c_710_0_16777215_00_images_kppo3_aktualnosci_2017_czerwiec_2017_21.06.2017_Augustyn_Loboda_big.png

Urszula Augustyn z sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży podczas konferencji prasowej w Sejmie poinformowała, że Platforma Obywatelska skieruje do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego zapytanie o powody niewpuszczenia do Sejmu rodziców, którzy chcieli uczestniczyć w debacie na temat referendum edukacyjnego. „Rodzice nie zostali wpuszczeni na galerię sejmową, a wniosek mógł uzasadniać tylko Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

„Dlaczego rodzice, którzy przyjechali z całej Polski, nie mogli przysłuchiwać się debacie?" - pytała Dorota Łoboda, przewodnicząca stowarzyszenia „Rodzice przeciwko reformie edukacji". „Nasze dzieci i inni rodzice ponad dwie godziny stali w biurze przepustek i czekali na możliwość wejścia na galerię sejmową, ponieważ marszałek Kuchciński wstrzymał z niewiadomych przyczyn wejścia rodziców na galerię" – mówiła reprezentantka grupy rodziców.

„Będziemy występowali o to, żeby pan marszałek się z tego wytłumaczył, żeby nam powiedział, jacy ludzie są godni tego, żeby wejść do parlamentu i jacy ludzie nie są tego godni. A także, żeby nam wytłumaczył jeszcze jedną rzecz - zgodnie z regulaminem Sejmu, nie było żadnej przeszkody, żeby pani Dorota Łoboda, która została przez nas wskazana jako nas reprezentant, nie mogła uzasadnić wniosku referendalnego" – tłumaczyła Urszula Augustyn.

Dorota Łoboda relacjonowała, że „na dwie godziny przed wtorkową debatą, dowiedziała się, że marszałek Kuchciński nie zgadza się na to, by prezentowała wniosek referendalny. Marszałek powołał się przy tym na regulamin Sejmu, zgodnie z którym to przewodniczący ZNP powinien reprezentować wnioskodawców" – mówiła. „PiS próbuje udowodnić w ten sposób, że to nie rodzice podpisali się pod wnioskiem o referendum. Wobec czego moja obecność na mównicy sejmowej byłaby bardzo niewygodna" – tłumaczył.

wł/pap


bg Image