10.1.17_Schetyna_big.png

"Marszałek Marek Kuchciński jest osobą, która doprowadziła do tego konfliktu, i która później go także eskalowała, i on musi być gospodarzem tej decyzji" - podkreślił Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna, odnosząc się do kwestii kryzysu parlamentarnego.

Grzegorz Schetyna przypomniał, że marszałek Sejmu jest drugą osobą w państwie. "Nie może być tak, że będziemy szukać polityków PiS, którzy będą wspierać, solidaryzować się z marszałkiem Sejmu, bo on musi być osobą podmiotową, musi mieć wpływ na politykę" - powiedział.

Przewodniczący wskazał, że spotkanie w Sali Kolumnowej 16 grudnia to "aktywność kilkuset posłów a nie formalny budżet". "W związku z tym rola Senatu jest inna niż próbuje opisać ją marszałek Karczewski" - zauważył.

Zapowiedział, że zaproponuje liderom pozostałych ugrupowań parlamentarnej opozycji spotkanie w własnym gronie. "Będę (...) prosił ich o spotkanie, żebyśmy w czwórkę, jeszcze dzisiaj, mogli ustalić strategię współpracy opozycji, bo uważam, że strategia opozycji musi być ustalana na spotkaniu szefów partii opozycyjnych, szefów klubów partii opozycyjnych, a nie z prezesem Jarosławem Kaczyńskim" - mówił.

Pytany, jakie będą dalsze formy protestu Grzegorz Schetyna powiedział, że "tutaj się nic nie zmienia". "Jak coś się zmieni to ja państwu tę informację przekażę, jesteśmy na sali, czekamy na kontynuację 33. posiedzenia Sejmu" - powiedział dziennikarzom.

"Jeżeli marszałek Kuchciński wróci do tego posiedzenia będziemy normalnie pracować, jeżeli podejmie inne decyzje, uważając, że w Sali Kolumnowej odbyło coś się na kształt posiedzenia Sejmu i będzie się upierał przy tym to oczywiście mamy inne zdanie i w tej sytuacji nie uda nam się dojść do porozumienia i będziemy dalej obecni na sali sejmowej" - dodał.

Dopytywany, czy jeśli marszałek Sejmu Marek Kuchciński przeniesie w środę obrady do Sali Kolumnowej to posłowie Platformy Obywatelskiej pojawią się tam odpowiedział "oczywiście, że tak".

"Będziemy wszędzie tam, gdzie marszałek będzie próbował zorganizować posiedzenie Sejmu, jesteśmy posłami, mamy swoje mandaty wyborcze i będziemy wtedy w dwóch miejscach - jest możliwość, jest nas 132, poradzimy sobie, żeby być i na Sali Plenarnej i na Sali Kolumnowej wiedząc o tym, że tak naprawdę taka decyzja marszałka Sejmu będzie eskalować dalszy konflikt" - podkreślił.

"My jesteśmy w sali sejmowej, bo uważamy, że ogłoszona przerwa przez marszałka Sejmu nie została zakończona" - zaznaczył.

wł/pap


bg Image