20.09.2018_M.Witczak_M.Kierwiski_big.png

"Złożymy zażalenie na decyzję Sądu Okręgowego w Warszawie w sprawie pozwu w trybie wyborczym przeciw premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Nie godzimy się, by kłamstwo stało się narzędziem uprawiania polityki w kampanii wyborczej" - mówili na czwartkowej konferencji prasowej posłowie Marcin Kierwiński i Mariusz Witczak.

Posłowie we wtorek złożyli w Sądzie Okręgowym w Warszawie pozew w trybie wyborczym przeciwko premierowi. Chodziło o słowa, które Mateusz Morawiecki wypowiedział podczas sobotniego spotkania z mieszkańcami Świebodzina. Zarzucił wówczas koalicji PO-PSL, że wbrew deklaracjom liderów tych partii, w czasie jej rządów, nie budowano dróg i mostów.

Sędzia Sądu Okręgowego Sylwia Urbańska powiedziała w środę, że po rozpoznaniu wniosku, sąd uznał, że nie podlega on rozpoznaniu w trybie wyborczym. Jak dodała, "sąd uznał, że uczestnik postępowania nie spełnia kryteriów wskazanych w przepisie, czyli nie był kandydatem komitetu wyborczego oraz nie posiadał pisemnej zgody pełnomocnika komitetu, zaś to, że jest +twarzą kampanii samorządowej+, to w tym szczególnym trybie nie ma znaczenia".

Posłowie poinformowali w czwartek, że złożyli apelację na decyzję sądu okręgowego. "Apelujemy w sprawie, która bulwersuje dzisiaj Polaków, gdzie Sąd Okręgowy nie chce podjąć się rozpatrzenia naszej skargi w trybie wyborczym, która dotyczy kłamstwa wyborczego premiera Mateusza Morawieckiego. Nie godzimy się na to, by kłamstwo stało się narzędziem uprawiania polityki w kampanii wyborczej i by miało ono wpływ na wynik wyborczy. Na to się nie godzimy, dlatego zdecydowaliśmy się na proces sądowy z Mateuszem Morawieckim" - powiedział Mariusz Witczak na konferencji prasowej.

Zdaniem posła, sąd okręgowy "wbrew przepisom prawa, logice, faktom, zdrowemu rozsądkowi" uznał, że Morawiecki nie jest uczestnikiem kampanii wyborczej. "Każdy Polak, każda Polka wie, że Mateusz Morawiecki jest formalnym uczestnikiem kampanii wyborczej - myśmy to bardzo dobrze udokumentowali" - mówił Mariusz Witczak. Jako bulwersujący ocenił też fakt, że sprawa ich wniosku była rozpoznawana - jak mówił - w trybie niejawnym.

Poseł Witczak liczy, iż tym razem sędziowie będą "rzetelni". Według niego, szef rządu "musi zmierzyć się z kłamstwem przed sądem".

"Dzisiaj toczymy bój o to, żeby w państwie demokratycznym można było walczyć skutecznie w kampanii wyborczej (...) z kłamstwem. Jeżeli miałoby się tak stać, że nie można będzie z rządzącymi podjąć sporu i orzekać o tym, czy rządzący kłamią, to znaczy, że rządzący są bezkarni, że będzie można wpływać na wybory poprzez kłamstw - wtedy mamy koniec z wolnymi wyborami" - stwierdził Mariusz Witczak.

Poseł Marcin Kierwiński również mówił, że "chodzi o wolne, niezależne i uczciwe wybory". "O tym jest ten proces" - zaznaczył. "Jeżeli pozwolimy na to, żeby funkcjonariusze partyjni zza biurek w ważnych instytucjach rządowych wypowiadali kłamstwa i nie ponosili za to żadnej odpowiedzialności, to de facto zakończą się wolne wybory w Polsce" - ocenił.

W opinii Marcina Kierwińskiego, "jeśli byśmy poszli interpretacją, którą przyjął sąd okręgowy, oznaczałoby to w praktyce, że partia rządząca zatrudnić może dowolną ilość osób - płacąc im, bądź to z funduszu wyborczego, bądź stanowiskami - i jeżeli te osoby nie będą wprost kandydowały, te osoby będą całkowicie bezkarne, będą mogły powielać kłamstwa".

wł/pap


bg Image