16042019_AHalicki_ILeszczyna_big.png

"Prawu i Sprawiedliwości zabrakło pieniędzy na realizacje obietnic wyborczych, dlatego chce wprowadzić 15% podatek na oszczędności emerytalne Polaków. To jawne złodziejstwo i łupienie obywateli" - mówili na konferencji prasowej Izabela Leszczyna i Andrzej Halicki.

Andrzej Halicki mówi, że nie da się jednym rozdawać, bez zabrania komuś; skądś pieniądze do budżetu muszą trafić. "Jesteśmy zbulwersowani propozycjami rządu PiS. Okazuje się, że żeby hojną ręką rozdawać, rząd Morawieckiego znowu złupi Polaków, wprowadzając nowy podatek, od pieniędzy które powinny pracować na rzecz emerytów. Chciałem powiedzieć jeszcze raz: nie można dać się zwieść hasłom i bałamutnym kłamstwom, bo ten rząd udaje, ze coś daje. Na razie zabiera. Zabiera po to, żeby lekką ręką obiecywać kolejne miliardy" - mówił wiceprzewodniczący Klubu.

"Wczoraj PiS przyznał rację Platformie Obywatelskiej – wywiesił białą flagę i powiedział: mieliście rację, nie mamy pieniędzy na obietnice wyborcze. Nie spełnili nawet tych z 2015, bo w dalszym ciągu nie mamy podniesionej kwoty wolnej od podatku ani pomocy dla frankowiczów" - powiedziała Izabela Leszczyna.

Izabela Leszczyna mówiła na konferencji prasowej, że nie ma wystarczającej ilości pieniędzy w budżecie państwa na realizacje wszystkich obietnic PiS-u, dlatego rząd postanowił zabrać Polakom 15% oszczędności emerytalnych. "Pieniędzy zabrakło, ostrzegaliśmy. A co w tej sytuacji robi premier Morawiecki i PiS? Na wszystkich oszczędzających w OFE nakłada podatek Morawieckiego. Na czym polega skok na OFE? Mamy podobno wybór: to wybór między jednym a drugim złem. Możemy zdecydować się na przeniesienie środków, które i tak mogłyby być wykorzystane tylko na naszą emeryturę, na inne konto, konto IKE. Ale co się wtedy stanie? Rząd zabierze nam 15% oszczędności. Chcą zyskać w ten sposób nawet 24 mld złotych na sfinansowanie kolejnych obietnic. Wiadomo, żeby komuś dać to innym, a nawet tym samym, trzeba zabrać" - mówiła była wiceminister finansów.

Posłanka powiedziała, że to pierwszy w historii przypadek, kiedy rząd pobiera podatek z kilkudziesięcioletnim wyprzedzeniem. "Więc jedna propozycja to podatek Morawieckiego. Oszczędzaliśmy przez wiele lat, płacimy 15% podatku, i to uwaga, podatek płacimy w ciągu 2 latach, a z pieniędzy odłożonych w OFE, potem w IKE, będziemy korzystać za kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Dopiero wtedy, kiedy przejdziemy na emeryturę. To pierwszy przypadek chyba w historii świata, że rząd bierze podatek z kilkudziesięcioletnim wyprzedzeniem. Drugiego takiego przypadku nie znam" - mówiła.

Izabela Leszczyna powiedziała, że likwidując OFE daje Polakom wybór między jednym złem, a drugim złem. "Jak ktoś nie chce, może przenieść swoje środki do ZUS. Uwaga, tu też jest haczyk. Co robi rząd PiS? Likwiduje subkonto. Pieniędzy z OFE nie przeniesie na subkonto, tak jak zrobiła to Platforma Obywatelska, zachowując dziedziczenie i dość wysoką waloryzację, ale przeniesie na nasze podstawowe konto, czyli oszuka nasze dzieci na dziedziczenie. To likwidacja II filara emerytalnego, skok na gospodarkę, spółki, chęć obsadzenia pisiewiczami kolejnych spółek" - mówiła posłanka Izabela Leszczyna.

"Będą chcieli nacjonalizować i upartyjniać coraz gospodarki, która mimo szczytu koniunktury, okazuje się, że nie daje rady zarobić na wszystkie obietnice PiS. Dlaczego Morawiecki musiał ogłosić to w Wielkim Tygodniu? Po to, żeby wysłać aktualizację programu konwergencji, dokument, który Polska każdego roku musi wysłać do Brukseli do końca kwietnia, żeby pokazać, że utrzymujemy w ryzach finanse publiczne. Gdyby nie wliczył sobie tych pieniędzy, w Brukseli pospadali by z krzeseł, że w szczycie koniunktury można było tak zniszczyć finanse publiczne" - dodała Izabela Leszczyna.

Wiceprzewodniczący Klubu przypomniał o projekcie ustawy przygotowanym przez Platformę Obywatelską. "Przypomnimy, że Mateusz Morawiecki może wykorzystać to, że ponad rok temu złożyliśmy ustawę, która w sposób rzeczywisty zwraca Polakom pieniądze, jeśli chodzi o kwestie emerytalne. Ten projekt ustawy jest w zamrażarce. Intencje premiera Morawieckiego są całkowicie odwrotne: nacjonalizacja spółek, zarządzanie przez misiewiczów i złupienie nas, bo trzeba nowych miliardów na obietnice. Na to nie ma zgody! Podatkowi Morawieckiemu mówimy: nie i nazywamy rzeczy po imieniu - to złodziejstwo" - zakończył poseł Andrzej Halicki.


bg Image