11062019_APomaska_BBorusewicz_big.png

"Obywatele odzyskali plac Solidarności. Plac Solidarności należy do wszystkich, a nie tylko do wybranej, wąskiej grupy sprzyjającej obecnej władzy" - mówili Agnieszka Pomaska i Bogdan Borusewicz na konferencji prasowej w Sejmie.

Sąd Okręgowy w Gdańsku uchylił w poniedziałek decyzję wojewody pomorskiego Dariusza Drelicha, który w marcu przyznał na trzy lata "Solidarności" Stoczni Gdańskiej prawo do organizacji cyklicznych, całodobowych zgromadzeń na pl. Solidarności w dniach 10 kwietnia, 3 maja, 4 czerwca, 14 sierpnia i 11 listopada. Odwołanie w sprawie decyzji wojewody złożyło prowadzone m.in. przez samorząd Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku, a miało ono m.in. związek z planowanymi na 4 czerwca br. na pl. Solidarności obchodami 30. rocznicy wyborów z 1989 r.

Posłanka Agnieszka Pomaska odnosząc się do decyzji sądu stwierdziła na konferencji prasowej, że "tym samym obywatele, nie tylko mieszkańcy Gdańska, ale każdy obywatel w Polsce odzyskał plac Solidarności". "Plac Solidarności należy do wszystkich, a nie tylko do wybranej, wąskiej grupy sprzyjającej obecnej władzy" - powiedziała.

Posłanka podkreśliła wagę uzasadnienia decyzji sądu, że "prawo do pokojowego zgromadzenia jest nie tylko jednym z praw wolnościowych przysługujących jednostce w demokratycznym państwie prawa, ale należy do tych praw, które uznawane są za warunek istnienia demokratycznego społeczeństwa". "To bardzo dobra wiadomość. To jest bardzo zła wiadomość dla PiS-u, który próbuje, naginając prawo, zawłaszczać kolejne przestrzenie w Polsce, także w Gdańsku" - dodała i zaznaczyła, że "to się nie udało dzięki niezależnym sądom".

Z kolei senator Bogdan Borusewicz zaznaczył, że "PiS forsował ustawę o zgromadzeniach cyklicznych". "Ja wiedziałem, że nie chodzi o ochronę jakichś zgromadzeń, tylko chodzi o to, żeby innym uniemożliwić demonstrowanie i niestety tak się stało". "Wojewoda Drelich decydując o tym, że na wniosek jednego z działaczy +Solidarności+ i PiS-u rezerwuje dla niego i jego organizacji teren i terminy, kilka terminów w roku, które wyeliminują wszystkich innych z placu Solidarności - to jest właśnie niespełnienie moich oczekiwań, tylko najgorszych przypuszczeń" - dodał.

"Okazało się, że ten wniosek dotyczący rezerwowania placu Solidarności jest guzik wart" - podkreślił. Borusewicz wyrok sądu nazwał "kompromitacją" wojewody.

wł/pap


bg Image