8.05.2018_M.Kierwiski_C.tomczyk_big.png

"Chcemy zwołania nadzwyczajnego posiedzenia sejmowej komisji obrony narodowej ws. sytuacji w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Osoby, które zajmują kierownicze stanowiska w PGZ mogą być zamieszane w wielką piramidę wyłudzania budżetowych pieniędzy" - mówili na konferencji prasowej posłowie Marcin Kierwiński i Cezary Tomczyk.

W poniedziałek Piotr Kaczorek z biura komunikacji społecznej CBA poinformował PAP, że Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadzi śledztwo ws. nieprawidłowości finansowych w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Jak dodał, postępowanie jest w fazie wstępnej. Chodzi o możliwość wyłudzeń finansowych w PGZ, do których dojść miało w 2016 r.

Pierwszy o sprawie poinformował w poniedziałek tygodnik "Sieci". Dziennikarze podali, że CBA prowadzi czynności ws. możliwych przestępstw korupcyjnych w PGZ. Dziennikarze tygodnika opisują m.in. sprawę niejasnych wydatków na szkolenia i reklamę w PGZ, w którą miał być zamieszany b. rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz i jego znajomi.

Poseł Cezary Tomczyk odnosząc się na wtorkowej konferencji w Sejmie do doniesień "Sieci", zapowiedział, że Platforma Obywatelska złoży we wtorek wniosek o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia sejmowej komisji obrony narodowej ws. sytuacji w PGZ. Platforma chce, aby w posiedzeniu wziął udział minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński - który miałby udzielić informacji nt. audytu przeprowadzonego w PGZ oraz prokurator generalny Zbigniew Ziobro, aby "opowiedział o sprawach, które toczą się w prokuraturze".

Poseł stwierdził, że "wtedy, kiedy myślimy, że Misiewicz na zawsze odszedł z rządu (...) on wraca, jak bumerang i to nie w byle jakiej sprawie, tylko w sprawie Polskiej Grupy Zbrojeniowej, w sprawie, która może dotyczyć wielomilionowych przekrętów na polskich spółkach Skarbu Państwa".

"Okazuje się, że - jak donoszą media - Bartłomiej Misiewicz nie tylko był szefem gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza, nie tylko był rzecznikiem prasowym ministra obrony narodowej, ale także mógł być zamieszany w system organizowania fikcyjnych szkoleń oraz organizowania fikcyjnych boxów na różnego rodzaju targach zbrojeniowych" - mówił Cezary Tomczyk.

Według posła Platformy, "sprawa jest bardzo poważna", bo oznacza, że "mamy do czynienia tylko z wierzchołkiem góry lodowej, że ludzie - którzy są dzisiaj w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, którzy zajmują wszystkie kierownicze stanowiska - mogą być zamieszani w wielką piramidę wyłudzania budżetowych pieniędzy".

Poseł Marcin Kierwiński stwierdził z kolei, że jego ugrupowanie jest przekonane, iż "to nie jest afera tylko Misiewicza". "Jesteśmy przekonani, że to jest przede wszystkim afera Macierewicza, bo to Macierewicz desygnował zarząd PGZ, to Macierewicz przyzwalał na to, aby takie osoby, jak Bartłomiej Misiewicz mogły zajmować się rzeczami, do których nie mają kompetencji i które - jak się okazuje - mają bardzo dziwny charakter" - mówił polityk Platformy.

wł/pap


bg Image