lewicy Razem i Wiosny). Politycy Koalicji Obywatelskiej zaprezentowali też fotografie obu emblematów partyjnych. "To spowodowało, że wyborcy byli wprowadzeni w błąd i na pewno wielu wyborców o lewicowych poglądach uznało, że to jest właśnie to ugrupowanie, które podpisało pakt i które wystawiło swojego kandydata" - argumentował Marek Borowski.

W okręgu nr 26 z kolei podstawą do unieważnienia wyborów miałby być brak odpowiednio precyzyjnej instrukcji na karcie wyborczej do Senatu. Jak tłumaczył Marek Borowski, w okręgu pabianickim, podobnie jak w Jeleniej Górze, różnica głosów między kandydatami PiS i KO była niewielka. "Na wszystkich kartach do głosowania do Senatu tam, gdzie występował kandydat Koalicji Obywatelskiej, przy jego nazwisku było logo prawidłowe - takie, jakie Koalicja Obywatelska złożyła, ono miało kształt kwadratu i instrukcja, która była na tej karcie na dole, mówiła, że należy postawić znak +X+ przy nazwisku. Nie z lewej strony, tylko przy nazwisku" - mówił Marek Borowski.

Dodał, że Koalicja Obywatelska ma dowody na to, iż wyborcy Koalicji Obywatelskiej błędnie stawiali znak "X" nie z lewej strony nazwiska kandydata - gdzie znajduje się przeznaczona do tego kratka, ale z prawej - w miejscu logo Koalicji Obywatelskiej, które miało kształt kwadratu. "Uważamy, że te głosy faktycznie były głosami na kandydatów Koalicji Obywatelskiej" - dodał Marek Borowski.

Polityk przyznał, że takich przypadków było więcej w całej Polsce (przedstawił m.in. fotografię karty wyborczej, gdzie głos na niego w Warszawie został również postawiony w miejscu logo KO). "Dlaczego tylko w dwóch przypadkach kwestionujemy? Dlatego, że tylko w dwóch przypadkach analiza tych głosów może zmienić wynik, w pozostałych nie. Nie uprawiamy tutaj pieniactwa, tylko zgłaszamy konkretne zastrzeżenia" - wyjaśnił Marek Borowski.

Jeśli chodzi o okręg nr 59, to politycy KO przypomnieli podnoszone jeszcze przed wyborami argumenty o tym, że Prawo i Sprawiedliwość bezprawnie, bo po upływie ustawowego terminu, zarejestrowało tam nowego kandydata na senatora (Marka Komorowskiego) w miejsce zmarłego 30 września Kornela Morawieckiego. "W proteście do Sądu Najwyższego podnosimy, że w sposób ewidentny śmierć kandydata wyznacza początek terminu wykonania czynności zgłoszenia nowego kandydata. Jest absolutnie jasne, że jeżeli Kornel Morawiecki zmarł 13 dni przed wyborami, to nie można z zachowaniem terminu 15-dniowego zgłosić w jego miejsce nowego kandydata" - powiedział Robert Tyszkiewicz.

Politycy Koalicji Obywatelskiej podkreślali, że ich protesty wyborcze, w odróżnieniu od tych, które w poniedziałek zgłosił PiS, mają charakter merytoryczny. "PiS-owskie protesty wynikają z faktu, że PiS jest niezadowolony z wyników wyborów. Porażka wyborcza PiS jest podstawą składanych przez PiS protestów wyborczych. Jest to sytuacja oczywiście skandaliczna, bulwersująca i wymagająca odpowiednich kroków ze strony organów międzynarodowych i również wewnętrznego, krajowego monitorowania tego procesu" - ocenił Mariusz Witczak.

Marek Borowski zapewnił, że protesty wyborcze Koalicji Obywatelskiej zostałyby wniesione do SN niezależnie od tego, czy wcześniej swoje do SN wniósłby PiS. "To nie jest żadna odpowiedź na protesty PiS, ponieważ te nasze mają bardzo realne podstawy" - zaznaczył senator-elekt KO.

Protesty wyborcze KO zostały skierowane do Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN, a nie dedykowanej takim sprawom Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która została powołana w zeszłym roku. Mariusz Witczak powiedział, że adresatem protestów jest Sąd Najwyższy, a decyzję która izba go rozpatrzy podejmie I Prezes SN Małgorzata Gersdorf. "My oczywiście sugerujemy Izbę Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, bo to jest ta izba, która ma charakter niezależny i została prawidłowo powołana i zawsze zajmowała się rozpatrywaniem tego typu protestów" - dodał poseł Witczak.

Lider Platformy Grzegorz Schetyna spotkał się we wtorek w południe z Janem Petersenem, szefem misji OBWE, która przyglądała się wyborom parlamentarnym 13 października. Robert Tyszkiewicz powiedział, że przewodniczący PO uzyskał zapewnienie, że misja OBWE będzie kontynuowana. "Pokładamy nadzieję, że doświadczeni urzędnicy OBWE znajdą sposób i metodę i będą z całą pewnością dążyli do tego, aby móc w jakimś zakresie, dającym im możliwość wglądu w procedury monitorować ten proces" - dodał sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej.

wł/pap


bg Image