5.5.17_Lenartowicz_Cimoszewicz_big.png

Gabriela Lenartowicz z sejmowej Komisja Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa przypomniała na konferencji prasowej w Sejmie że od dłuższego czasu w Puszczy Białowieskiej trwa niezgodna z zaleceniami UNESCO oraz z prawem UE, wycinka drzew. "Trwa wycinka ponad stuletniego drzewostanu, niekoniecznie zaatakowanego przez korniki. Przeciwko temu chcemy zaprotestować" - powiedziała.

Komisja Europejska poinformowała w ubiegłym tygodniu, że w związku z decyzją o zwiększonej wycince w Puszczy Białowieskiej, przeszła do drugiego etapu - prowadzonej od ubiegłego roku - procedury przeciwko Polsce. KE wezwała nasz kraj do wstrzymania zaplanowanego na szeroką skalę wyrębu w Puszczy.

Gabriela Lenartowicz przestrzegała jednocześnie, że działania Komisji Europejskiej zakończą się nałożeniem kar na nasz kraj. "Ale rzecz nie jest tylko w karach i w kompromitacji jaką nam funduje ten rząd i minister Szyszko, ale przede wszystkim rzecz w tym, że bezpowrotnie tracimy jeden z najcenniejszych obszarów przyrodniczych nie tylko Europy, ale i świata, jeden z nielicznych dziewiczych lasów w Europie" - podkreślała posłanka.

Poinformowała, że w piątek zbiera się w Sejmie Parlamentarny Zespół ds. Ochrony Puszczy Białowieskiej. "Chcemy się zwrócić, wspólnie z organizacjami pozarządowymi, organizacjami lokalnymi i naukowcami, których zaprosiliśmy na spotkanie zespołu parlamentarnego, o przestrzeganie przez panią premier i rząd polski konstytucji" - powiedziała.

Przypomniała, że zgodnie z art. 74. ustawy zasadniczej, ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych, a każdy ma prawo do informacji o stanie i ochronie środowiska. "A tej ochrony i tej informacji się odmawia" - wskazała.

Tomasz Cimoszewicz z komisji ochrony środowiska zwrócił się z kolei z apelem do szefa resortu środowiska Jana Szyszki, by poinformował jakie MS ma dalsze plany wobec Puszczy Białowieskiej. "Jeżeli nie będzie jasnych odpowiedzi ze strony Ministerstwa, sprawa pójdzie do Trybunału (UE) w Luksemburgu i będziemy prawdopodobnie kończyć tym, że będziemy ponosić gigantyczne koszty finansowe" - powiedział polityk.

Postępowanie KE przeciw naszemu krajowi zostało wszczęte w czerwcu ubiegłego roku. Od tego czasu trwała wymiana korespondencji między resortem a Komisją Europejską.

Początek sprawy to decyzja ministra środowiska z marca ubiegłego roku, która umożliwia trzykrotne zwiększenie pozyskiwania drewna oraz wprowadzenie gospodarowania w lasach na obszarach, które były dotychczas wyłączone spod interwencji. Większe cięcia tłumaczone są przez polskie władze koniecznością zwalczania plagi kornika drukarza.

Według Komisji Europejskiej z dostępnych dowodów wynika, że działania te nie są zgodne z celami ochrony tego obszaru i wykraczają poza to, co jest niezbędne do bezpiecznego użytkowania puszczy.

wł/pap


bg Image