c_710_0_16777215_00_images_kppo3_aktualnosci_2017_kwiecien_2017_27.04.2017_Gawlowski_Cimoszewicz_min.png

"Chcielibyśmy poinformować o dwóch sprawach dotyczących ministra Jana Szyszko. Pierwsza sprawa dotyczy niezgodnego z prawem powołania i później funkcjonowania przewodniczących rad nadzorczych Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Przewodniczących rad nadzorczych wskazuje minister środowiska. Ma tego typu kompetencję zapisaną w ustawie 'Prawo ochrony środowiska'. Te osoby, które wskazuje minister, przez cały okres, nie tylko w czasie powoływania na przewodniczących rad, muszą być pracownikami Ministerstwa Środowiska bądź Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska" - powiedział podczas konferencji prasowej w Sejmie przewodniczący sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa Stanisław Gawłowski. Dodał, że "minister Szyszko na początku swojej kadencji wskazał wszystkich szesnastu nowych przewodniczących rad nadzorczych".

Polityk wskazał, że w przypadku kilku przewodniczących rad nadzorczych, m.in. Mikołaja Mroza, Krzysztofa Lissowskiego i Karoliny Kowalskiej, doszło do nieprawidłowości. Zaznaczył, że te osoby podczas powoływania na stanowiska przewodniczących rad nadzorczych w wojewódzkich funduszach, były "zatrudnione na cząstce etatu w gabinecie politycznym Jana Szyszko, potem złożyły rezygnacje, ale do dziś przewodniczą radom nadzorczym w funduszach". "W momencie gdy te osoby utraciły prawo do zasiadania w tychże radach, rozstrzygnięcia, zwłaszcza te wątpliwe podejmowane z przewagą jednego głosu - głosu przewodniczącego rady nadzorczej, mogą być kwestionowane w dalszej procedurze" - mówił Stanisław Gawłowski.

"W sytuacji karygodnego łamania prawa powiadomiliśmy prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na mocy czynu zabronionego wynikającego z art.231 Kodeksu Karnego" - podkreślił przewodniczący sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa.

O drugiej sprawie związanej z ministrem Janem Szyszko poinformował na konferencji prasowej w Sejmie poseł Tomasz Cimoszewicz.

"Drugą wiadomością jest decyzje Komisji Europejskiej o wszczęciu drugiego etapu procedury przeciwko Polsce dotyczącej zwiększonej wycinki Puszczy Białowieskiej. Od ponad roku mówimy o tym jak bardzo szkodliwa jest ta działalność. Komisja Europejska nie pozostaje obojętna na te fakty" - powiedział polityk. Zaznaczył, że "w pierwszym etapie procedury wzywała Jana Szyszko i Ministerstwo Środowiska do odpowiedzi na złożone przez Komisję zapytania dotyczące zwiększonego limitu na wycinkę lasów Puszczy Białowieskiej".

"Ewidentnie nie dostała jasnej, dobrej i satysfakcjonującej odpowiedzi, także wszczyna drugą procedurę. Ta procedura będzie trwała tylko miesiąc czasu, później Polsce czyli obywatelom polskim grozi ponoszenie kosztów finansowych, jeżeli dojdzie do sytuacji, że Komisja Europejska zwróci sprawę do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu" - podkreślił Tomasz Cimoszewicz.

Polityk wskazał, że "żadna władza w żadnym kraju nie ma swoich pieniędzy". "Każda władza dysponuje pieniędzmi podatników. Jeżeli dojdzie do tej sytuacji, Polacy zapłacą karę za działalność ministra Szyszko i podwładnych jemu pracowników.

Tomasz Cimoszewicz mówił, że kolejną "ważną kwestią, która się z tym wiąże, jest zamknięcie dostępu dla obywateli do terenów obsługiwanych przez Nadleśnictwo Białowieża". "Są to tereny zamknięte od kilku tygodni, częściowo otwierane w ostatnich dniach. Obawiamy się, że są to tereny zamknięte ze względu na chęć ukrycia przed zwykłymi obywatelami zwiększonej wycinki na tych terenach" - dodał polityk.

"Zwracamy się do ministra Szyszki: proszę nie iść tą drogą, proszę zrobić krok wstecz. To nigdy nie przynosi wstydu, a może wyrządzić tylko pozytywne efekty bo interes mieszkańców lokalnych, zamieszkujących wokół Puszczy Białowieskiej, jest najważniejszy" - apelował Tomasz Cimoszewicz.

wł/pap


bg Image