4022019_SNeumann_DNiedziela_big.png

"Oczekujemy, że premier Mateusz Morawiecki obejmie osobistym nadzorem resort rolnictwa i odwoła ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego. Brakuje kompetentnych osób do zarządzania resortem rolnictwa" - mówili na konferencji prasowej Sławomir Neumann i Dorota Niedziela.

W zeszłym tygodniu telewizja TVN24 wyemitowała reportaż o nielegalnym uboju chorych krów, który odbywał się w nocy, bez nadzoru weterynaryjnego, w rzeźni w powiecie Ostrów Mazowiecka. We wtorek Główny Inspektorat Weterynarii poinformował o cofnięciu zgody na prowadzenie działalności rzeźni, w której - jak wynikało z reportażu - ubijano chore krowy i sprzedawano ich mięso.

"Jesteśmy świadkami początku kolejnej wielkiej afery PiS związanej z niekompetencją ministrów rolnictwa - wcześniej Jurgiela, a teraz Jana Krzysztofa Ardanowskiego dotyczącą eksportu polskiej wołowiny, tego, co się dzieje z Inspekcją Weterynaryjną w Polsce i brakiem nadzoru nad żywnością, która była dotąd chlubą polskich rolników" - mówił Sławomir Neumann na konferencji prasowej w Sejmie. Według niego "zdrowa, polska żywność zostaje odzierana z dobrej marki".

Przewodniczący Klubu powiedział, że w resorcie rolnictwa od trzech lat panuje chaos, który doprowadził do "kompletnego upadku nie tylko stadnin koni arabskich, ale przez ASF - chorobę afrykańskiego pomoru świń, producenci wieprzowiny zostali potężnie uderzeni ekonomicznie. Dzisiaj czeka to niestety prawdopodobnie producentów wołowiny, to jest olbrzymi rynek, który wart jest 1,5 mld euro" - powiedział poseł Sławomir Neumann. Podkreślił, że 80 proc. polskiej wołowiny trafia na eksport.

Przewodniczący dodał, że oczekuje, iż szef rządu obejmie "osobistym nadzorem" resort rolnictwa. Ani były minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel, ani obecny szef resortu "nie dają rady". "Oczekujemy, że premier podziękuje Ardanowskiemu za tę - w cudzysłowie - pracę, bo szkody, które przynosi, są nieprawdopodobnie wielkie dla polskiego rolnictwa" - powiedział szef Klubu Platforma Obywatelska-Koalicja Obywatelska.

Sławomir Neumann mówił, że PiS obejmując rządy zaczął od zmian kadrowych w Inspekcji Weterynaryjnej i "wyrzucił" prawie wszystkich inspektorów wojewódzkich. "I ci +Misiewicze+, którzy przyszli po nich, nie dają sobie najzwyczajniej w świecie rady i przez te trzy lata zdewastowano system nadzoru nad polską zdrową żywnością" - powiedział przewodniczący.

Dorota Niedziela powiedziała, że zapaść kadrowo-finansowa służby weterynaryjnej zaczęła się zaraz po objęciu władzy przez PiS. "Z 16 wojewódzkich lekarzy weterynarii 13 zostało wymienionych. Przeważnie doświadczeni lekarze weterynarii, którzy pełnili swoje obowiązki od wielu lat zostali wymienieni" - powiedziała.

Jak mówiła, służba nadzoru nad bezpieczeństwem żywności jest również trapiona brakami finansowymi i niewystarczającą liczbą etatów. "PO zgłaszała już trzeci rok z rzędu zwyżkę budżetu podczas debaty budżetowej właśnie na wzmocnienie kadrowo-finansowe Inspekcji Weterynaryjnej. Za każdym razem czy to minister Jurgiel, czy to minister Ardanowski twierdzili, że wszystko jest w porządku" - mówiła Dorota Niedziela.

Wskazywała, że w 2017 roku NIK pokazała, że nadzór Inspekcji Weterynaryjnej nad ubojem i transportem zwierząt jest niedostateczny i wymaga zmiany. Szefowa Gabinetu Rolnictwa w Gabinecie Cieni mówiła, że PiS obiecywało, że od stycznia 2018 r. będzie działała nowa Inspekcja, powołano nawet pełnomocnika rządu do spraw organizacji struktur administracji publicznej właściwych w zakresie bezpieczeństwa żywności. "I to ten pełnomocnik Jarosław Pinkas przez 11 miesięcy nicnierobienia skasował 170 tys. zł i dodatkowo 39 tys. zł nagrody mimo tego, że nie wykonał żadnej pracy. W nagrodę został Głównym Inspektorem Sanitarnym" - mówiła Dorota Niedziela.

Sławomir Neumann uważa, że potrzeba 200 mln zł na usprawnienie Inspekcji Weterynaryjnej. Zaapelował do premiera Morawieckiego, żeby zamiast przekazywać 1,3 mld zł na telewizję publiczną, część tej sumy przekazać na dofinansowanie Inspekcji. "Dajcie te pieniądze tam, gdzie rzeczywiście są potrzebne, bo chodzi o zdrowie Polaków jedzących polską żywności i także o dobrą markę polskiej żywności. Te 200 mln zł musi się znaleźć, żeby można było odbudować wiarygodność polskiej zdrowej żywności" - zwrócił się do rządu przewodniczący Klubu.

wł/pap


bg Image