c_710_0_16777215_00_images_kppo3_aktualnosci_2018_styczen_2018_2018_01_30_Szumilas-Augustyn_big.jpg

"Chcemy przypomnieć Annie Zalewskiej, że niedawno, gdy opowiadała pięknymi słowami o tym, że jej reforma jest przemyślana i dobrze przygotowana, żeby odwrócić trochę uwagę nauczycieli i samorządowców, pani minister publicznie zadeklarowała, że nauczyciele dostaną podwyżki, które potwierdziła później ówczesna premier Beata Szydło. Miały to być podwyżki 15% wypłacane od 2018 roku" - powiedziała podczas konferencji prasowej w Sejmie Urszula Augustyn.

"Jest już koniec stycznia, podwyżek nie ma, co więcej nie wiemy, kiedy te podwyżki będą wypłacone oraz w jakiej kwocie. Przychodzą sygnały ze środowisk oraz związków zawodowych które rozmawiały z panią Minister, że rozmowy zostały przerwane, ponieważ pani minister nie ma pieniędzy" - dodała.

Posłanka wskazała, że "styczeń się kończy i pieniądze nie zostały asygnowane oraz nie ma specjalnej rezerwy, która tym podwyżkom byłaby dedykowana". "Nie wiemy, czy podwyżki będą i kiedy będą. Jeśli nawet zostaną wypłacone od któregoś miesiąca to nie będzie to już planowane na 2018 rok 5% a więc po raz kolejny pani minister z prawdą się minęła i nauczycieli oszukała" - mówiła.

"W związku z tym Klub Platformy Obywatelskiej razem z klubami opozycyjnymi wzywa panią minister do stawienia się na komisji. Chcemy zorganizować połączone komisje edukacji i samorządu terytorialnego, podczas której porozmawiamy z Panią Minister, kiedy i jakie pieniądze zostaną przeznaczone na podwyżki dla nauczycieli. Bo na razie wygląda na to, że ani pieniędzy, ani rozmów ani konkretnych decyzji nie ma a to jest kolejne oszustwo" - apelowała Urszula Augustyn.

"W polityce liczą się fakty. Pani minister jest bardzo sprawna, jeżeli chodzi o propagandowy przekaz, natomiast z liczbami i matematyką ma kłopot. Fakty dzisiaj są takie – przez wa lata rządów PiS-u, pensje nauczycieli wzrosły jedynie o 1%. Natomiast wiemy, że pensje, średnie pensje w Polsce wzrosły o kilkanaście procent a nagrody wypłacane przez ministrów spowodowały kilkudziesięcioprocentowy wzrost pensji samych ministrów. Fakty są takie, że średnie pensje nauczycieli stażystów wzrosły o 35 zł a pensje nauczycieli dyplomowanych wzrosły o 65 zł. To jest niecały 1%, kiedy porównamy to ze średnim wzrostem wynagrodzenia w sferze pracowników to jest kilkadziesiąt procent" - powiedziała w Sejmie Krystyna Szumilas.

Posłanka wskazała, że "w ciągu pierwszych pięciu lat rządów Platformy Obywatelskiej pensja nauczyciela dyplomowanego wzrosła o 1521 zł a pensja nauczyciela stażysty o 1245zł". "Dbaliśmy o nauczycieli, szczególnie o nauczycieli stażystów, bo zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że młody człowiek z wyższym wykształceniem który ma wiele ofert na rynku pracy, wybierze zawód nauczyciela pod warunkiem, że będzie mógł w tym zawodzie godnie zarabiać" - dodała.

"Subwencja oświatowa nie pokrywa wszystkich kosztów związanych z reformą edukacji i z pensjami nauczycieli. Do subwencji zostały przesunięte środki z rezerwy, ale niestety tylko dla nauczycieli szkół podstawowych gimnazjów i szkół ponad gimnazjalnych. Natomiast za podwyżki płac nauczycieli przedszkoli muszą płacić samorządy terytorialne. Ale największym skandalem, jest to, że tak naprawdę podwyżki nauczycieli finansują sami nauczyciele. Znowelizowana Karta Nauczyciela likwiduje dodatki i z tych dodatków będą finansowane tegoroczne podwyżki nauczycieli" - zaznaczyła Krystyna Szumilas.

 

 

 

 

 


bg Image