8032019_RThun_JGrabiec_RKropiwnicki_big.png

"Jeden ze sprawców symbolicznej egzekucji na europosłach Platformy Obywatelskiej pracował w tym czasie w Ministerstwie Sprawiedliwości. Apelujemy do ministra sprawiedliwości, żeby oczyścił resort z narodowców" - mówili na konferencji prasowej politycy Platformy Obywatelskiej.

W listopadzie 2017 r. na placu Sejmu Śląskiego w Katowicach, przy pomniku Wojciecha Korfantego, zgromadziło się – według policji - ok. 70 przedstawicieli środowisk narodowych. Zgromadzenie zgłoszono pod nazwą "Stop współczesnej Targowicy". Organizatorzy powiesili na symbolicznych szubienicach zdjęcia europosłów, którzy zagłosowali za rezolucją Parlamentu Europejskiego w sprawie praworządności w Polsce: Michała Boniego, Danuty Huebner, Danuty Jazłowieckiej, Barbary Kudryckiej, Julii Pitery i Róży Thun. To ich zdjęcia narodowcy zawiesili na szubienicach.

Kilka dni później katowicka prokuratura wszczęła śledztwo pod kątem art. 119 Kodeksu karnego. Stanowi on, że "kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5". Na początku marca rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek przekazała PAP, że postępowanie jest przedłużone do maja bieżącego roku.

Europosłanka Róża Thun podczas konferencji prasowej przed Ministerstwem Sprawiedliwości oceniła, że prokuratura nie działa prawidłowo w sprawie śledztwa dotyczącego powieszenia przez narodowców na symbolicznych szubienicach zdjęć europosłów. Według niej wynika to z faktu, że jedna z osób, która była uczestnikiem tego zdarzenia - Jakub Kalus - była pracownikiem MS i pracowała w obsłudze komisji weryfikacyjnej. Jak mówiła Thun, została "dobrana do tego zespołu" przez wiceszefa MS, przewodniczącego komisji, Patryka Jakiego.

Członek komisji weryfikacyjnej, poseł Robert Kropiwnicki określił jako bulwersujące, że osoba, która miała dopuścić się "tak haniebnego działania w Katowicach była przez dłuższy czas zatrudniona w Ministerstwie Sprawiedliwości w Departamencie Prawa Administracyjnego".

"Według uzyskanych informacji jest pracownikiem jednego z sądów i to podobno asystentem sędziego. To jest naprawdę rzecz niespotykana, żeby ludzie, którzy dokonują symbolicznej egzekucji europosłów, a którzy mają jawnie poglądy nacjonalistyczne, zajmowali tak prestiżowe stanowiska. To pokazuje szereg związków środowiska PiS-u, środowiska ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry z Ruchem Narodowym i z nacjonalistami" - oświadczył poseł.

Robert Kropiwnicki zaapelował do szefa MS, aby "oczyścił się ze środowisk narodowych" oraz by ujawnił, ile osób z Ruchu Narodowego pracuje w Ministerstwie Sprawiedliwości, jak i w polskich sądach.

Rzecznik prasowy Jan Grabiec podkreślił, że po śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza "politycy partii rządzącej zadeklarowali, że będą walczyć z mową nienawiści, że będą działać na rzecz obniżenia temperatury i tego napięcia, które funkcjonuje w Polsce na tle politycznym". "Te deklaracje się rozmyły" - zaznaczył poseł. "Po kilku tygodniach okazało się, że żadne ze śledztw dotyczące sprawców symbolicznej przemocy politycznej nie ruszyły. Żaden ze sprawców nie jest poszukiwany, a teraz okazuje się, że tych sprawców nie trzeba szukać daleko, nie trzeba ich szukać listem gończym, bo można ich znaleźć w Ministerstwie Sprawiedliwości, albo w sądach na stanowiskach podległych ministrowi sprawiedliwości" - powiedział poseł Jan Grabiec.

wł/pap


bg Image