c_710_0_16777215_00_images_kppo3_aktualnosci_2017_listopad_2017_2017_08_11_Tyszkiewicz_Krzkaa_Nitras_big.jpg

Rządowy projekt nowelizacji ustawy o służbie zagranicznej krytykowali posłowie Platformy Obywatelskiej. Podczas Komisji Spraw Zagranicznych złożyli wniosek o odrzucenie go w całości. Jak mówili, zakłada on de facto likwidację polskiej służby zagranicznej. Przekonywali też, że rządowa propozycja jest niekonstytucyjna. Wniosek ten został jednak odrzucony.

W środę sejmowe komisje Spraw Zagranicznych oraz Ustawodawcza na wspólnym posiedzeniu zajmowały się sprawozdaniem podkomisji nadzwyczajnej o rządowym projekcie nowelizacji ustawy o służbie zagranicznej. Komisje ze względu na ograniczenia czasowe przerwała posiedzenie, wznowi je w środę.

Poseł Sławomir Nitras wskazał, że "autorzy projektu wykorzystują banalny pretekst walki z tajnymi współpracownikami służb PRL - których  w MSZ jest może kilkudziesięciu, podczas gdy pracuje tam ponad 3,6 tys. osób - by wypowiedzieć umowę o pracę wszystkim polskim dyplomatom".

"Tego nie zrobiło żadne demokratyczne państwo na świcie. Nawet bolszewicka Rosja po czasach carskich nie zwolniła wszystkich dyplomatów. Państwo zwalniacie wszystkich dyplomatów" - mówił Sławomir Nitras.

Jak zaznaczył, "94 proc. pracowników polskiej dyplomacji zostało zatrudnionych po roku 1990 a dwie trzecie z nich nie ma więcej niż 50 lat. Co mają wspólnego z państwem komunistycznym? Nic. To są ludzie, którzy są odpowiedzialni za przystąpienie Polski do NATO, to są ludzie, którym zawdzięczamy przystąpienie Polski do UE, to są ludzie, który zawdzięczamy wynegocjowania wielu ważnych polityk i priorytetów Polski w UE".

Przekonywał, że projekt jest niekonstytucyjny ponieważ odbiera MSZ prerogatywy zapisane w konstytucji i wprowadza nieznany polskiej konstytucji organ - Radę Służby Zagranicznej - w którego skład mają wchodzić przedstawiciele Sejmu, Senatu i prezydenta i "który ma odpowiadać za kierunki polityki zagranicznej, który ma decydować o obsadzie stanowisk ambasadorskich".

Przekonywał też, że projekt znosi "elementarne standardy w służbie dyplomatycznej", jak wymóg znajomości dwóch języków obcych dla dyplomatów. "To nie jest furtka do tego, żeby do służby dyplomatycznej wprowadzić ludzi młodych, ale furtka do tego, żeby wprowadzić do niej ludzi niekompetentnych" - mówił. Jak dodał, współcześnie przeciętny absolwent studiów zna dwa języki obce.

Wiceprzewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Robert Tyszkiewicz mówił, że "poprzez zapisaną w projekcie Radę Służby Zagranicznej po raz pierwszy w ministerstwie pojawi się partyjny organ. To jest próba całkowitego podporządkowania polskiej dyplomacji władzy jednej partii. To niesłychanie groźny precedens w skali całego państwa".

"Wracamy do czasów komunistycznych. Polska staje się krajem Rad. Jedna partia może sobie zainstalować w ministerstwie swoich reprezentantów, którzy będą wchodzić bezpośrednio w kompetencje konstytucyjnego ministra i którzy będą mówili mu, jakich ludzi ma zatrudniać, awansować, zwalniać z dyplomacji" - powiedział poseł Tyszkiewicz.

"Apelujemy do posłów PiS o wycofanie tego fatalnego pomysłu upartyjnienia polskiej dyplomacji, podporzadkowania jej władzy Nowogrodzkiej" - zauważył Robet Tyszkiewicz. Jak dodał, "zapis o ustanowieniu Rady Służby Zagranicznej jest swego rodzaju wotum nieufności wobec ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego i uznaniem, że wymaga on bezpośredniego, partyjnego nadzoru".

"Jeżeli chcecie zwolnić ministra Waszczykowskiego z pełnionej funkcji, nie musicie psuć ustroju państwa, nie musicie wprowadzać ustawą partyjnego ciała, które będzie demolować dyplomację" - powiedział Wiceprzewodniczący Tyszkiewicz.

wł/pap


bg Image