28.03.2018_U.Augustyn_J.Grabiec_big.png

"Skandaliczne, upokarzające" - w ten sposób wysokość zapowiadanych podwyżek dla nauczycieli skomentowali posłowie Urszula Augustyn i Jan Grabiec. Pytali też, jak kwoty te - ponad 100 zł brutto - mają się do wielotysięcznych nagród dla członków b. rządu Beaty Szydło.

Minister edukacji Anna Zalewska ogłosiła we wtorek, że rząd rozpoczyna "systematyczne podwyżki" dla nauczycieli - w ciągu trzech lat ich wynagrodzenia wzrosną o 15,8 proc.

Wiceminister edukacji narodowej w rządzie PO-PSL Urszula Augustyn podkreśliła na konferencji prasowej, że dobrze wykształcony, z odpowiednim stażem i na najwyższym stopniu awansu zawodowego nauczyciel rocznie zarabia w Polsce niepełne 40 tys. zł brutto. "Jak bardzo łatwo obliczyć, ta kwota jest zaledwie połową tego, co jednorazowo wypłaciła sobie, czy też otrzymała od swojej szefowej, pani minister Zalewska" - dodała posłanka.

Jak mówiła, teraz szefowa MEN proponuje nauczycielom około 100-złotowe podwyżki. "I to ma być ta podwyżka, którą zapowiadała bardzo szumnie przez dwa lata. Minister Zalewska zapomniała powiedzieć, że zabrała nauczycielom wszelkiego rodzaju świadczenia, które mieli do tej pory, a więc dodatek mieszkaniowy, dodatek na zagospodarowanie i inne dodatki, z których nauczyciele mogli korzystać i dzisiaj ich nie mają" - zaznaczyła Urszula Augustyn.

Pytała też skąd mają pochodzić środki na obiecane podwyżki. "Okazuje się bowiem, że pani minister nie doszacowała liczby nauczycieli, nie przeliczyła tego poprawnie i samorządowcy nie mają pieniędzy na wypłacenie nawet tych skromnych podwyżek" - dodała Urszula Augustyn.

Zastanawiała się też, czy minister Zalewska w ogóle ceni pracę nauczycieli. "Skoro ministrom należały się podwyżki za ciężką pracę, to znaczy, że nauczyciele nie pracują ciężko, albo przynajmniej tak widzi to minister Zalewska, oferując im od 100 do 200 złotych podwyżki brutto, na dodatek bez pokrycia finansowego. Traktuje ich w sposób skandaliczny, upokarzający" - oceniła Urszula Augustyn.

Rzecznik prasowy Platformy Obywatelskiej Jan Grabiec dowodził, że w podobnej sytuacji są inni pracownicy budżetówki. "Większość pracowników budżetówki w ostatnich dwóch latach słyszało, że nie będzie podwyżek - dla nauczycieli i w wielu zawodach, które są uzależnione od budżetu państwa" - powiedział Jan Grabiec. On również wytknął rządzącym, iż znaleźli pieniądze na nagrody dla swych ministrów, natomiast nie mają środków na podwyżki dla pracowników sfery budżetowej.

wł/pap


bg Image