24.08.2018_T.Siemoniak_M.Witczak_big.png

"W związku z obowiązującymi od stycznia przepisami Kodeksu wyborczego uczciwość wyborów samorządowych jest zagrożona" - powiedzieli na konferencji prasowej posłowie Tomasz Siemoniak i Mariusz Witczak, wskazując m.in. na zasady konstruowania obwodowych komisji wyborczych.

W ocenie Mariusza Witczaka zmiany w ordynacji do wyborów samorządowych, przed którymi - w czasie prac parlamentarnych - przestrzegała opozycja, stworzyły "gaj przepisów, który jest mętną wodą" i czynią z PiS formację uprzywilejowaną - "począwszy od organizacji wyborów za pośrednictwem Krajowego Biura Wyborczego, które zostało przejęte przez PiS, a de facto jest rządzone przez ministra Brudzińskiego". Poseł zwrócił w tym kontekście szczególną uwagę na zmiany wprowadzone w art. 182 Kodeksu wyborczego.

Zgodnie z obowiązującymi od stycznia br. przepisami, w skład obwodowych komisji wyborczych powołuje się 9 osób spośród kandydatów zgłoszonych przez pełnomocników reprezentujących komitety wyborcze. Pierwszeństwo w obsadzaniu miejsc w komisjach mają komitety utworzone przez partie polityczne bądź koalicje partii politycznych, z których list w ostatnich wyborach wybrano radnych do sejmiku województwa albo posłów do Sejmu. Po jednej osobie mogą zgłosić pozostałe komitety wyborcze. Przeciwko tej zmianie protestowali m.in. parlamentarzyści opozycji oraz Związek Miast Polskich.

Zdaniem posła Mariusza Witczaka wykładnia tego przepisu jest taka, że Koalicja Obywatelska - mimo że zbudowana jest z dwóch podmiotów partyjnych, które posiadają parlamentarzystów i radnych wojewódzkich - "nie ma zagwarantowanych miejsc w obwodowych komisjach wyborczych, czyli w tych miejscach, w których pilnuje się, czy wybory nie są sfałszowane, czy są sfałszowane", tymczasem PiS dostaje obecność w komisjach "z automatu". Jak dodał polityk, wynika to z faktu, że kandydaci Zjednoczonej Prawicy (PiS, Solidarnej Polski i Porozumienia) będą kandydować z partyjnych list PiS, a Platforma i Nowoczesna z koalicyjnych. Jak zaznaczył kandydowanie przedstawicieli dwóch współpracujących ugrupowań z list koalicyjnych jest rozwiązaniem uczciwszym i bardziej zgodnym z ordynacją wyborczą.

Poseł Witczak przypomniał również o innych zmianach wprowadzonych przez styczniową nowelizację Kodeksu wyborczego, którym sprzeciwiała się opozycja, takich jak definicja znaku "X" na karcie do głosowania jako "co najmniej dwóch linii", które przecinają się w obrębie kratki czy przepisy, na mocy których dopiski na karcie wyborczej nie wpłyną na ważność oddanego głosu.

"Uczciwość wyborów w Polsce jest zagrożona; nasze podejrzenia dot. możliwości fałszowania wyborów w Polsce rosną i przekonanie nasze o tym, że trzeba będzie zmobilizować mężów zaufania, obserwatorów i że trzeba będzie zmobilizować takiego +uczciwego ducha społecznego+, zaprosić tzw. strażników demokracji do obserwowania wyborów (...) jest bardzo głębokie i do tego wszystkich zachęcamy" - oświadczył Mariusz Witczak.

Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak, wskazywał, że pozbawienie największych ugrupowań opozycyjnych gwarantowanych miejsc w obwodowych komisjach wyborczych to "sytuacja niedopuszczalna". "Gorąco przeciwko temu protestujemy, bo jeżeli nie będzie mogło być przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej w komisjach wyborczych, to pojawia się ogromny znak zapytania nad tym, czy wybory nie będą fałszowane, czy wybory będą uczciwe i czy wybory będą przejrzyste" - podkreślił.

"Bijemy na alarm i wzywamy obywateli do tego, żeby we wszelkich formach - choćby ruchu Wolontariusze Wolnych Wyborów (...) - walczyli o to, żeby wybory były uczciwe, żeby w komisjach wyborczych nie dochodziło do nadużyć. Również uważamy, że jest to sygnał do wielkiej mobilizacji" - mówił poseł. "Kto jeszcze się waha, czy w tych wyborach brać udział, powinien się jednoznacznie zdecydować" - dodał Tomasz Siemoniak.

wł/pap


bg Image