c_710_0_16777215_00_images_kppo3_aktualnosci_2017_7.07.2017_Gawowski_Cicho_Lenartowicz_Sibiska_big.png

Platforma Obywatelska dostrzega zagrożenia dla Polaków, wynikające z rządowego projektu Prawa wodnego. "Od prezesa, po dyrektorów zlewni, wszyscy będą powoływani - bez konkursów, bez znajomości rzeczy. Prawo wodne to kolejna ustawa, która dopuści rzesze Misiewiczów, PiSiewiczów, Sadurskich, córek leśnika. Mamy wrażenie, że ta ustawa zakończy się +córką rybaka+" - powiedziała podczas konferencji prasowej poseł Krystyna Sibińska.

Poseł Janusz Cichoń powiedział, że projekt wymaga głębszej refleksji. "Ten projekt, niestety, nie gwarantuje utrzymania cen wody i usług wodnych na dotychczasowym poziomie. Będzie rodził konsekwencje w postaci wzrostu kosztów utrzymania polskich rodzin" - zauważył.

Krystyna Sibińska wskazała, że propozycja PiS to kolejna ustawa kadrowa. "Proszę sobie wyobrazić, że Państwowe Gospodarstwo Wodne +Wody Polskie+, które będą zarządzały olbrzymim majątkiem, będą w swoich zasobach miały olbrzymią ilość pracowników, będą zarządzani przez ludzi, którzy zostaną powołani bez konkursu" - zaznaczyła.

Poseł Gabriela Lenartowicz powiedziała, że PiS widzi w centralizacji "lekarstwo na wszystko", zaś w rzeczywistości chodzi o zapewnienie pracy "dla swoich".

Projektowane przepisy zakładają przede wszystkim pełne wdrożenie unijnej Ramowej Dyrektywy Wodnej (RDW). Oznacza to m.in., że gospodarowanie wodami musi uwzględniać zasadę pełnego zwrotu kosztów za usługi wodne. Uchwalenie nowego prawa pozwoli spełnić warunki wstępne dyrektywy, a co za tym idzie - umożliwi wykorzystanie 3,5 mld euro z funduszy europejskich m.in. na inwestycje przeciwpowodziowe. Ustawa implementuje 8 unijnych dyrektyw m.in. ściekową i azotanową, wprowadza zmiany do 45 obowiązujących ustaw. Treść zawarta jest 13 działach i 574 artykułach, liczy 444 stron druku.

"Prawo europejskie mówi o konieczności poboru opłat, ale nie mówi o systemie czy sposobie. Mówi wyraźnie o tym, że rzeki powinny być zarządzane w systemie zlewniowym, ale nie narzuca centralizacji w tym wymiarze. Tak naprawdę, mamy do czynienia z jednej strony z gigantycznymi podwyżkami, a z drugiej strony brakiem dostosowania tych wymogów prawa krajowego do prawa europejskiego. Oznacza to, że rząd PiS naraża nas na utratę ogromnych pieniędzy europejskich, szacujemy, że to ponad 4 mld zł" - podkreślał Przewodniczący sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, poseł Stanisław Gawłowski.

wł/pap


bg Image