c_710_0_16777215_00_images_kppo3_aktualnosci_2017_marzec_2017_23.03.2017_Trzaskowski_Nitras_big.png

"W momencie, kiedy będzie się decydować przyszłość Europy, w momencie, kiedy potrzebny jest sygnał konsolidacji, sygnał tego, że wszyscy razem będziemy pracować na rzecz sukcesu integracji europejskiej, mamy sygnały tylko i wyłącznie negatywne" - zwrócił uwagę na konferencji prasowej w Sejmie Wiceprzewodniczący Komisji ds. Unii Europejskiej poseł Rafał Trzaskowski. 

W czwartek rano premier Szydło zapowiedziała w TVN24, że jeżeli w Deklaracji Rzymskiej, która ma zostać podpisana w sobotę na szczycie unijnym w Rzymie, nie będą zawarte priorytetowe dla Polski postulaty, to nasz kraj nie przyjmie tej deklaracji. Jak wskazała, Polska ma cztery priorytety ws. Deklaracji Rzymskiej: jedność UE, ścisła współpraca z NATO, wzmocnienie roli parlamentów narodowych i zasady wspólnego rynku, które łączą, a nie dzielą.

"Pani premier grozi tym, że zawetuje deklarację, wypowiada się w sposób bardzo negatywny i właściwie podkreśla tylko i wyłącznie to, że w Europie źle się dzieje, że mamy do czynienia z kryzysem" - zauważył Rafał Trzaskowski.

Wskazał, że zbliżająca się 60. rocznica podpisania Traktatów Rzymskich to istotny moment, w którym zaczyna się debata o przyszłości Europy. Jak dodał, obecnie wszyscy oczekują na "pozytywny przekaz ze strony Polski, zwłaszcza po tym, co nam zafundował rząd PiS tydzień temu".

Podkreślił jednocześnie, że postulaty zawarte w deklaracji państw Grupy Wyszehradzkiej jako "sensowne, chociaż bardzo ogólne".

Przypomniał, że politycy opozycji przygotowali "bardzo pozytywną" uchwałę dotyczącą uczczenia 60. rocznicy podpisania Traktatów Rzymskich, jednak została ona odrzucona na posiedzeniu sejmowej Komisji ds. UE.

"PiS odrzuca tę uchwałę i proponuje swoją, która w dużej mierze jest uchwałą negatywną, koncentrującą się głównie na kryzysie. To na pewno nie jest ten przekaz, którego Europa oczekuje i to nie jest przekaz, który powinien popłynąć z Polski, po tym co działo się tydzień temu" - zaznaczył.

Sejmowa Komisja ds. UE pozytywnie zaopiniowała natomiast projekt uchwały w 60. rocznicę zapoczątkowania procesów integracji europejskiej autorstwa klubu PiS.

Rafał Trzaskowski zauważył również, że jeśli polski rząd chce bronić polskiej racji stanu, to powinien zająć stanowisko pozytywne. "Zwłaszcza, że mamy do czynienia z deklaracją świętującą tak naprawdę dokonania integracji europejskiej, dopiero później będą twarde negocjacje na temat przyszłości Europy" - powiedział.

"W tym momencie, kiedy cała Europa chce świętować, pani premier straszy szantażem" - zwrócił uwagę.

Wiceszef Gabinetu Spraw Zagranicznych w Gabinecie Cieni poseł Sławomir Nitras zaznaczył, że PiS mówi do partnerów europejskich w sposób agresywny oraz "kłamie i oszukuje naszych partnerów".

Przypomniał, że jednym z głównych postulatów PiS jest zwiększenie roli parlamentów państw członkowskich w procesie decyzyjnym w UE. Przyznał, że w każdym parlamencie w normalnym kraju europejskim przed ważnymi decyzjami, stanowiskami, musi odbywać się debata.

"Polski Sejm nie był świadkiem debaty europejskiej ani przed decyzja ws. niepoparcia pana Tuska w Brukseli, ani przed decyzją pani premier Szydło, która straszy zablokowaniem Deklaracji Rzymskiej" - powiedział.

"Domagamy się debaty, rzeczywiście zwiększenia roli parlamentu polskiego w procesie podejmowania decyzji naszej polityki europejskiej, prawa opozycji do tego, żeby pani premier wysłuchała naszej opinii i prawa obywateli do tego, żeby pani premier przed parlamentem zdała relację z efektów swojej polityki i planów na przyszłość" - dodał Sławomir Nitras.

Wyjaśnił, że UE nie jest organizacją, w której toczy się wojny. "Tam się rozmawia językiem dialogu i nie potrzeba nikogo straszyć, szantażować i na nikim niczego wymuszać" - zaznaczył.

Rafał Trzaskowski pozytywnie odniósł się do tego, że rząd Beaty Szydło krytykuje projekt Europy kilku prędkości. "My się zgadzamy z tym, że Europa powinna być jednością, że nie powinna się dzielić i ten postulat Grupy Wyszehradzkiej w pełni popieramy" - mówił.

"Tutaj chodzi o język, tutaj chodzi o stawianie ultimatum UE, o straszenie partnerów i w pewnym sensie szantażowanie ich, a nie forsowanie sensownych postulatów" - doprecyzował.

W sobotę w Rzymie, na uroczystym szczycie z okazji 60. rocznicy podpisania Traktatów Rzymskich, które zapoczątkowały integrację europejską, ma zostać przyjęta Deklaracja Rzymska. Ma ona wyznaczyć kierunek dla UE 27 państw - bez Wielkiej Brytanii przygotowującej się do opuszczenia Wspólnoty - na najbliższa dekadę.

wł/pap


bg Image