5.4.17_Halicki_Kierwinski_Witczak_big.png

"Ta konstytucja to koniec państwa demokratycznego, to koniec państwa świeckiego. To państwo wyznaniowe, autorytarne, w którym władza na zasadzie +widzimisię+ może wszystko" - przestrzegł na konferencji prasowej w Sejmie Wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska poseł Andrzej Halicki, przypominając nową konstytucję autorstwa PiS z 2010 roku i nawiązując jednocześnie do deklaracji prezydenta o referendum w sprawie ustawy zasadniczej.

W środę podczas uroczystości w 226. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że będzie chciał, aby w sprawie obecnej konstytucji z 1997 r. - jej funkcjonowania i ewentualnych potrzebnych zmian - odbyło się w przyszłym roku referendum.

PiS miał już gotowy projekt nowej konstytucji, ale w trakcie kampanii parlamentarnej w 2015 roku usunął go ze swoich stron internetowych.

Poseł Marcin Kierwiński wskazał, że projekt PiS stworzyłby z Polski "państwo orwellowskie". "To jest konstytucja, w której wszystko zależy od +widzimisię+ jednego człowieka, Jarosława Kaczyńskiego. W tej konstytucji prezydent rządzić może dekretami, a prezydentem oczywiście rządzi pan Jarosław Kaczyński" - relacjonował.

Dodał, że projekt PiS przewidywał możliwość zawieszenia obowiązywania konstytucji, dawał prezydentowi prawo odmowy powołania premiera lub innych członków Rady Ministrów i likwidował zasadę cywilnej kontroli nad armią.

"Ale to, co chyba najbardziej bulwersujące, to koniec państwa świeckiego. Giną w niej wszelkie zapisy dotyczące swobód obywatelskich, wolności sumienia, wolności światopoglądowej; w tą konstytucję wpisywane jest też zakaz aborcji" - wyliczał Marcin Kierwiński.

Przywoływał też zapisy przewidujące sądowy nakaz poddawania zabiegom medycznym osób chorych psychicznie oraz brak ochrony konstytucyjnej dla par pozostających w związkach nieformalnych, zwartych w projekcie PiS z 2010 roku. Zauważył przy tym, że niektóre jego zapisy są już teraz "konsekwentnie realizowane".

"Wiele pomysłów z tej konstytucji znajduje się w pomysłach, które teraz Prawo i Sprawiedliwość forsuje" - podkreślił.  Jako przykład podał m.in. wprowadzane przez PiS zmiany w wymiarze sprawiedliwości.

Poseł Mariusz Witczak za "najbardziej niebezpieczne" uznał z kolei w proponowanych w 2010 r. przez PiS zmianach te, które powodowałyby "zlewanie się kompetencji wymiaru sprawiedliwości i władzy wykonawczej".

"To jest rzeczywiście podstawowa cecha państwa autorytarnego" - zaznaczył poseł Platformy, przypominając, że tego typu rozwiązania funkcjonowały w PRL.

Niepokojące są także propozycje PiS z 2010 r. dopuszczające jednoinstancyjność postępowań sądowych, ingerujące w prawo własności i zmierzające do ograniczenia kompetencji samorządu terytorialnego. Poseł Witczak pytał przy tym, czy obecna konstytucja jest w "jakimś sensie zawieszona", a nowa ustawa zasadnicza autorstwa Prawa i Sprawiedliwości miałaby "de facto sankcjonować wszystkie pomysły PiS, które po części są teraz wdrażane".

"Mamy PiS-owski projekt konstytucji i możemy z tego projektu wszystkie autorytarne pomysły Jarosława Kaczyńskiego przeczytać. I to jest wielkie ostrzeżenie nas wszystkich przed kolejnymi etapami rozmontowywania demokratycznej Polski przez PiS" - powiedział poseł.

"Jest nam niezmiernie przykro, że prezydent, który powinien być strażnikiem konstytucji, przykłada wielokrotnie rękę do łamania konstytucji, w święto konstytucji próbuje wywoływać debatę związaną ze zmianą konstytucji" - dodał.

Zobacz projekt konstytucji PiS z 2010 roku

wł/pap


bg Image