c_710_0_16777215_00_images_kppo3_aktualnosci_2017_listopad_2017_17.11.2017_2-lata-PiS_big.png

Parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej, wśród nich członkowie gabinetu cieni tej partii, podsumowali podczas konferencji w Sejmie 2 lata złych rządów PiS.

Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak argumentował, że "rząd PiS musi odejść m.in. ze względu na fatalny bilans w sferze bezpieczeństwa". Wskazał, że "z wojska odeszli najważniejsi dowódcy, modernizacja została zahamowana i nastąpił ostry konflikt z prezydentem".

"Minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak jest odpowiedzialny za chaos w podległych sobie służbach. Złym, czarnym znakiem firmowym ministra spraw wewnętrznych jest śmierć Igora Stachowiaka na komisariacie we Wrocławiu i te wszystkie zaniechania, kłamstwa, które tej sprawie towarzyszyły" - powiedział Tomasz Siemoniak.

Poseł Rafał Trzaskowski podkreślił, że "rząd zmarginalizował całkowicie Polskę na arenie międzynarodowej i skonfliktował się ze wszystkimi naszymi sąsiadami, może poza Białorusią. Rząd w polityce zagranicznej nie pokazał ani jednej konstruktywnej propozycji. Słyszymy tylko jakieś mrzonki o Międzymorzu".

Główny ekonomista Platformy Obywatelskiej Andrzej Rzońca zauważył, że za czasów rządu PiS "polska gospodarka przestała być liderem wzrostu w Europie". Dodał, że "udział inwestycji prywatnych w PKB jest najniższy od 1994 roku". Tłumaczył ten spadek tym, że "gospodarka jest zalewana bardzo złym prawem". "Produkcja prawa, to jedyna produkcja, którą odbudował PiS" - zwracał uwagę profesor Rzońca.

Krzysztof Brejza przekonywał, że rząd musi odejść, bo "zawłaszcza wszystkie obszary państwa niczym ośmiornica". Wśród "macek" poseł wymienił m.in. "upartyjnienie sądów".

Poseł Monika Wielichowska zarzuciła ministrowi zdrowia Konstantemu Radziwiłłowi, że "zamiast medycyny XXI wieku proponuje Polkom i Polakom ideologię i religię". Jak przypomniała, "projekt sieci szpitali nie zlikwidował kolejek, ale wydłużył je do najdłuższych w historii". Leki dla seniorów określiła jako "fikcję".

"Wydaje się, że jeszcze w tym roku pan minister Radziwiłł ze swoją drużyną będzie chciał zmusić kobiety do heroizmu i naruszyć obowiązujący w Polsce kompromis aborcyjny, aby kobiety rodziły płody z ciężko uszkodzonymi wadami" - zaznaczyła poseł.

"Najbardziej pan minister Radziwiłł nienawidzi kobiet. Pierwszą jego decyzją była likwidacja finansowania rządowego programu in vitro. Zamiast in vitro minister najpierw zaproponował kalendarzyk małżeński, a zaraz potem zaproponował nam spot, żebyśmy my Polacy rozmnażali się jak króliki. Ograniczył dostęp do antykoncepcji, zniszczył standardy opieki okołoporodowej, które wypracowywane były przez ostatnie kilka lat" - przypominała Monika Wielichowska.

Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska wskazywała, że dodatkowym argumentem za odwołaniem rządu jest przebieg Marszu Niepodległości, który - jak mówiła - był "policzkiem wymierzonym twórcom AK, Polskiego Państwa Podziemnego".

"Liczę, że pani premier Beata Szydło przeprosi Polki i Polaków za to, że nie zareagowano szybko na ten marsz, że nie wyciągnięto konsekwencji wobec osób, które łamały prawo i zmusi swoich ministrów do szybszych reakcji" - powiedziała Wicemarszałek Kidawa-Błońska.

wł/pap


bg Image