c_710_0_16777215_00_images_kppo3_aktualnosci_2017_listopad_2017_2017_08_11_Szczerba_Myrcha_big.jpg

Po śmierci Agnieszki Pysz resort sprawiedliwości polecił zdymisjonować dyrektora Aresztu Śledczego Warszawa Grochów, w którym przebywała kobieta. Sprawą tej śmierci zajęła się - na wniosek posłów Platformy Obywatelskiej - sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka. Kobieta zmarła 7 czerwca tego roku w Areszcie Śledczym Warszawa-Grochów. Wcześniej - jak informował m.in. portal Onet, Rzecznik Praw Obywatelskich i posłowie opozycji – wielokrotnie prosiła o pomoc lekarską.

Uzasadniając wniosek o zwołanie posiedzenia komisji, poseł Michał Szczerba przypomniał list, który do matki Agnieszki Pysz po jej śmierci wystosowały jej współosadzone. To dzięki niemu cała sprawa ujrzała światło dzienne. "Jesteśmy pewne, że gdyby Agnieszce udzielono pomocy, kiedy zaczęła o nią prosić, nie doszłoby do tej tragedii" – cytował jego fragment.

Poseł Szczerba, powołując się na relacje współosadzonych z aresztu na Grochowie, powiedział że "Pysz w przeddzień śmierci skarżyła się na problemy z oddychaniem, poruszaniem się; była blada, opuchnięta. Agnieszka na oddział została doprowadzona przez służbę więzienną w dniu 6 czerwca (...) w bardzo złym stanie. Nie była zdolna samodzielnie iść. Z oddziału pierwszego została przywieziona na wózku inwalidzkim, po czym wyciągnięta po schodach przez służbę więzienną na oddział siódmy. Trzymając się kraty, krzyczała, że nie ma siły iść i prosiła o pomoc. Całą tą sytuację na korytarzu obserwował lekarz i pielęgniarka, mimo to nikt nie reagował. Z ust służby zdrowia padły słowa +jesteś zdrowa+, udajesz" - mówił poseł, cytując treść oświadczenia, które przekazały mu osadzone.

wł/pap


bg Image