27.1.17_Brejza_Myrcha_big.png

Platforma Obywatelska złożyła zawiadomienie do prokuratury w związku z karambolem spowodowanym przez pędzącą limuzynę ministra Antoniego Macierewicza. Prokuratura powinna sprawdzić, czy Macierewicz nie przekroczył swoich uprawnień.

„Sprawa jest skandaliczna i wymaga wyjaśnienia”  - powiedział Arkadiusz Myrcha na konferencji prasowej w Sejmie. Poseł wyraził zaniepokojenie, że sprawa może być zamieciona przez Antoniego Macierewicza. „Apelujemy do premier Beata Szydło, żeby nie pozwoliła Antoniemu Macierewiczowi zamieść sprawę pod dywan” - mówił poseł. Zasygnalizował, że „przekazanie tej sprawy do Żandarmerii Wojskowej wskazuje na to, że taki zamiar może mu przyświecać”.

Arkadiusz Myrcha wyjaśnił, że podczas zdarzenia z udziałem Antoniego Macierewicza „mogło dojść do wypełnienia znamion artykułu 231. Kodeksu karnego, czyli przekroczenia uprawnień ze strony ministra, który wykorzystując swoje kompetencje mógł nakłaniać kierowcę pojazdu do niezachowania ostrożności, przekroczenia przepisów w ruchu drogowym, tylko dlatego, że ministrowi spieszyło się na uroczystości związane z wręczeniem nagrody dla prezesa Jarosława Kaczyńskiego". "Ponad to złamany mógł zostać również art. 173. Kk., który stanowi, że kto sprowadza katastrofę w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, zagrażającą życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10, a jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5” - wyjaśnił.

„Nie będzie zgody Platformy Obywatelskiej na państwo równych i równiejszych” - podkreślił Krzysztof Brejza. „Równi pozostali na światłach, dostosowali się do przepisów ruchu drogowego, równiejsi w sposób skandaliczny próbowali złamać prawo, przeskoczyć z ogromną prędkością na czerwonym świetle, złamać przepisy ruchu drogowego, narażając przy tym zdrowie i życie podróżujących Polek i Polaków” - dodał. Zaznaczył, że „obowiązkiem limuzyny Macierewicza było zwolnić na czerwonym świetle”.

Platforma Obywatelska oczekuje również wyjaśnień, dlaczego sprawę wypadku przejęła Żandarmeria Wojskowa. „Złamany został też art. 44 kodeksu drogowego, który nakazuje uczestnikom ruchu drogowego pozostać na miejscu wypadku” - tłumaczył poseł Brejza wskazując, że prokuratura „powinna ustalić, dlaczego minister Macierewicz czmychnął z miejsca wypadku, a świadkowie musieli pozostać na miejscu wypadku pięć godzin do przyjazdu prokuratora z Poznania”.

Ponad to poseł zwrócił uwagę, że limuzyna Żandarmerii Wojskowej, która uczestniczyła w wypadku nie była kierowana przez funkcjonariusza Żandarmerii, tylko przez „tajemniczego kierowcę Antoniego Macierewicza pana Kazimierza”. „Nie wiadomo czy Pan Kazimierz dysponował stosownymi przeszkoleniami, orzeczeniami lekarskimi i przede wszystkim zezwoleniem na kierowanie tego typu pojazdem” - zauważył Krzysztof Brejza.

wł/pap


bg Image